piątek, 01 października 2010
muzealny Kraków x 6 cz.2

 

 


/fabryka_schindlera_muzeum_krakow_okupacja_design_po_polsku_zsah

Muzeum Sztuki Współczesnej

Na terenie dawnej fabryki Oskara Schindlera już w przyszłym roku otwarte zostanie także Muzeum Sztuki Współczesnej. Obie instytucje, choć zupełnie różne, maja funkcjonować na Zabłociu wspólnie jako żywe centrum kultury. Działalność powstającego w dawnych halach fabrycznych kompleksu MSW łączyć ma aspekt artystyczny, i edukacyjny z rozrywką i komercją. Jak przyszło na dom współczesnej sztuki, będzie też miejsce na sklep z dobrym designem, sale audiowizualne i warsztaty dla artystów oraz kawiarnię, restaurację i księgarnię. Projekt muzeum przygotował architektoniczny duet z Florencji: Claudio Nardi i Leonardo Maria Proli. Włoscy projektanci stawiają przede wszystkim na otwartość i prostotę budowli. Aby wywołać wrażenie całkowitej otwartości poszczególnych obiektów, elewacje jednego z nich, biegnące wzdłuż wewnętrznego placu, zostaną zburzone i zastąpione taflą szkła. Trzon całości tworzyć mają hale fabryczne, zaadaptowane na sale ekspozycyjne. Istniejący kompleks uzupełnią nowe budynki, wykonane z barwionego na czarno i biało betonu. Między budynkami powstanie rodzaj promenady i plac wewnętrzny z ławeczkami w części zadaszony tak, by można było tam urządzać wystawy. Całkowity koszt budowy muzeum szacowany jest na 60 mln zł.



nowe_sukiennice_design_po_polsku_zsah_krakow_muzeum

Nowe Sukiennice
Nowe Sukiennice są inne niż te dawne. Z jednej strony - Galeria wyraźniej niż przed remontem nawiązuje do XIX wiecznego wyglądu. Na ściany powróciły kolory sprzed 130 lat, pojawiły się pluszowe kanapy i palmy. Z drugiej strony - jest to już muzeum XXI wieku. Nowe i nowocześnie wyposażone pomieszczenia pozwalają na interaktywny odbiór sztuki i ciekawą edukacje. W Multitece, czyli sali multimedialnej, otoczony 9 szklanymi ekranami widz ma wrażenie, że znajduje się w wirtualnym świecie sprzed 130 lat. W Mediatece - sali wielofunkcyjnej i komputerowej, znajdują się „artomaty" - specjalne stanowiska komputerowe z dotykowymi ekranami, za pomocą których zwiedzający poznają historię Sukiennic - dostępne są tu zbiory artystów, gry i quizy. Do przeprowadzenia tego bogatego programu zajęć edukacyjnych dla dzieci, młodzieży i dorosłych posłuży Atelier - sala edukacyjna. Nowe Sukiennice otworzyły się na nowe technologie. Spacerując po galerii z iPhone’m w dłoni, po nakierowaniu kamery na obraz pojawią się informacje i wizualizacje na jego temat. Kto nie ma iPhone’a, może go wypożyczyć w muzeum. Kapitalny remont galerii rozpoczął się w 2008 roku i trwał dwa lata. Jej remont i modernizacja były jedną z największych inwestycji konserwatorskich w Europie. Koszt wszystkich prac wyniósł prawie 9 mln euro.



cricoteka_muzeum_kantora_krakow_design_po_polsku_zsah

Cricoteka

Cricoteka - ośrodek dokumentujący życie i twórczość Tadeusza Kantora, już w przyszłym roku zostanie otwarty na terenie dawnej elektrowni przy ul. Nadwiślańskiej. Jego projekt został wyłoniony w międzynarodowym konkursie ponad dwa lata temu. Zwyciężyło konsorcjum krakowskich biur architektonicznych - Wizji Stanisława Deńki i nsMoon Studio Piotra Nawary oraz Agnieszki Szultk. Nowa siedziba Cricoteki ma na stałe odmienić pejzaż nabrzeża po stronie starego Podgórza. Architekci starali się, aby koncepcja muzeum nawiązywała do klimatu, jaki tworzy sąsiedztwo rzeki. Projektanci uznali więc, że budynek będzie miał postać przęsła mostu przerzuconego nad starą elektrownią. Nowa (podwieszona) części, w której powstanie około 800 m kw. powierzchni, podzielona zostanie po połowie na części z ekspozycją stałą i czasową. W tej drugiej prezentowane będą wydarzenia z zakresu sztuki współczesnej. Z kolei w zaadaptowanej części zabytkowej elektrowni powstanie wielofunkcyjna przestrzeń koncertowo-teatralno-wystawowa. Pomysłodawcom zależy, aby budynek - na wzór zachodnich muzeów - nie był tylko pustą instytucją, ale stał się bijącym sercem dzielnicy.

ALEKSANDRA PIĘTA

Nowe krakowskie muzea z tradycyjnymi łączy już tylko nazwa. Oprócz nowoczesnych multimedialnych ekspozycji z ekranami dotykowymi mają działać jako żywe centra kultury, gdzie młodzi i starsi rozmawiają o historii, filmie, sztuce i nowoczesnej technice. W tym oraz w przyszłym roku zostanie łącznie otwartych sześć nowych muzeów w Krakowie. Cześć realizowana jest zupełnie od podstaw, inne uległy gruntownym przeobrażeniom. Wszystkie jednak odwołują się do wyobraźni, inspirują, animują, pobudzają aktywność i ciekawość. Ich autorzy odważnie wykorzystują najnowsze technologie multimedialne – sprzęt audiowizualny i komputerowy.

Muzeum pod Rynkiem Głównym

Takiego muzeum w Polsce jeszcze nie było. Nad przygotowaniem ekspozycji, która jest częścią Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, przez wiele miesięcy pracowali fachowcy od multimediów, scenografii, produkcji trójwymiarowych i historycy. Przyświecał im jeden cel: opowiedzieć o przeszłości tak, aby zwiedzający na chwilę zapomniał o teraźniejszości. Komputerowi graficy i spece od animacji wyczarowali wiec efekty specjalne – pod nogami chlupoczą kałuże, gdzie indziej drogę przetnie nam szczur, a król Kazimierz, choć na rycinie, mrugnie okiem. Podobne niespodzianki twórcy ekspozycji przygotowali niemal na każdym kroku. W ten sposób przełamują konwencje muzeum z historią zatopioną w formalinie. Bo dobre muzeum ma działać na wyobraźnie – po przejściu tego każdy zapamięta datę najazdu tatarskiego, sekrety alchemii, zwyczaje pogan i obraz miasta, które w XV wieku było handlowym mocarstwem równym Norymberdze czy Londynowi. Pod ziemią na zwiedzających czeka dziewięć wieków historii królewskiego miasta, w tym 700 zabytków archeologicznych, 500 elektronicznych modeli, 600 rekonstrukcji cyfrowych 3D, 30 stanowisk multimedialnych, 37 monitorów dotykowych, 27 projektorów multimedialnych, 98 głośników, 150 audiobooków. Podziemny szlak zaprojektowany przez prof. Andrzeja Kadłuczkę prowadzi przez unikatowy rezerwat archeologiczny, m.in. z pozostałościami wczesnośredniowiecznej osady, ogromnego cmentarzyska i fragmentami zabudowy pamiętającej czasy Wielkiej Lokacji Krakowa z 1257 roku. Budowa muzeum i ekspozycji trwała dwa lat i kosztowała w sumie 42 mln zł.

