niedziela, 21 listopada 2010
młodzi zdolni: oh&ah studio

oh_ah_studio_zsah

ah&oh to kreatywne studio projektowe z Poznania działające od 2008 roku. Założyło je dwóch absolwentów poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych - Magda Kałek oraz Kamil Jerzykowski. Zajmują się szeroko pojętym projektowaniem graficznym – komunikacją wizualną, brandingiem, projektowaniem opakowań, ilustracją a także projektowaniem produktu. To mało znane jeszcze w Polsce studio projektowe na pewno już wkrótce da o sobie znać! Tymczasem prezentacja najciekawszy projektów ah&oh na blogu „design po polsku”.

oh_ah_design_po_polsku_polish_design

oh_ah_design_po_polsku_dizajn_polski_zsah


 

czwartek, 18 listopada 2010
usiądź publicznie!

Często zdarza nam się przyjść gdzieś i usiąść na chwilkę. Czy to na zakupach w galerii, u dentysty, będąc z wizytą u prawnika, czekając na rozmowę o pracę. Zazwyczaj nie zwracamy wtedy uwagi na to, na czym siedzimy. Meble naszej rodzimej przestrzeni publicznej z reguły są bardzo charakterystyczne, nie jest to jednak standard, który odpowiada naszym ambicjom. Daleko jeszcze, aby polskie wzornictwo przestrzeni publicznych zrównało się ze światowym. Należy nie zapominać, że meble – fotele, krzesła, ławki – wykorzystywane w przestrzeniach publicznych pełnią dwie zasadnicze role: siedzisk i obiektów aranżujących przestrzeń. Za ich pomocą architekci wnętrz dokonują podziałów przestrzennych, wydzielają strefy, kształtują architekturę miejsca a tym samym wpływają na jakość komunikacji i poziom integracji społecznej. Stąd tak ważne jest, aby szczególnie tą strefę projektowania nie zaniedbywać. Poniżej prezentuje wybrane rozwiązania, które mogą posłużyć za wzór do naśladowania.

siedziska_publiczne_lawki_design_po_polsku_zsah_polish_dizajn

siedziska_publiczne_lawki_design_po_polsku_zsah_polish_dizajn_2

PIOTR WIŚNIEWSKI

poniedziałek, 15 listopada 2010
historia designu w pigułce. polska i świat. cz.8

historia_designu_w_pigulce_lata_80_piotr_wisniewski_podglad

Lata 80 to trudny czas dla polskiego wzornictwa. A to za sprawą niestabilnej sytuacji politycznej w kraju. To "okres destrukcji starego systemu politycznego, solidarnościowego zrywu społecznego (rozpoczęty w sierpniu 1980 roku) zakończonego wprowadzaniem 13 grudnia 1981 roku stanu wojennego. ""Poziom braku towarów konsumpcyjnych na rynku osiągnął wówczas taki stan, że wszelkie rozważania na temat estetyki produktów wydawały się czysto abstrakcyjne (...) Przez ponad dwadzieścia lat kształcono projektantów, dla których ostatecznie prawie nie było perspektyw pracy w zawodzie. W latach 1982-1985 zlikwidowano większość powiązanych z przemysłem ośrodków wzornictwa.Nieliczni tylko designerzy (...) zakładali własne firmy, w których łączyli projektowanie z niewielką produkcją, na przykład lamp lub zabawek. Wielu zmieniało zawód, inni emigrowali." "Wraz z końcem PRL-u, przypieczętowanym obradami Okrągłego Stołu, w 1989 roku przestała istnieć Rada Wzornictwa Przemysłowego." "Straty poniesione przez Polskę w tym okresie mają nie tylko charakter materialny, ale i cywilizacyjny, co tyczy się to także wzornictwa. W tym czasie szczególnie pogłębiła się znacząco luka technologiczna - dystans do zaawansowanych technologii światowych wynosił zależnie od branży od 25 do 50 lat!"

Ósmą część historii designu w pigułce można pobrać w formacie PDF lub JPG.