Muzeum Lotnictwa Polskiego

Niczym wycięta i złożona kartka papieru, z której miał powstać samolot. Swym odlanym w betonie, a mimo to lekkim jak wiatrak kształtem, przypomina trójkątne śmigło. Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie to jedno z najnowocześniejszych muzeów techniki w Polsce. Jego forma oddawać ma atmosferę przebywania w prawdziwym hangarze. Wewnątrz architektura inteligentnie prowadzi widza zez kolejne etapy wystawy. Buduje napięcie. Nowy gmach muzeum to także wielki pawilon ogrodowy. Olbrzymie przeszklenia pozwalają zachować stały kontakt z otoczeniem. Obiekt spełnia funkcje zarówno muzealną, jak i edukacyjną, naukową i biurową. W trzyskrzydłowym budynku jest sala kinowa wyposażona w autentyczne fotele lotnicze Lufthansy, są biblioteka oraz sale konferencyjne i edukacyjne przystosowane do prowadzenia zajęć muzealnych.  Projekt nowego Muzeum Lotnictwa Polskiego przygotował polsko-niemiecki zespół projektowy - Pysall.Ruge i Bartłomiej Kisielewski. Budowa gmachu trwała dwa lata i kosztowała 46 mln zł.

Muzeum w Fabryce Schindlera

 

Fabryka Schindlera przy ulicy Lipowej 4 to miejsce, które wiele mówi o trudnym okresie okupacji Krakowa. Tuż obok istniało krakowskie getto, a za murami fabryki chowali się Żydzi. Dzięki pracy przy produkcji emaliowanych naczyń ponad tysiąc z nich przeżyło wojnę. Trudu zderzenia normalnego życia z tragedią wojny podjął się zespół Muzeum Historycznego Miasta Krakowa tworząc wystawę „Kraków – czas okupacji 1939-1945”. Autorzy aranżacji plastycznej – Michał Urban oraz Łukasz Czuj – nadali jej charakter opowieści teatralno-filmowej. To nie jest klasyczna ekspozycja muzealna. Autorzy poszli szlakiem zapoczątkowanym przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Wędrujemy przez getto i opuszczone w pośpiechu żydowskie mieszkanie, by razem z jego mieszkańcami znaleźć się w obozie w pobliskim Płaszowie. Zaglądamy do celi śmierci, gdzie słychać modlitwę skazanego. Następnie przenosimy się na płytę krakowskiego Rynku opanowanego przez Niemców. W tym wyjątkowym muzeum trudną historię opowiada się oddziałując na różne zmysły. Przekraczając owalną salę, ze ścianami z wosku i wyrytymi w nich słowami ocalonych podczas wojny schindlerowców, można zgubić krok. Serce staje w gardle, gdy idzie się brukowaną uliczką getta i słyszy stanowcze ponaglenie gestapowców: „Raus”. Multimedialna wystawa powstawała trzy lata. Jej przygotowanie kosztowało 5 mln zł. Remont budynku fabryki pochłonął 10 mln zł.

Muzeum Sztuki Współczesnej

Na terenie dawnej fabryki Oskara Schindlera już w przyszłym roku otwarte zostanie także Muzeum Sztuki Współczesnej. Obie instytucje, choć zupełnie różne, maja funkcjonować na Zabłociu wspólnie jako żywe centrum kultury. Działalność powstającego w dawnych halach fabrycznych kompleksu MSW łączyć ma aspekt artystyczny, i edukacyjny z rozrywką i komercją. Jak przyszło na dom współczesnej sztuki, będzie też miejsce na sklep z dobrym designem, sale audiowizualne i warsztaty dla artystów oraz kawiarnię, restaurację i księgarnię. Projekt muzeum przygotował architektoniczny duet z Florencji: Claudio Nardi i Leonardo Maria Proli. Włoscy projektanci stawiają przede wszystkim na otwartość i prostotę budowli. Aby wywołać wrażenie całkowitej otwartości poszczególnych obiektów, elewacje jednego z nich, biegnące wzdłuż wewnętrznego placu, zostaną zburzone i zastąpione taflą szkła. Trzon całości tworzyć mają hale fabryczne, zaadaptowane na sale ekspozycyjne. Istniejący kompleks uzupełnią nowe budynki, wykonane z barwionego na czarno i biało betonu. Między budynkami powstanie rodzaj promenady i plac wewnętrzny z ławeczkami w części zadaszony tak, by można było tam urządzać wystawy. Całkowity koszt budowy muzeum szacowany jest na 60 mln zł.

Nowe Sukiennice

 

Nowe Sukiennice są inne niż te dawne. Z jednej strony - Galeria wyraźniej niż przed remontem nawiązuje do XIX wiecznego wyglądu. Na ściany powróciły kolory sprzed 130 lat, pojawiły się pluszowe kanapy i palmy. Z drugiej strony - jest to już muzeum XXI wieku. Nowe i nowocześnie wyposażone pomieszczenia pozwalają na interaktywny odbiór sztuki i ciekawą edukacje. W Multitece, czyli sali multimedialnej, otoczony 9 szklanymi ekranami widz ma wrażenie, że znajduje się w wirtualnym świecie sprzed 130 lat. W Mediatece - sali wielofunkcyjnej i komputerowej, znajdują się „artomaty" - specjalne stanowiska komputerowe z dotykowymi ekranami, za pomocą których zwiedzający poznają historię Sukiennic - dostępne są tu zbiory artystów, gry i quizy. Do przeprowadzenia tego bogatego programu zajęć edukacyjnych dla dzieci, młodzieży i dorosłych posłuży Atelier - sala edukacyjna. Nowe Sukiennice otworzyły się na nowe technologie. Spacerując po galerii z iPhone’m w dłoni, po nakierowaniu kamery na obraz pojawią się informacje i wizualizacje na jego temat. Kto nie ma iPhone’a, może go wypożyczyć w muzeum. Kapitalny remont galerii rozpoczął się w 2008 roku i trwał dwa lata. Jej remont i modernizacja były jedną z największych inwestycji konserwatorskich w Europie. Koszt wszystkich prac wyniósł prawie 9 mln euro.