 

Źródło:

Józef A. Mrozek, Polskie wzornictwo XX wieku, www.culture.pl

Krystyna Łuczak-Surówka, Historia Polskiego Wzornictwa, www.iwp.pl

Wojciech Wybieralski, Wzornictwo w Polsce do 1989 roku, ASP w Warszawie, Warszawa 2007



czwartek, 11 listopada 2010
łódź design 2010

lodz_design_2010_design_po_polsku_zsah

Czwarta edycja Łódź Design Festiwal za nami. Tegoroczny program festiwalu zachęcał do zwrócenia uwagi na otaczający nas, niesamowity świat – stąd hasło przewodnie Amazing life. Jak postanowili odczytać je artyści? Jedni postawili na komfort, poprawę jakości życia. Bo tak rozumieją swoją misję. Poszukują nowych rozwiązań, materiałów i ich nieznanej dotąd funkcji. Stawiają na technologie, oswajają je, adoptując na potrzeby procesu tworzenia przedmiotów codziennego użytku oraz designu. Drudzy na piedestale postawili człowieka, jego relację z przedmiotem i emocje, jakie temu towarzyszą. Zaprezentowane w łódzkiej postfabrycznej przestrzeni projekty łączy zamknięta w przedmiocie, zjawisku, instalacji myśl: zatrzymaj się na chwilę, zobacz i poczuj jak (nie)zwykłe może być życie.

design_po_polsku_lodz_design_zsah_polish_design

Tegoroczny program główny tworzyły dwie wystawy kuratorskie. Pierwsza „Rumple Zone/Strefa Zgniot” pod kuratelą Agnieszki Jacobson-Cieleckiej mówiła o wykorzystaniu procesu niszczenia, zgniatania, zginania i łączenia poszczególnych elementów. Druga to jej pozorne przeciwieństwo. Wystawa Oskara Zięty „Underpressure” skupiła się z kolei na projektach i projektantach zainspirowanych powietrzem, ciśnieniem, dmuchaniem i lekkością. Na obu wystawach nie zabrakło inspirujących, nowych projektów. Zabrakło mi jednak „dobrego” polskiego designu. W zaprezentowanych na obu wystawach projektach pochodzących z polski wyraźnie można było zaobserwować tendencje „zrób to sam”. Patrząc na zestaw siedzisk OXO od AZE Design, 3diabły od kolektywu Plecy czy lampę autorstwa Kosmos Project zaczynam się zastanawiać, w jaką stronę podąża nasz polski design i czy obrana droga jest na pewno słuszna.…

lodz_design_polski_design_zsah_polish

Dla mnie osobiście znacznie ciekawiej od wystaw głównych prezentowały się w tegorocznej edycji festiwalu wystawy towarzyszące. Wspomnieć tu na pewno należy o wystawie przypominanej twórczość wybitnego polskiego projektanta Romana Modzlewskiwego, wystawie re:architektura’10 będącej próbą pokazania rożnych znaczeń, jakie mogą kryć się pod określeniem „architektura ekologiczna”, ekspozycja świetno-graficzne prezentująca polską grafikę reklamową począwszy od odzyskania niepodległości w 1918 roku po koniec PRL czy prezentacja projektów jednego z najbardziej wszechstronnych polskich projektantów nowego pokolenia – Janusza Kaniewskiego.

IMG_4917.jpg

Roman Modzelewski - wystawa

lodz_design_2010

kaniewski_design_po_poslku_lodz_design

Nie można zapomnieć także o wystawie pokonkursowej „make me!”. Konkurs z każdą kolejną edycją nabiera coraz bardziej międzynarodowy charakter powoli wyrastając na najważniejszy polski konkurs skierowanych do młodych projektantów. W tegorocznej, trzeciej edycji konkursu o nagrodę główną ubiegało się 250 młodych projektantów. Pojawiło się wiele interesujących propozycji. O to kilka z nich.