Cricoteka

Cricoteka - ośrodek dokumentujący życie i twórczość Tadeusza Kantora, już w przyszłym roku zostanie otwarty na terenie dawnej elektrowni przy ul. Nadwiślańskiej. Jego projekt został wyłoniony w międzynarodowym konkursie ponad dwa lata temu. Zwyciężyło konsorcjum krakowskich biur architektonicznych - Wizji Stanisława Deńki i nsMoon Studio Piotra Nawary oraz Agnieszki Szultk. Nowa siedziba Cricoteki ma na stałe odmienić pejzaż nabrzeża po stronie starego Podgórza. Architekci starali się, aby koncepcja muzeum nawiązywała do klimatu, jaki tworzy sąsiedztwo rzeki. Projektanci uznali więc, że budynek będzie miał postać przęsła mostu przerzuconego nad starą elektrownią. Nowa (podwieszona) części, w której powstanie około 800 m kw. powierzchni, podzielona zostanie po połowie na części z ekspozycją stałą i czasową. W tej drugiej prezentowane będą wydarzenia z zakresu sztuki współczesnej. Z kolei w zaadaptowanej części zabytkowej elektrowni powstanie wielofunkcyjna przestrzeń koncertowo-teatralno-wystawowa. Pomysłodawcom zależy, aby budynek - na wzór zachodnich muzeów - nie był tylko pustą instytucją, ale stał się bijącym sercem dzielnicy.

 

 

 

 

poniedziałek, 20 września 2010
co z tą Polską?

W obecnych czasach dbałość o wizerunek firmy, marki to już standard. Każda firma aby stać się tą najlepszą i odnoszącą sukcesy w swojej dziedzinie za priorytetowe wręcz zadania stawiać musi sobie przede wszystkim promocję i kreację własnego wizerunku – skuteczną identyfikację wizualną. Warto brać tu przykład z wielkich korporacji, które dbałość o własny wizerunek doprowadziły do perfekcji. Ich corporate identity zawierają setki stron szczegółowych wytycznych, dotyczących identyfikacji firmy, od logo przez dobór czcionek, wygląd materiałów biurowych po kolorystykę. Korporacje i współczesne państwa mają wiele cech wspólnych. Są skomplikowanymi organizacjami, którymi trudno jest zarządzać i które budzą sprzeczne namiętności. Jedne i drugie demokratycznie wybierają zarządy, które w interesie ogółu - wspólników lub obywateli - kierują wielką machiną biurokratyczną. W obu wypadkach mamy do czynienia również z posługiwaniem się marką. W jednym wypadku, korporacji, jest to logo  w drugim – symbolika państwowa,  a konkretnie herb lub godło.

O ile korporacje mają i wykorzystują bogate opracowania corporate design, o tyle państw już ta sfera nie specjalnie interesuje. Tak też jest wypadku Polski. Wystarczy odwiedzić oficjalne strony polskich ministerstw aby przekonać się na własne oczy, że nie wiemy jak stosować polską symbolikę.

ministerstwa_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_1

ministerstwa_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_2

ministerstwa_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_3

Oficjalne strony wszystkich polskich ministerstw

Cześć portali ministerstw w nagłówku używa herbu państwowego. Inni uznali, że lepsze jest samo godło. Pojawiły się także „niezależne” ministerstwa bez symboli narodowych, bo i po co. Zgodnie z Ustawą z dnia 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej za godło państwa polskiego uznaje się wizerunek orła białego ze złotą koroną na głowie zwróconej w prawo, z rozwiniętymi skrzydłami, z dziobem i szponami złotymi, umieszczony w czerwonym polu tarczy. Godło jako symbol Rzeczypospolitej Polskiej pozostaje pod szczególną ochroną prawa, przewidzianą w odrębnych przepisach, a otaczanie go czcią i szacunkiem jest prawem i obowiązkiem każdego obywatela Rzeczypospolitej Polskiej oraz wszystkich organów państwowych, instytucji i organizacji. W tym kontekście zastanawiam się, skąd taka różnorodność używania herbu państwowego.

godlo_fesign_po_polsu_zsah

Różne wersje herbu państwowego ze stron polskich ministerstw

orzel_polska_design_po_polsku_zsah

Różne wersje orła ze stron polskich ministerstw

ministerstwa_design_po_polsku

Niektóre ministerstwa w zamian za godło państwowe używają własnego logo

Ustawa nie prezentuje żadnej innej wersji godła niż "orzeł biały na tarczy czerwonej". Mimo to kilka stron ministerstw, a także Pana Premiera i Prezydenta zawiera gołego orła. Co więcej za każdym razem w innej wersji!

Bałagan wizualny występuje nieraz nawet w obrębie jednego ministerstwa. Najlepszym przykładem jest porównanie oficjalnej strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz konta ministerstwa na serwisie blip.pl. Na oficjalnej stornie widzimy herb – orzeł biały na tarczy czerwonej, z kolei na serwisie blip ministerialnym awatarem jest orzeł na jasno-niebieskim tle.

ministerstwa_spraw_zagranicznych

Oficjalna strona Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz konto ministerstwa na blip.pl

Godło powinno stanowić symbol pewnej jedności (jednolitości) i spójności państwa - niezależnej od aktywności promocyjno-marketingowej poszczególnych osób i instytucji. Dziś brakuje w Polsce spójnej polityki wizerunkowej rządu, brakuje jasno określonej standaryzacji samych symboli narodowych. Nie ma nikogo, komu w rządzie, pilnowanie wizerunku pod tym względem leżałoby na sercu. Ktoś może zapytać czymże jest identyfikacja symboli wobec bezrobocia czy perspektyw wzrostu gospodarczego. A jednak upieram się, że ten drobiazg wart jest zachodu i dopieszczenia, o czym przekonuje nas przykład korporacji. Każdy polityk dba i o swój wygląd i poprawność wymieniania ich z nazwiska. Wiedzą jak ważny jest ich wizerunek w mediach, jak się przekłada na głosy wyborców – to samo tyczy się Państwa.

Warto wziąć przykład z innych państw, które dbają o swój wizerunek w każdym detalu i standaryzują używanie symboliki państwowej,  przez ministerstwa  i agendy rządowe. Jednorodność owej symboliki, przekłada się nie tylko na jej szerszą rozpoznawalność, ale także, co jest niezwykle cenne, buduje pozytywne skojarzenia. Poniżej przedstawiam wizualną stronę szwajcarskich, szwedzkich, holenderskich oraz niemieckich portali ministerstw.

SZWAJCARIA_MINISTERSTWA_DESIGN_PO_POLSKU_ZSAH

Oficjalne strony wybranych ministerstw w Szwajcarii


SZWECJA_MINISTERSTWA_DESIGN_PO_POLSKU_ZSAH

Oficjalne strony wybranych ministerstw w Szwecji


holandia_ministerstwa

Oficjalne strony wybranych ministerstw w Holandii


NIEMCY_MINISTERSTWA_DESIGN_PO_POLSKU_ZSAH.

Oficjalne strony wybranych ministerstw w Niemczech

Mam nadzieje, że w wkrótce doczekamy się ujednolicenia systemu wizualnego państwa oraz jego stosowania przez najwyższe władze. Nie trzeba tu wielkich inwestycji, przemyślanych kampanii wizerunkowych. Wystarczy zrobić parę małych, niestety przemyślanych kroków.

PIOTR WIŚNIEWSKI

wtorek, 14 września 2010
trendy w designie: wiklina

Wiklina kojarzy nam się z popularnymi koszykami na zakupy, koszami na bieliznę, czy meblami ogrodowymi. W ciągu ostatnich lat, wiklina jako surowiec do wyrobu różnych elementów wyposażenia wnętrz przeżywa swój renesans. A to za sprawą swojego niepowtarzalnego stylu i charakteru, który dodaje uroku miejscu, w którym się znajduje. Szczególnie popularne są meble wiklinowe. Wcześniej kojarzone były z meblami ogrodowymi, obecnie coraz częściej ozdabiają wnętrza naszych mieszkań.

Wyroby wikliniarskie są bardzo trwałe, ponieważ powstają z młodych pędów wierzb, które są mocnym tworzywem. Kolejną ich zaletą jest lekkość, dzięki czemu możemy z łatwością przenosić meble z miejsca na miejsce. To zapewnia nam komfort użytkowania. Ponadto są tanie i przyjazne dla środowiska. Odpowiedni dobór surowca i splotu umożliwia wykonanie dowolnych form o różnych rozmiarach. Wystarczy wspomnieć Pawilon Polski na Expo 2005 w Aichi zaprojektowany przez Krzysztofa Ingardena. Pawilon z elewacją wykonaną z wikliny można już dziś uznać za ikonę harmonijnego połączenia tendencji high-tech i low-tech w architekturze.

Różnorodność wzorów i kolorów pozwala stworzyć doskonały nastrój relaksu, komfortowego wypoczynku wśród naturalnych materiałów. Wiklina ciekawie będzie wyglądać we wnętrzach urządzonych w stylu tradycyjnym, świetnie też może ocieplić chłodne, nowoczesne mieszkanie. Wiklina jest materiałem ponadczasowym, ekologicznym i trwałym. Przekonaj się na własne oczy, jaki drzemie w niej potencjał.

wiklina_design_po_polsku_polski_dizajn_1

wiklina_design_po_polsku_polski_dizajn_2

PIOTR WIŚNIEWSKI

piątek, 10 września 2010
kontrowersyjny Gdańsk

Filmiki z nagim rolnikiem zapakowanym w belę siana, latającym kierowcą autobusu i gospodynią domową wystrzeliwaną nad Stocznią Gdańską robią furorę w internecie. Wszystko zaczęło sie pod koniec sierpnia kiedy to na kilku portalach internetowych pojawiła sie informacja o odkryciu fal GDN. Równolegle w sieci zamieszczono krótkie amatorskie filmiki będące zapisem zaskakujących zachowań ludzi pozostających pod wpływem tych fal. Na pierwszym, rolnik kierujący kombajnem, zrywa z siebie ubranie i wskakuje do maszyny. Wypada, opakowany w belę siana i wesoło biegnie przed siebie. Drugi przedstawia kierowcę miejskiego autobusu. Mężczyzna zakłada kolorowe motyle skrzydła, wysiada z pojazdu i wznosi się w powietrze. Przelatuje nad Zaspą i znika za horyzontem. Trzeci, ostatni filmik rozgrywa się koło stoczni. Młoda dziewczyna wiesza pranie, w pewnym momencie opiera się na lince do prania jak na procy i z krzykiem wystrzeliwuje się nad stocznię. Filmiki to wstęp do najnowszej akcji promocyjnej Gdańska prowadzonej pod hasłem "Gdańsk. Dotknij wolności". Efekt? Dwa miliony odsłon w Internecie i zagadka dla oglądających - czym są tajemnicze "fale GDN"?

Dotychczas Gdańsk był najczęściej kojarzony z burzliwą historią, a także zabytkami. Głównym wyzwaniem nowej kampanii jest pokazanie go z nowej strony, zwróconej ku przyszłości, jako dynamicznie rozwijającej się metropolii, z nawiązaniem do tego, co w nim najcenniejsze, choć nienamacalne. Mowa oczywiście o „duchu wolności" . Fale GDN to właśnie „fale wolności” i symbol atmosfery Gdańska – wyzwalającej kreatywność, skłaniającej do spontanicznych zachowań. oddziałującej na zachowanie.

Nie brakuje jednak głosów, że rolnik biegający po polu z gołymi pośladkami dobrej reklamy Gdańskowi nie robi. Miasto przyznaje, że "amatorskie" filmiki są niekonwencjonalne, ale zapewnia też, że były stworzone tylko i wyłącznie z myślą o przekazie internetowym. Do mediów natomiast miasto wychodzi z kampanią "Gdańsk. Dotknij Wolności". Niebawem zacznie się też kampania zagraniczna, a spoty z tym hasłem pojawią się w CNN.


Nowa kampania Gdańska zaskakująca pomysłem bardzo mi sie podoba. Wyróżnia sie, proponuje coś nowego, nie jest nijaka jak większość kampanii prowadzonych przez inne polskie miasta. Gratulacje za odwagę!

Koszt całej kampanii wynosi 1,9 mln zł, a przygotowała ją warszawska agencja reklamowa DSK. Zobacz kulisypowstania kampanii:

PIOTR WISNIEWSKI

środa, 08 września 2010
z kart historii polskiego designu: polski plakat propagandowy

Propaganda znana jest od wieków i jest nieodłącznym elementem zmian, rewolucji, rebelii. Często wspierała rząd, gdy tracił on poparcie, ratowała nastroje społeczne oraz szerzyła nowe ideologie. Zanim pojawiła się telewizja najskuteczniejszym środkiem propagandy był plakat. Pierwsze polskie plakaty propagandowe pojawiły się wraz z odzyskaniem niepodległości w 1918 roku. Szczególnie warte wyróżnienia są plakaty powstałe w związku z plebiscytem na Górnym Śląsku. Plebiscyt poprzedzony był bardzo aktywną akcją propagandową prowadzoną zarówno przez stronę niemiecka, jaki i polską, z użyciem często zdecydowanej, bardzo emocjonalnej retoryki i symboli, wykorzystywanych nie tylko w plakatach, ale i ulotkach czy codziennej prasie.

plebistyt_na_slasku_plakat_design_po_polsku

Polskie plakaty propagandowe z okresu plebiscytu na Śląsku

Inna walka propagandowa w tym czasie prowadzona była w związku z konfliktem na granicy wschodniej odrodzonego kraju. Wojna polsko-bolszewicka miała różne oblicza. Walki prowadzili i żołnierze, tocząc zażarte boje z czerwonoarmistami, i dyplomaci, zabiegający o pomoc państw europejskich. Walczyli także twórcy propagandy. Ich najważniejszym orężem były plakaty. Umieszczane w miejscach publicznych miały oddziaływać na postawy mas, ludzi słabo wykształconych, niekiedy analfabetów. Stąd cechowała je prostota, wręcz prymitywna kompozycja. Odwoływały się do patriotycznych uczyć, nawoływały do wstępowania do polskiej armii, ludność cywilną zachęcały do pomocy żołnierzom.

plakat_propagandowy_wojna_polsko_bolszewicka_1920_design_po_polsku_1

plakat_propagandowy_wojna_polsko_bolszewicka_1920_design_po_polsku

Polskie plakaty propagandowe z okresu wojny polsko-bolszewickiej

Plakat propagandowy stał się także nieodłącznym elementem działań wojennych podczas kampanii wrześniowej w 1939 roku. Po niepowodzeniu polskich wojsk propaganda zeszła do podziemia, gdzie działała aż do zakończenia II wojny światowej. Polskie propagandowe plakaty miały przypominać Niemcom, że nie tak łatwo zdusić w Polakach pamięć o wolnej ojczyźnie i chęć odzyskania niepodległości.