make_me_2010_lodz_design_po_polsku_dizajn

Na tegorocznej odsłonie festiwalu nie zabrakło nowości. Jedną z nich był  Remade Market, czyli jednodniowa możliwość zakupu wybranych produktów. Nowym wydarzeniem był także przegląd portfolio. Uczestniczyli w nim młodzi polscy projektanci, których przysłowiowe "teczki" oglądali specjaliści z branży.

lodz_design_2010_design_po_polsku_zsah_polish

Łódź Design z roku na rok rozwija się bardzo dynamicznie stając się już rozpoznawalną marką. Ponad 40 wystaw, 800 artystów prezentujących swoje prace, warsztaty, wykłady i 10.000 osób, które odwiedziło tereny wystawowe w trakcie samego Weekendu Głównego dają nadzieje, że świadomość czym jest design w Polsce będzie coraz większa.

PIOTR WIŚNIEWSKI

piątek, 05 listopada 2010
trendy w designie: zielone dachy

centrum_kopernik_design_po_polsku_zsah

Dziś uroczyste otwarcie warszawskiego Centrum Nauki Kopernik. "Na całym świecie, tego typu instytucje, umożliwiają samodzielne przeprowadzanie eksperymentów, wyjaśniających skomplikowane prawa nauki. Odwiedzający będą tu przeprowadzać doświadczenia na ponad pięciuset specjalnie zaprojektowanych urządzeniach i stanowiskach, dostosowanych do potrzeb różnych wiekowo odbiorców. Supernowoczesne, interaktywne centrum edukacji naukowej dla dzieci i dorosłych jest usytuowane w bliskim sąsiedztwie Wisły w Warszawie." To co wyróżnia gmach centrum od otaczającej zabudowy to niezwykły ogród na dachu centrum.

centrum_kopernik_ogrod_dach_warszawa_design_po_polsku_zsah_1

CENTRUM NAUKI KOPERNIK

Projekt ogrodu zainspirowany został zjawiskiem erozji. Jeśli popatrzeć na niego z góry, to ścieżki nawiązują do charakterystycznego rysunku, jaki w terenie żłobi woda, np. drążąc skały, czy rzeźbiąc koryta. Na powierzchni dachu widoczne są elementy przypominające kratery, które przebijają strop i tworzą wewnątrz budynku patia z zielenią. Projekt powstał w Pracowni RAr-2 Laboratorium Architektury Jan Kubec z Rudy Śląskiej, która wygrała konkurs międzynarodowy. "Intencją autorów projektu było wpisanie ogrodu w pejzaż nadwiślański poprzez wykorzystanie roślinności zbliżonej do tej, jaką można spotkać nad brzegiem rzeki. Dominują więc niskie krzewy, trawy i kwiaty. Łącznie posadzonych zostało około 40 tys. bylin i 50 tys. krzewów na powierzchni ponad 8,5 tys. Metrów kwadratowych. Nawiązując do edukacyjnego charakteru Centrum, w ogrodzie znajduje się fontanna autorstwa Jarosława Kozakiewicza, zainspirowana modelem białka błonowego, akwaporyny, uczestniczącego w procesie transportu wody przez błonę komórkową."

centrum_kopernik_ogrod_dach_warszawa_design_po_polsku_zsah_2


Centrum Nauki Kopernik  to drugi, obok Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, budynek w Warszawie który jej mieszkańcom oraz turystom zaoferuje wypoczynek na świeżym powietrzu. "Ponad hektarowy ogród na dachu Biblioteki to jeden z największych tego typu ogrodów w Europie. Składa się z dwóch części, górnej i dolnej, połączonych nowocześnie zaaranżowanymi schodkami i mostkami. Dużą atrakcją większego ogrodu dolnego, oprócz drzew, krzewów i bylin jest woda, która wypływa ze sztucznej kaskady i szerokim strumieniem wpada do malowniczego stawu z rybami. W skład ogrodu górnego, założonego na 30-centymetrowej warstwie podłoża, wchodzą cztery mniejsze: złoty, srebrny, karminowy, zielony. W każdym rosną rośliny w innej tonacji. Projektantka ogrodu Irena Bajerska miała niełatwe zadanie - musiała tak dobrać gatunki, by były przystosowane do ekstremalnych warunków panujących na dachu: odporne na wiatr i niedobór wody, płytko się korzeniące. Ogród BUW-u to miejsce, gdzie można wypocząć i pospacerować, a także przyprowadzić zagranicznych gości - to atrakcja na światowym poziomie."

biblioteka_uniwersytetu_warszawskiego_ogrod_dach_design_po_polsku_zsah

biblioteka_uniwersytetu_warszawskiego_ogrod_dach_design_po_polsku_zsah_2

BIBLIOTEKA UNIWERSYTETU WARSZAWSKIEGO

"Ogrody na dachach budynków zdobywają sobie coraz większą popularność. Zielony dach sprawia, że mieszkańcom żyje się wygodniej, mikroklimat jest korzystniejszy, a poza tym zielony dach upiększa szary miejski krajobraz. Taki dach zapewnia skuteczną ochronę przed hałasem, upałem i ogniem. Trend tworzenia zielonych dachów, który powoli wkracza do Polski, na zachodzie jest już bardzo popularny. W Niemczech ok. 12% powierzchni dachów pokrytych jest dachami zielonymi. Jeszcze większy procent zazielenienia dachów można spotkać w USA, Szwajcarii oraz Austrii." Przykłady Centrum Nauki Kopernik oraz Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego dają nadzieje, że ten nowy trend będzie się cieszył coraz większą popularnością także w naszym kraju.

Źródło:

Blog budowy Centrum Nauki Kopernik - www.warbud.pl

 

Ogród na dachu Centrum Nauki Kopernik - wirtulana polska

 

Ogród na dachu Centrum Nauki Kopernik - bryla.pl

 

Zielone dachy w Polsce - Garden Blog

 

Ogród na dachu - www.dachy.org

 

Zielone dachy BUW-u - www.e-ogrody.pl

 



niedziela, 31 października 2010
mocna grafika z Krakowa

Mowa była już o dobrej grafice z Łodzi. Teraz chciałbym przybliżyć czytelnikom bloga „design po polsku” ciekawych twórców grafiki użytkowej z Krakowa. O krakowskim studiu otwartym jakiś czas temu już pisałem. W królewskim mieście działają jednak również inne warte wyróżnienia studia graficzne. Oto i one:

biuro_szeryfy_design_po_polsku_1

biuro_szeryfy_design_po_polsku_2.

BIURO SZERYFY

Biuro Szeryfy to działające od 2004 roku studio projektowe specjalizujące się projektowaniu wydawnictw oraz ilustracji. Tworzą je Kuba Sowiński wraz z Wojciechem Kubienią. W 2001 roku współtworzyli kwartalnik projektowy „2+3D grafika plus produkt”. Do dziś zajmują się jego opracowaniem graficznym i redakcją. Współpracują z Wydawnictwem Znak, WSiP, Miesięcznikiem ATEST.



parastudio_design_po_polsku_1

parastudio_design_po_polsku_2

PARASTUDIO

PARASTUDIO tworzą Grzegorz Podsiadlik, Maja Krysiak-Podsialdik, Kaja Gliwa oraz Jan Krzysztofiak. Projektują m.in. dla wydawnictwa ZNAK, Muzeum Narodowego w Krakowie, Wydawnictwa Szkolnego PWN. Wielokrotnie nagradzani, m.in. finaliści prestiżowego konkursu ED AWARDS 2010 za serię okładek powieści Edwardo Mendozy, laureaci konkursu „Śląska Rzecz 2008” za projekt serii książek edukacyjnych „Trener”.