polski_plakat_propagandowy_II_wojna_swiatowa_design_po_polsku

Polskie plakaty propagandowe z okresu II wojny światowej

W pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej, gdy kraj był zniszczony działaniami wojennymi i okupacją - potrzebna była zachęta do odbudowy kraju, jego gospodarki. Na pomoc politykom ponownie przyszła propaganda. Najważniejszą rolę w PRLowskiej propagandzie odegrać znów miał plakat. Można było go napotkać dosłownie wszędzie- w pracy, na ulicy, w sklepie. Zachęcał do ciężkiej pracy, do wyrabiania ‘200% normy’, głosowania, myślenia według woli rządzących, nie zważania na trudne warunki i zaufania komunistom. Kreowały idealny świat, gdzie każdy ciężką pracą może wznieść się na wyżyny. Świat, w którym rządzą sprawiedliwi, troszczący się o najmniejszych. Plakaty PRLowskie były bardzo wzniosłe, czasem aż patetyczne. Pełniły istotną funkcję, więc musiały w jasny sposób trafiać do odbiorcy, propagując dane idee. Gdy skończyła się II Wojna Światowa, starano się przedstawić Związek Radziecki jako jedynego wyzwoliciela Polski. Komuniści dzięki plakatowi starali się również całkowicie zdyskredytować Armię Krajową.

plakat_propagandowy_prl_design_po_polsku_zsah

Polskie plakaty propagandowe z okresu PRL

Za pośrednictwem plakatu socjaliści próbowali przekonać Polaków, że praca jest dobrem samym w sobie. Odpowiadało to teoretycznym założeniom komunizmu, co podkreślano, zestawiając wizję pracy dla dobra wspólnego z przejaskrawionym obrazem kapitalizmu. Autorzy plakatów często kojarzyli pracę z walką. Robotników stylizowano na żołnierzy, a maszyny rolnicze ustawiano w szeregach, przypominających rzędy czołgów i pojazdów pancernych. Plakaty próbowały przekonać Polaków, że każdy z nich odgrywa w społeczeństwie ważną rolę, a porównanie do udziału w walce miało zaangażować  emocjonalnie.

plakat_propagandowy_prl_2_design_po_polsku_zsah

Polski plakat propagandowy z okresu PRL

Plakaty PRLowskie surowo potępiały lenistwo. Plastycy łączyli „bumelanctwo” z brudem i brzydotą, a obiboków przedstawiali w roli społecznych wyrzutków, działających na szkodę narodu. Skierowane przeciwko nim obrazy były przesycone pogardą. Skrajnie odmiennie uwieczniano przodowników pracy.  Partia chciała przy ich pomocy sprawić, by lenistwo zaczęło przynosiło wstyd, a pracowitość stała się powodem do dumy. PRLowska propaganda posługiwała się prostą, jasną symboliką, działała na uczucia odbiorcy oraz przede wszystkim na psychikę. Celowo wzbudzała uczucia patriotyczne, odwoływała się do potrzeb każdego człowieka takich jak poczucie bezpieczeństwa, dobrobytu. Używała środków działających na podświadomość, m.in. często używano czerwieni, która wg psychologów działa pobudzająco, najbardziej zwraca uwagę, wyzwala bunt, działa antydepresyjnie.

plakat_propagandowy_prl_3_design_po_polsku_zsah

Polskie plakaty propagandowe z okresu PRL

Gdy nadeszły czasy Solidarności, zmienił się też wyraz plakatu propagandowego. Solidarność podchwyciła niektóre wątki występujące w plakacie komunistycznym, takie jak robotnika lub dobrobyt, jednak w porównaniu z komunistycznymi plakatami, ich były o wiele delikatniejsze i bardziej wyszukane.

solidarnosc_plakaty_design_po_polsku_polski_dizajn

Plakaty Solidarności

PIOTR WIŚNIEWSKI

czwartek, 02 września 2010
z cyklu twórcy polscy: Andrzej Bikowski

andrzej_bikowski__design_po_polsku_polski_dizajn_2.

Andrzej Bikowski (rocznik 78) znany jest w branży jako Bartie. Od sześciu lat pracuje dla firmy Adidas, gdzie zajmuje się projektowaniem obuwia biegowego. Projektowanie butów jest pasją Andrzeja od czasów dzieciństwa. Pierwsze narysował w wieku 14 lat. Dziś ma na swoim koncie już ponad 50 modeli wprowadzonych na rynek. To, co sprawiło, że stał się specjalistą w dziedzinie obuwia biegowego to zamiłowanie do sportu. Przez pewien czas trenował lekkoatletykę. Rozpoczął także studia na katowickiej AWF.  Kiedy jednak został przyjęty na praktyki do Adidasa zrozumiał, co tak naprawdę chce robić w życiu - projektować obuwie zawodowo. W Adidasie Andrzej nauczył się, jak w rzeczywistości wygląda proces projektowania. Niestety, zaczął dostrzegać także swoje braki w kontekście wykształcenia projektowego. Kierunek związany z designem był tak na dobrą sprawę jedyną opcją w tym momencie. W ten sposób trafił na wzornictwo przemysłowe na łódzkie ASP. Podobno profesorowie mieli wątpliwości, czy wyższa uczelnia artystyczna to miejsce dla niego. Tłumaczyli Andrzejowi, że właściwie o projektowaniu butów więcej się na Akademii nie nauczy. Już wtedy miał dużą wiedzę i bogate doświadczenie. Mimo to zależało mu na zgłębieniu procesu projektowania. Na piątym roku mieszkał już w Herzogenaurach, gdzie mieści się główna siedziba Adidasa. Do Polski przyjeżdżał po to, by skończyć studia. Jego dyplom też był dla niemieckiego producenta sprzętu. Buty sportowe, które zaprojektował, zdobywały nagrody i jeździły na wystawy. Andrzej wykonał dwa modele - biały i czarny. Na jednym z pokazów skradziono oba egzemplarze.

andrzej_bikowski__design_po_polsku_polski_dizajn_3.

Andrzejowi od lat towarzyszy motto, że “jeśli chcesz odnieść sukces w jakiejś dziedzinie musisz być najlepszy na świecie”. Wie, że zawsze można pogłębić swoją wiedzę. Zdobywa nowe doświadczenia, dokształca się w tych dziedzinach, które uważa za szczególnie ważne. Jego zdaniem projektant, aby być naprawdę dobrym w swoim fachu, musi posmakować każdego etapu projektowania, opracowywania technologii, procesu produkcji i wdrażania na rynek. Musi znać każdy niuans decydujący o powodzeniu danego modelu. “W dzisiejszych czasach można być świetnym projektantem obuwia, szczególnie w większych firmach i nie wiedzieć, na przykład, jakie są właściwe proporcje kopyta. Ta ignorancja zawsze mnie zadziwiała”

"Obecnie zajmuje stanowisko starszego projektanta. Specjalizuje się w kolcach. Biegają w nich najlepsi lekkoatleci na świecie. Współpracował m.in. z Allyson Felix i Taysonem Gayem. Zaprojektował dla nich buty na olimpiadę w Pekinie w 2008 roku." „Praca ze sportowcem jest dla mnie największym wyzwaniem. (...) Długie rozmowy ze sportowcem, analizowanie jego ruchów, badanie właściwości stopy to wszystko zadanie projektanta. Następnie spotkania z technologami i ludźmi od marketingu. I dopiero można usiąść do deski kreślarskiej.”

andrzej_bikowski_design_po_polsku_polski_dizajn

 

Źródło:

Michał Frąk, Od praktyk do deski, gazeta.pl

Rozmowa z Andrzejem Bikowskim, projektantem butów biegowych, bieganie.pl

Buty od kuchni, 2+3D, nr 24

oficjalna strona projektanta (w tym również źródło zdjeć)



niedziela, 29 sierpnia 2010
polski kościół XXI wieku cz.1

Kościół zawsze odgrywał w dziejach architektury wyjątkową rolę. W Polsce był on przez długi czas symbolem duchowej niezależności narodu. W ciągu ostatnich lat masowość polskiego katolicyzmu przyczyniła się do dynamicznej budowy obiektów sakralnych, których forma pozostawia niestety często wiele do życzenia. Podczas gdy w architekturze sakralnej innych krajów widoczna jest zabawa formą, szukanie oryginalnych metod kształtowania bryły, w Polsce tkwimy w tradycyjnych wyobrażeniach o budynkach kościelnych. Wciąż dominuje u nas raczej religijność „na bogato”, bicie dzwonów zamiast cichej kontemplacji. Polska architektura sakralna rzadko sprzyja zadumie, wyciszeniu, kontemplacji. Trudno jednak generalizować i stwierdzać, że wszystkie rodzime, realizacje sakralne pozbawione są polotu, dobrego wykonania, pomysłu. Zdarzają się także wyjątki. Niestety wciąż zbyt rzadko.

bazylika_w_licheniu_design_po_polsku

bazylika_w_licheniu_design_po_polsku_2

Apogeum kiczu. Bazylika Matki Boskiej Bolesnej Królowej Polski w Licheniu

Licheń na dobre stał się już synonimem kiczu i gigantomanii . A to za sprawa Bazyliki Matki Boskiej Bolesnej Królowej Polski – największego kościoła w Polsce i jednego z największych na świecie. Licheńska bazylika to monumentalny przykład kiczu rodem z Las Vegas, choć innym może kojarzyć się również z rumuńską architekturą socrealistyczną. Projekt Barbary Bieleckiej jest przerysowanym, eklektyczno-historycznym, przypadkowym melanżem form, które nie posiadają w sobie żadnego przesłania dla współczesnego człowieka. Zgodnie z zamysłem architektonicznym bazylika powinna przypominać falujący złoty łan zboża. W rezultacie jest to raczej nieudolna i przeskalowana scenografia architektoniczna niż miejsce do duchowej kontemplacji. Mimo to przyciąga tysiące wiernych. Dlaczego? Po prostu większości się podoba. Jego ogrom, przepych, dekoracja, ozdobność, blask złoceń i połysk wielobarwnych marmurów budzą zachwyt. Tak wiele jest tam do oglądania, że już niewiele czasu i miejsca zostaje na modlitwę. To rodzinny park rozrywki, oferujący możliwość bycia razem, całą rodziną, obejrzenia czegoś ciekawego, zjedzenia i odpoczynku, a jednocześnie uczestnictwa w czymś, co można nazwać pielgrzymką.



rydzyk_kosciol_design_po_polsku

Rydzykland. Polonia in Tertio Millennio w Toruniu

Swój Licheń planuje zbudować także Tadeusza Rydzyk. Ojciec Dyrektor planuje wybudować w Toruniu pierwszy w Polsce kompleks religijno - wypoczynkowy o wdzięcznej nazwie Polonia in Tertio Millennio. W samy sercu założenia zlokalizowany zostanie olbrzymi kościół dla 3000 wiernych. Świątynia redemptorystów będzie hołdem za pontyfikat Jana Pawła II. Monumentalny kościół na planie koła zwieńczy wielka ażurowa kopuła ze złotą korona na szczycie, mającą nawiązywać do majestatu Marii – Królowej Polski. Świątynia będzie miała dwa poziomy, które połączą schody oraz windy. Na górnej kondygnacji znajdzie się ołtarz - dokładna replika prywatnej kaplicy Jana Pawła II w Watykanie. Dolny poziom w połowie wypełni Kaplica Pamięci. Na czarnej granitowej ścianie zostaną wypisane nazwiska tych, którzy zginęli ratując ofiary Holocaustu. O.Rydzyk umieści tam również tablice miejsc męczeństwa narodu polskiego. Obok świątyni powstaną hotele z restauracjami i spa, aquaprk, centrum konferencyjne, sala widowiskowo-sportowa, a także marina i tor regatowy z amfiteatrem. W krytym basenie ma być możliwość kąpieli w gorącej wodzie pochodzącej z odwiertów redemptorystów. Projekt Polonia in Tertio Millennio autorstwa toruńskiego architekta Andrzeja Ryczka sprawia wrażenie konsumpcyjno - katolickiego założenia w postsocjalistycznej formie.

 

marek_budzynski_design_po_polsku_swiatynia_opatrznosci_zsah_polski_dizajn

Niekończąca się historia. Świątynia Opatrzności Bożej w Warszawie wg Marka Budzyńskiego

Historia Świątyni Opatrzności Bożej jest równie obszerna jak jej przyszłe wnętrze i liczy ponad 200 lat. Jest związana z Konstytucją 3 Maja z 1791, kiedy to uchwałą posłów Sejmu Czteroletniego podjęta została decyzja o wybudowaniu Świątyni, jako Wotum Wdzięczności za Konstytucję. Kolejne zakręty historii, zabory i wojny stały na przeszkodzie realizacji kolejnych projektów. Dopiero w III Rzeczpospolitej roku dzięki staraniom prymasa Józefa Glempa udało się rozpocząć budowę świątyni. Ale i tu nie odbyło się bez kontrowersji spotęgowanych przez dwukrotne rozpisany konkurs. W pierwszym, w 2000 roku, przyznano trzy równorzędne nagrody. Zapowiadało się, że największe szanse ma projekt prof. Marka Budzyńskiego wspierany przez prymasa Józefa Glempa. Praca Budzyńskiego przedstawiała kościół jako symboliczną górę, zwieńczoną kryształowym świetlikiem. W opinii jurorów praca ta wyróżniała się powiązaniem pomnikowej skali z romantycznym założeniem krajobrazowym, uwzględniającym polską tożsamość narodową. Projekt wywołał ożywioną dyskusję. Zyskał liczne pochwały środowiska artystycznego – za śmiałość i rozmach. Znacznie bardziej krytycznie przyjęła go część duchowieństwa archidiecezji. Ich wyrazicielem był m.in. ks. prof. Andrzej Luft, diecezjalny konserwator zabytków, który stwierdził, że projekt jest nieporozumieniem, gdyż swoim kształtem świątynia przypomina "słowiański kurhan lub egipską piramidę”. Pod wpływem krytyki Fundacja Budowy Świątyni odstąpiła od realizacji projektu Budzyńskiego. Decyzję motywowano kosztami planowanego przedsięwzięcia. Ostatecznie konkurs powtórzono i wybrano projekt zespołu Wojciecha i Lecha Szymborskich, który obecnie jest realizowany. Projekt Marka Budzyńskiego to bardzo ciekawa wizja Świątyni na miarę trzeciego tysiąclecia. Świątynia zbudowana według tego projektu na pewno budziłaby zachwyt i przyciągała swoją niezwykłością i atmosferą.