 

mill_studio_design_po_polsku_zsah_1

mill_studio_design_po_polsku_zsah_2

MILL STUDIO

mill studio założyło w 2007 trzech studentów wzornictwa na krakowskiej ASP. Marta Szmyd, Kamil Rewieński oraz Antonina Pieczarkowska to kreatywna grupa grafików o konceptualnym podejściu do procesu twórczego. Proste, funkcjonalne formy oraz dopracowana typografia to niewątpliwe wizytówka mill studio.


poniedziałek, 25 października 2010
plakatowy LOT

lot_airlines_plakat_design_po_polsku_zsah_3

LOT, czyli polskie linie lotnicze to jedna z najstarszych linii lotniczych w Europie. W ciągu osiemdziesięciu lat swojej działalności przetrwała różne zawirowania historii, a jej charakterystyczny żuraw był w swoim czasie symbolem punktualności, niezawodności i nowoczesności. LOT zawsze dbał o nowoczesną infrastrukturę, ale sięgał też po najlepsze techniki reklamowe i promocyjne. Najlepiej odzwierciedlają to plakaty, które dla polskich lini lotniczych projektowali najlepsi polscy graficy tacy jak: Tadeusz Trepkowski, Roman Cieslewicz, Stefan Norblin, Andrzej Pągowski czy Waldemar Świeży.

/lot_airlines_plakat_design_po_polsku_zsah_7

lot_airlines_plakat_design_po_polsku_zsah_6


poniedziałek, 18 października 2010
z kart historii polskiego designu: warszawski neon

warszawski_neon_design_po_polsku_zsah

"Kiedyś były jedynym barwnym motywem w szarym mieście, potem stały się domeną drapieżnego kapitalizmu, dziś choć nieliczne, wracają do łask. Polski neonowy boom rozbłysnął i przygasł wraz z dwoma niezwykłymi przełomami w dziejach powojennej Polski. Wszystko zaczęło się krótko po odwilży 1956 roku, kiedy to kraj po latach stalinizmu zaczął się na wielką skalę unowocześniać. W krajobrazie polskich miast pojawiła się nie tylko niezwykle nowoczesna architektura – nocne ulice i place rozbłysły dziesiątkami świetlistych znaków. Neonowe szyldy i reklamy stawały się drogowskazami, wyznaczającymi charakterystyczne punkty w nocnym pejzażu miasta. Często projektowane przez najlepszych grafików czyniły z miasta żywą galerię świetnej typografii i niezwykłego wzornictwa, których znakami rozpoznawczymi były umiar, lekkość, klarowna kompozycja i charakterystyczna, miękka linia kreślona szklaną rurką wypełnioną świecącym gazem."

warszawski_neon_design_po_polsku_zsah_2

"Ich zmierzch zaczął się zaraz po 1989 rok. Neony często traciły właścicieli, zastępowano je tanią, masową reklamą, która musiała nadążyć za ilością towarów, usług i firm nagle pojawiających się na rynku. Współczesne polskie miasta migoczą tandetnym plastikiem, połyskują halogenowym światłem podświetlonych billboardów, pod kolorowymi płachtami znikają całe budynki. Gdzieniegdzie można jednak dostrzec ślady dawnej epoki – cudownie ocalałe reklamowe perełki – graficzne dzieła sztuki, których artystyczną wartość potrafimy docenić dopiero teraz, kiedy zachowało się ich tak niewiele. Szczególna pod tym względem jest Warszawa."

warszawski_neon_design_po_polsku_zsah_3

"Złoty okres dla warszawskich neonów to lata 60. i 70., kiedy miała miejsce tzw. „neonizacja miast”. Produkcją wszystkich reklam neonowych zajmowało się powołane przez Ministerstwo Handlu Wewnętrznego Przedsiębiorstwo Usług Reklamowych „Reklama”. Miało ono monopol w dziedzinie reklamy zewnętrznej na terenie całej Polski. Do projektowania zatrudniano wybitnych architektów i artystów-plastyków. To właśnie oni byli odpowiedzialni za tworzenie oryginalnych, nietypowych reklam świetlnych. Opracowywali projekty wszystkich neonów – nieważne czy był to szyld piekarni czy wielka powitalna reklama. Wszystkie te działania odbywały się pod nadzorem miejskiej instytucji Naczelnego Plastyka. Trudno to sobie dzisiaj wyobrazić, ale rygorystyczne wymagania dotyczące produkcji neonów, sprawiały, że zatwierdzanie ich projektów i produkcja trwały w sumie nawet do 3 lat"