swiatyniaopatrznoscibozej

Betonowa Opatrzność. Świątynia Opatrzności Bożej w Warszawie wg Wojciecha i Lecha Szymborskich

Świątynia pracowni Szymborski & Szymborski wyrasta z planu krzyża greckiego, w którą wpisano rotundę nakrytą kopułą. Monumentalny kształt świątyni tworzą przede wszystkim masywne żelbetonowe słupy o wysokości 26 m, w których znajdą się m.in. klatki schodowe i windy. Łączą je także wykonane z betonu "mosty", przez które będzie się można przejść z jednej klatki do drugiej i będzie można dojść do okrągłego Muzeum Jana Pawła II i kardynała Stefana Wyszyńskiego. Na parterze znajdzie się przestrzeń sakralna z ołtarzami i kaplicami upamiętniającymi najważniejsze wydarzenia z historii Polski a nad ołtarzem zawiśnie gigantyczny krzyż. W nawie głównej będzie 1500 miejsc siedzących a poniżej, w kościele dolnym, stworzony zostanie tzw. Panteon Wielkich Polaków. Na górze, pomiędzy kaplicami rozmieszczonych będzie dziesięć ołtarzy. W części sakralnej pojawią się m.in. ciekłokrystaliczne telebimy wyświetlające prezentacje multimedialne. W projekcie pracowni Szymborski & Szymborski widać wyraźne nawiązanie do klasycyzującego pierwszego projektu Świątyni autorstwa Jakuba Kubickiego. Świątynia Opatrzności Bożej to zgodnie z ostatnimi trendami, nie tylko kościół, ale i cały kompleks sakralno-kulturalno-usługowy. Znajdą się w nim instytucje charytatywne jak hospicjum dla ok. 30 osób i stacja krwiodawstwa, Instytut Odrodzenia z amfiteatrem i place dla zgromadzeń religijno-patriotycznych. Projekt Wojciecha i Lecha Szymborskich, choć nieekstrawagancki przerzuca pomost między tradycją i współczesnością.

 

/lagiewniki_sanktuarium_design_po_polsku

Arka w stylu high-tech. Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach

Mieszane uczucia wzbudza także projekt Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Budowa nowego kościoła stała się koniecznością wraz ze stale powiększającym się kultem Miłosierdzia Bożego. Niewielka kaplica klasztorna, ze znanym wizerunkiem Chrystusa Miłosiernego, już dawno temu przestała zaspokajać potrzeby rosnącej liczby pielgrzymów. W przeciągu trzech lat (1999-2003) według projektu Witolda Cęckiewicza został wybudowany dwupoziomowy, elipsoidalny w swym kształcie kościół wraz z górującą nad całością założenia 77 metrową wieżą. Surowe, monochromatyczne wnętrze może pomieścić około 5000 osób. Dzięki dużym, sięgającym od podłogi do sklepienia oknom, jest bardzo dobrze oświetlone. Brak innych elementów wystroju sprawia, że wzrok skupia się na ołtarzu. Ciekawą konstrukcją jest sklepienie świątyni, które tworzą wielkie drewniane dźwigary, promieniście wybiegające z prezbiterium - mają symbolizować oddziaływanie Bożego Miłosierdzia na cały świat. Początkowy puryzm świątyni, całkowicie pozbawiony polichromii, sprzyjał kontemplacji i zadumie. Po wprowadzeniu witraży – szczególnie największego nad głównym wejściem do świątyni, operującym sakralną estetyką przetrenowaną już w Licheniu - oryginalny klimat wnętrza bazyliki został zatracony.

polski kościół XXI wieku cz.2

kosciol_matki_bozej_krolowej_swiata_w_radomiu_design

Rozkwitający kwiat. Kościół pw. Matki Bożej Królowej Świata w Radomiu

Bryła kościoła pw. Matki Bożej Królowej Świata w Radomiu przypomina kielich rozkwitającego kwiatka. Projekt kościoła, oryginalny w swej rzeźbie architektonicznej bardzo trudny konstrukcyjnie i technologicznie, okazał się również drogi i czasochłonny w realizacji. Prace ruszyły jeszcze w 1982 roku według projektu architekta Wojciecha Gęsiarka.
Obecnie trwaj ostatnie prace wykończeniowe. Radomski kościół został zaprojektowany na planie koła o promieniu 20 m. To budynek dwupoziomowy. Dolna część, amfiteatralna, z dużą sceną, przewidziana została jako sala audiowizualna (teatralna). Górna część kościoła o powierzchni 1200 m2 z trzema amfiteatralnymi antresolami, związana została czterema żelbetonowymi łupinami. Nad centralną częścią kościoła rozpościera się konstrukcja stalowa, przypominająca ostre sklepienia gotyckie. Między dachem stalowym a łupinami wprowadzone są świetliki, które wraz z witrażem za prezbiterium i oszklonymi wejściami z trzech stron stanowią naturalne, pełne załamań i światłocieni, oświetlenie wnętrza świątyni.

 

kosciolchrystusaodkupiciela_design_po_polsku_czechowice

Czytanie z murów. Kościół Jezusa Chrystusa Odkupiciela w Czechowicach-Dziedzicach.

Kościół Jezusa Chrystusa Odkupiciela w Czechowicach-Dziedzicach doceniają nie tylko wierni, ale i znawcy architektury. Zaliczany jest do ikon współczesnej architektury sakralnej w Polsce. Budowę kościoła, według projektu Stanisława Niemczyka ukończono zaledwie po 3 latach od rozpoczęcia prac w 1998 roku. Rok później kościół ten otrzymał nagrodę "Grand Prix" w konkursie "Architektura roku 1999", przyznawaną przez Wojewodę Śląskiego, Architekta Wojewódzkiego i katowicki odział SARP. Budowla nasycona jest symboliką, która nawiązuje do dwóch tysięcy lat dziejów chrześcijaństwa. To co szczególnie wyróżnia bryłę kościoła to trzy ceglane wieże symbolizujące kolejne tysiąclecia. Wejściowa, z krzyżem papieskim na szczycie, jest znakiem trzeciego millenium, w które wprowadził nas Jan Paweł II.

 

kosciolmilosierdziabozego_w_kaliszu_design_po_polsku

Niedoceniona bryła. Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Kaliszu

Niezwykle ciekawie architektonicznie prezentuje się także Kościół Miłosierdzia Bożego w Kaliszu. Jego architektura jest wybitnie nowoczesna i ciekawa, niestety pomijana przez historyków współczesnej architektury. Zapewne gdyby stał w jakimś dużym zachodnim mieście Europy byłyby jego wizytówką. Dwupoziomowy kościół został konsekrowany 26 września 1993 roku przez bp Stanisława Napierałę i ogłoszony jako sanktuarium Miłosierdzia Bożego Diecezji.