warszawski_neon_design_po_polsku_zsah_4

"Warszawskie neony są zapewne jednym z nielicznych przykładów na to, że kontrola w komunistycznym państwie miała pozytywny efekt artystyczny. To niesamowite, że w represyjnym systemie politycznym powstawały tak abstrakcyjne formy graficzne wyrażone za pomocą szklanych rurek wypełnionych neonem, argonem, helem czy kryptonem. Była to grafika niespotykana w żadnym innym kraju świata."

warszawski_neon_design_po_polsku_zsah_5


Źródło:

"Polski Neon. Warszawa" Ilony Karwińskiej (w tym również źródło zdjęć)

Ilona Kalwińska, Polska Rzeczypospolita Neonowa, zawód: Architekt

Michał Duda, Polski neon - wystawa w Muzeum Architektury





 

niedziela, 10 października 2010
między sztuką a designem: Zuza Krajewska i Bartek Wieczorek

krajewska_wieczorek_fotografia_design_po_polsku_1

"Udało im się nakłonić Dodę do pozowania z białym pudelkiem, wsadzić w ręce Joanny Brodzik piłę elektryczną, zrobić zdjęcie Borysa Szyca za pękniętą szybą samochodową niedługo po tym, jak aktor miał wypadek podczas nietrzeźwej jazdy autem." Zuza Krajewska i Bartek Wieczorek to bez wątpienia najgorętsza para polskiej fotografii. "Lubią ich wszyscy: gwiazdy, bo zapewniają bezkompromisowe zdjęcia, o których się mówi. Kolorowe pisma, bo dają tę odrobinę szaleństwa, którą można zwabić czytelników. Poważne galerie, bo wreszcie pojawili się twórcy łączący modowy glamour z artystycznymi ambicjami. Środowiska alternatywne, bo Zuza i Bartek, zarabiając poważne pieniądze, godzą się też na mniej dochodowe propozycje. "Zuza Krajewska (ur. 1975) i Bartek Wieczorek (ur. 1979) to duet twórczy działający od 2006 roku. "Zajmują się fotografią mody i portretem. Stale współpracują z największymi polskimi magazynami mody i markami odzieżowymi. Ich fotografie absorbują uwagę, przyciągają doskonałym warsztatem, świetnym wyczuciem konwencji, nieszablonową stylizacją"

krajewska_wieczorek_fotografia_design_po_polsku_7

krajewska_wieczorek_fotografia_design_po_polsku_6

"Prace Krajewskiej i Wieczorka poruszają wątki związane ze światem mody (modele i modelki, ich specyficzne środowisko zawodowe i jego atmosfera), jednocześnie jednak próbują przekraczać jego granice." "W swoich pracach zręcznie umykając zbiorczym definicjom i umiejętnie wyprowadzając w pole niepewnego widza, który w ogóle przestaje wiedzieć z czym ma tu do czynienia: czy chodzi tu o sztukę krytyczną czy wyraz konformizmu, czy to w ogóle sztuka czy raczej czysta komercja? Krajewska i Wieczorek swój ambiwalentny stosunek do fotografii wyrazili już w cyklu "Urazy" (2005-2006). Zdjęcia te pokazywały okaleczone ciała - często ze śladami wypadków czy pooperacyjnymi bliznami. Tym samym artyści, którzy na co dzień zajmują się fotografowaniem idealnych ludzi dla kolorowych czasopism, posługując się wizerunkami okaleczonych ciał spróbowali wydobyć na wierzch wątki normalnie przez popkulturę skrzętnie skrywane."

krajewska_wieczorek_fotografia_design_po_polsku_5

z cyklu "Urazy"

Ich inny zasługujący na szczególną uwagę cykl to "I Just Want to See the Boy Happy" (2006-2008). "Artystom udało się w gatunkowych ramach klasycznego męskiego aktu - i jakby poza przyporządkowaniem "homo-"/"heteroseksualny" - ustanowić nową kategorię piękna."

krajewska_wieczorek_fotografia_design_po_polsku_4

z cyklu "I Just Want to See the Boy Happy"

Z kolei cykl "Backstage stories" to "polaroidowe migawki z imprezy, a może orgii, a może jakiegoś pijackiego szaleństwa. Krajewska i Wieczorek dokumentują beztroskie i szalone ekscesy, prywate imprezy grupki facetów, którzy z nieskrępowaną, dziecięcą wręcz radością przywdziewają fetyszyzowane części kobiecej garderoby: pończochy, szpilki, stringi, halki"

krajewska_wieczorek_fotografia_design_po_polsku_3

z cyklu "Backstage stories"

"Do prac Krajewksiej i Wieczorka potrzeba naprawdę dużego dystansu, akceptacji i odpowiedniego podejścia do sztuki, w której autorzy zdecydowanie i świadomie łamią zasady estetyki, poglądów, prowokują odbiorcę, zmuszają do wypowiedzi. Pozostanie obojętnym wobec nich nie wydaje się  być możliwe."

Źródło:

Anna Diduch, współpraca Olga Wyszkowska, Oto najgorętsza para polskiej fotografii, dziennik.pl
Anna Lewińska, "Happy, happy boys", Zuza Krajewska & Bartek Wieczorek, obieg.pl
Zuza Krajewska & Bartek Wieczorek "What Do You Want Me to Do?", culture.pl
Agnieszka Kołodyńska, Goło i wesoło na wystawie w BWA Design, gazeta.pl
Joanna Kubat, I just want to see the boy happy / Are you sure?, wroclaw.pl
oficjalna strona fotografów (źródło zdjęć)



piątek, 01 października 2010
muzealny Kraków x 6 cz.1

Nowe krakowskie muzea z tradycyjnymi łączy już tylko nazwa. Oprócz nowoczesnych multimedialnych ekspozycji z ekranami dotykowymi mają działać jako żywe centra kultury, gdzie młodzi i starsi rozmawiają o historii, filmie, sztuce i nowoczesnej technice. W tym oraz w przyszłym roku zostanie łącznie otwartych sześć nowych muzeów w Krakowie. Cześć realizowana jest zupełnie od podstaw, inne uległy gruntownym przeobrażeniom. Wszystkie jednak odwołują się do wyobraźni, inspirują, animują, pobudzają aktywność i ciekawość. Ich autorzy odważnie wykorzystują najnowsze technologie multimedialne – sprzęt audiowizualny i komputerowy.


muzeum_pod_rynkiem_glownym_design_po_polsku

Muzeum pod Rynkiem Głównym

Takiego muzeum w Polsce jeszcze nie było. Nad przygotowaniem ekspozycji, która jest częścią Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, przez wiele miesięcy pracowali fachowcy od multimediów, scenografii, produkcji trójwymiarowych i historycy. Przyświecał im jeden cel: opowiedzieć o przeszłości tak, aby zwiedzający na chwilę zapomniał o teraźniejszości. Komputerowi graficy i spece od animacji wyczarowali wiec efekty specjalne – pod nogami chlupoczą kałuże, gdzie indziej drogę przetnie nam szczur, a król Kazimierz, choć na rycinie, mrugnie okiem. Podobne niespodzianki twórcy ekspozycji przygotowali niemal na każdym kroku. W ten sposób przełamują konwencje muzeum z historią zatopioną w formalinie. Bo dobre muzeum ma działać na wyobraźnie – po przejściu tego każdy zapamięta datę najazdu tatarskiego, sekrety alchemii, zwyczaje pogan i obraz miasta, które w XV wieku było handlowym mocarstwem równym Norymberdze czy Londynowi. Pod ziemią na zwiedzających czeka dziewięć wieków historii królewskiego miasta, w tym 700 zabytków archeologicznych, 500 elektronicznych modeli, 600 rekonstrukcji cyfrowych 3D, 30 stanowisk multimedialnych, 37 monitorów dotykowych, 27 projektorów multimedialnych, 98 głośników, 150 audiobooków. Podziemny szlak zaprojektowany przez prof. Andrzeja Kadłuczkę prowadzi przez unikatowy rezerwat archeologiczny, m.in. z pozostałościami wczesnośredniowiecznej osady, ogromnego cmentarzyska i fragmentami zabudowy pamiętającej czasy Wielkiej Lokacji Krakowa z 1257 roku. Budowa muzeum i ekspozycji trwała dwa lat i kosztowała w sumie 42 mln zł.