 

betonkosciolrowinskidesign_po_polsku

Wyciszający minimalizm. Votum Aleksa w Tarnowie nad Wisła

Całkiem odmienny od wcześniej opisywanych świątyń jest niewielki kościółek w Tarnowie nad Wisłą autorstwa warszawskiej pracowni Beton. Votum Aleksa powstał na zlecenie prywatnego fundatora, co dziś w Polsce jest ewenementem. To piękny niewielki kościółek (82 mkw. powierzchni) o prostej bryle, świetnie wkomponowanej w krajobraz na wysokiej wiślanej skarpie. Wycisza i sprzyja kontemplacji. Konstrukcja z drewna stoi na betonowej płycie. Dach schodzący do ziemi pokrywa osikowy gont. Ściana za ołtarzem jest przeszklona, widać przez nią Wisłę, drzewa, daleki krajobraz. Skromna forma kościoła, choć nawiązuje do tradycji, jest niezwykle współczesna. Czynnikiem, który miał przybliżyć nową świątynię mieszkańcom, było również zaangażowanie podczas jej budowy lokalnych wykonawców i mieszkańców wsi.

PIOTR WIŚNIEWSKI

poniedziałek, 23 sierpnia 2010
młodzi zdolni: Łukasz Natkaniec

Łukasz Natkaniec to tegoroczny absolwent Wydziału Form Przemysłowych krakowskiej ASP. Design traktuje jako świetną zabawę i narzędzie pozwalające na zmienianie otaczającego świata. W swoich projektach stara się wykraczać w przyszłość, dostrzegać nowe potrzeby i możliwości. Istotnym aspektem w projektach Łukasza jest ekologia i zastosowanie nowych technologii.

dolina_kreatywna_grot_natkaniec_zyska_design_po_polsku_zsah

W 2009 roku wraz z Fryderykiem Zyska Łukasz Natkaniec został laureatem IV edycji konkursu Dolina Kreatywna. Wspólnie przygotowany projekt zgłoszony do konkursu to ekologiczna łódź z napędem hybrydowym „Grot”. Projekt jest odpowiedzią na rosnące zainteresowanie sportami wodnymi. „Grot” jako łódź bez napędu spalinowego, może być eksploatowana w zamkniętych akwenach śródlądowych. Jest przewidziana zarówno do rekreacji jak i ratownictwa. Wykonana z lekkich kompozytów jest łatwa w produkcji i transporcie.

drop_gps_natkaniec_design_po_polsku_polski_dizajn_piotr_wisniewski

Na wyróżnienie zasługuje także projekt DROP – urządzenie, wykorzystujące technologie GPS i Tactile Display, które ma pomagać niewidomym w poruszaniu się po mieście. Zmienia ono mapę w gęstą siatkę rosnących punktów, odczytywanych za pomocą dotyku. Trójwymiarowa mapa przesuwa się w miarę przemieszczania się użytkownika. Urządzenie reaguje na komendy głosowe, wyszukuje i zapamiętuje nowe adresy. DROP nie zastępuje tradycyjnej laski, ale poszerza przestrzeń kontrolowaną przez niewidomego i czyni ją bezpieczniejszą. Projekt powstał we współpracy z Allan Sejer Madsen podczas stypendium Łukasza w Designskolen w Holding w Dani. DROP został nagrodzony w tegorocznej edycji międzynarodowego konkursu IF w kategorii „koncepcja”.

natkaniec_uhu_design_po_polsku_polski_dizajn_piotr_wisniewski

Ciekawie prezentuje się także inny projekt Łukasza, mianowicie taboret UHA. Siedzisko powstało w ramach programu 60DAYS realizowanym w katedrze ergonomi na krakowskim Wydziale Form Przemysłowych. Celem programu było podjęcie tematu wykorzystania materiału z torby 60BAG w innych produktach, widząc w nim duży, nie odkryty jeszcze potencjał. UHA to taboret pomyślany jako tymczasowy, przeznaczony dla dzieci w wieku przedszkolnym. Przedmioty często nie nadążają za szybko rosnącymi dziećmi. Po swoim krótkim życiu UHA może być wyrzucony bez negatywnych konsekwencji dla środowiska. Krzesełko pełni także funkcję schowka. Jest również zabawką samą w sobie. UHA jest składane na płasko, co ułatwia transport oraz pozwala, na zaoszczędzenie miejsca w razie potrzeby przechowywania.

Poniżej prezentuje inne wybrane projekty mlodego projektanta.

lukasz_natkaniec_design_po_polsku_polski_dizajn_piotr_wisniewski

PIOTR WIŚNIEWSKI


niedziela, 15 sierpnia 2010
co to jest design zrównoważony?

Design zrównoważony (ang. sustainable design) to określenie, z którym spotkamy się coraz częściej czytając fachową prasę czy przeglądając portale poświęcone współczesnemu projektowaniu. Na czym on jednak właściwe polega? Design zrównoważony to inaczej design ekologiczny, design który zapewnia rozwój, a nie prowadzi do zniszczeń. Polega on na wyeliminowaniu negatywnego wpływu, na środowisko naturalne poprzez umiejętne i wrażliwe projektowanie. Przejawem designu zrównoważonego jest stosowanie zasobów odnawialnych, minimalny wpływ na środowisko naturalne oraz połączenie człowieka ze środowiskiem naturalnym.

Design zrównoważony jest przede wszystkim powszechną reakcją na globalny kryzys ekologiczny, gwałtowny wzrost gospodarczy i wzrost liczby ludności. W czasach, kiedy zasoby naturalne gwałtownie się wyczerpują, człowiek doprowadza do niszczenia ekosystemów i utraty bioróżnorodności niezwykle ważna jest zmiana naszego myślenia i przestawienie się na „gospodarkę zamkniętego koła”, funkcjonującą podobnie jak przyroda. W naturze istnieje nieustanne krążenie materii – z przejrzałych jabłek powstaje kompost, który następnie odżywia jabłoń, nic się nie marnuje. Taki też powinien być design XXI wieku.

Design zrównoważony, który jeszcze do niedawna był swoistym trendem powoli staje się standardem. Prowadzą do niego trzy drogi. Pierwsza to ograniczenie zużycia surowców i energii oraz ilości odpadów przy produkcji nowego produktu. Druga droga to tworzenie produktów w wyniku powtórnego użycia przedmiotów, które straciły już swoją funkcję. Ostania trzecia droga to z kolei tworzenie produktów wykorzystujących powtórnie przetworzone materiały. Podsumowując design zrównoważony to projektowanie w oparciu o zasadę: ogranicz, zużyj, wykorzystaj. To projektowanie odpowiedzialne, zmyślą o kolejnych pokoleniach. PIOTR WIŚNIEWSKI

design_zrownowazony_po_polsku_polski_dizajn_zsah_piotr_wisniewski