 

muzeum_lotnictwa_polskiego_krakow_czyzyny_design_po_polsku_zsah

Muzeum Lotnictwa Polskiego

Niczym wycięta i złożona kartka papieru, z której miał powstać samolot. Swym odlanym w betonie, a mimo to lekkim jak wiatrak kształtem, przypomina trójkątne śmigło. Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie to jedno z najnowocześniejszych muzeów techniki w Polsce. Jego forma oddawać ma atmosferę przebywania w prawdziwym hangarze. Wewnątrz architektura inteligentnie prowadzi widza zez kolejne etapy wystawy. Buduje napięcie. Nowy gmach muzeum to także wielki pawilon ogrodowy. Olbrzymie przeszklenia pozwalają zachować stały kontakt z otoczeniem. Obiekt spełnia funkcje zarówno muzealną, jak i edukacyjną, naukową i biurową. W trzyskrzydłowym budynku jest sala kinowa wyposażona w autentyczne fotele lotnicze Lufthansy, są biblioteka oraz sale konferencyjne i edukacyjne przystosowane do prowadzenia zajęć muzealnych.  Projekt nowego Muzeum Lotnictwa Polskiego przygotował polsko-niemiecki zespół projektowy - Pysall.Ruge i Bartłomiej Kisielewski. Budowa gmachu trwała dwa lata i kosztowała 46 mln zł.

 

fabryka_schindlera_muzeum_krakow_okupacja_design_po_polsku_zsah

Muzeum w Fabryce Schindlera

Fabryka Schindlera przy ulicy Lipowej 4 to miejsce, które wiele mówi o trudnym okresie okupacji Krakowa. Tuż obok istniało krakowskie getto, a za murami fabryki chowali się Żydzi. Dzięki pracy przy produkcji emaliowanych naczyń ponad tysiąc z nich przeżyło wojnę. Trudu zderzenia normalnego życia z tragedią wojny podjął się zespół Muzeum Historycznego Miasta Krakowa tworząc wystawę „Kraków – czas okupacji 1939-1945”. Autorzy aranżacji plastycznej – Michał Urban oraz Łukasz Czuj – nadali jej charakter opowieści teatralno-filmowej. To nie jest klasyczna ekspozycja muzealna. Autorzy poszli szlakiem zapoczątkowanym przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Wędrujemy przez getto i opuszczone w pośpiechu żydowskie mieszkanie, by razem z jego mieszkańcami znaleźć się w obozie w pobliskim Płaszowie. Zaglądamy do celi śmierci, gdzie słychać modlitwę skazanego. Następnie przenosimy się na płytę krakowskiego Rynku opanowanego przez Niemców. W tym wyjątkowym muzeum trudną historię opowiada się oddziałując na różne zmysły. Przekraczając owalną salę, ze ścianami z wosku i wyrytymi w nich słowami ocalonych podczas wojny schindlerowców, można zgubić krok. Serce staje w gardle, gdy idzie się brukowaną uliczką getta i słyszy stanowcze ponaglenie gestapowców: „Raus”. Multimedialna wystawa powstawała trzy lata. Jej przygotowanie kosztowało 5 mln zł. Remont budynku fabryki pochłonął 10 mln zł.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28