niedziela, 27 marca 2011
dostrzeż polski design: magazyn design po polsku

design_po_polsku_1_magazyn

Blog design po polsku skończył 3 lata. 260 wpisów, 429 komentarzy i przeszło pół miliona odsłon. Chciałbym podziękować Wam moi drodzy czytelnicy, za wymianę poglądów, komentowanie, za poświęcanie uwagi i za miłe maile, które od Was otrzymuje. Mam nadzieję, że mój blog nadal będzie dla Was źródłem informacji i inspiracji. Z okazji urodzin bloga przygotowałem dla wszystkich czytelników niespodziankę – najciekawsze artykuły mojego autorstwa na temat polskiego designu opublikowane na blogu (ale i nie tylko) zebrałem w jedną całość i wydałem w postaci magazynu o tej samej nazwie co blog. Na 47 stronach możecie poczytać o polskiej grafice, wzornciwie oraz architekturze. Życzę miłej lektury.

 

 

magazyn_design_po_polsku_2

Magazyn DESIGN PO POLSKU możesz również pobrać w formacie pdf

PIOTR WIŚNIEWSKI

piątek, 25 marca 2011
czwartek, 24 marca 2011
wtorek, 22 marca 2011
logo w asp

Efekty niedawno rozstrzygniętego konkursu na logo Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie skłoniły mnie do zastanowienia się nad poziomem identyfikacji wizualnej polskich uczelni artystycznych. Nie ma co ukrywać, nie jest on zadowalający. Przykre tym bardziej, że uczelnie mające za zadanie kształcenie młodych artystów, w tym przecież także projektantów powinny w tej kwestii być wzorem dla innych nie artystycznych uczelni. Tak się jednak nie dzieje. Najlepszym na to przykładem jest wspomniany już konkurs na logo krakowskiego ASP. Tematem ogłoszonego w październiku ubiegłego roku konkursu było opracowanie logo uczelni wraz z systemem znaków wydziałowych. Temat trudny, ponieważ jak w prosty, czytelny sposób, a przy tym nie infantylny ukazać różnorodność poszczególnych wydziałów akademii (malarstwa, grafiki, rzeźby, architektury wnętrz, form przemysłowych, konserwacji zabytków)? Najwyraźniej zadanie przerosło uczestników konkursu, ponieważ żadna z prezentowanych na wystawie pokonkursowej prac do końca nie spełniła zadania.

logo_asp_krakow_design_po_polsku

Władysław Pluta, I nagroda

 

logoregulski_wojciech1e1296411121845

Wojciech Regulski, I wyróżnienie

 

Berenika_buczynska_IV_logo_aspe1295996393424

Berenika Buczyńska, II wyróżnienie

 

Wybrane logo zdaje się nawiązywać do palety malarskiej, choć wielu dopatruje się w nim skojarzenia z muszlą klozetową, z kieszonką z guziczkiem, itd. Zamykanie loga tylko w jednej wersji kolorystycznej trąci troszkę nieświeżością. To co jednak najbardziej drażni w zwycięskim projekcie to propozycja znaków dla poszczególnych wydziałów będących powieleniem głównego logo ze zmienionym podpisem. Błąd wydaje się, że został popełniony jeszcze na poziomie formułowania założeń konkursu. Bawienie się w tworzenie logo bez całościowego systemu identyfikacji wizualnej mija się z celem. Wzorem do naśladowania w tym względzie może być projekt kompleksowej identyfikacji wizualnej dla Politechniki Rzeszowskiej przygotowany przez studio otwarte. Szczególnie warto zwrócić uwagę na spójny system znaków dla poszczególnych wydziałów.

identyfikacja_politechniki_rzeszowskiej_studio_otwarte

/identyfikacja_politechniki_rzeszowskiej_studio_otwarte_2

Identyfikacja wizualna Politechniki Rzeszowskiej (studio otwarte)

Nowe logo krakowskiego ASP zawsze jednak lepsze od dotychczasowego – dumnego oblicza Matejki wyciętego z obrazu - które ciężko zdefiniować jako logo.

logo_asp_krakow_stare_design_po_polsku

Dotychczasowe logo krakowskiego ASP

logo_asp_design_po_polsku_zsah


Nie tylko krakowskie ASP ma problem z logo. Przeglądając znaki polskich uczelni artystycznych nasuwa się jedno określenie - szewc bez butów chodzi. Za wyjątek można uznać logo poznańskiej uczelni. Charakterystyczny znak przynoszący na myśl gałkę oczną autorstwa Viktori Radomskiej był również efektem konkursu skierowanego wyłącznie do studentów oraz absolwentów poznańskiej uczelni. Prosty i nie infantylny znak podkreśla to, co chyba stanowi istotę działalności plastycznej, czyli postrzeganie. Obok dobrego znaku poznańskie ASP (teraz już właściwe Uniwersytet Artystyczny) chyba jako jedyna wśród innych tego typu uczelni w kraju może pochwalić się spójnym systemem identyfikacji wizualnej obejmujący nie tylko akcydensy, ale także plakaty do wydarzeń odbywających się na uczelni czy publikacji.

asp_poznan_identyfikacja_design_po_polsku_zsah

Dziś ciężko już znaleźć „poważną” wyższą uczelnię w Polsce, która pozbawiona jest systemu identyfikacji wizualnej, czyli zbioru reguł, standardów i wzorów, które stosowane i przestrzegane przez społeczność akademicką danej uczelni, tworzy konsekwentnie tożsamość wizualną uczelni. Poniżej kilka przykładów:
Uniwersytet Jagielloński w Krakowie
Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie
Politechnika Wrocławska
Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny w Szczecinie

Każdy wchodząc na stronę takiej uczuleni, pod daną zakładką ma dostęp do księgi znaku, może pobrać logo, wzory akcydensów, różnych druków, materiały promocyjne, szablony do prezentacji. Wyjątek pod tym względem stanowią polskie uczelnie artystyczne. Na żadnej oficjalnej stronie ASP nie odnalazłem takich ogólnodostępnych systemów. Same strony uczuleni też budzą wiele do życzenia nie tylko pod względem czytelności i przekazu informacji, ale i samego poziomu artystycznego.

asp_poznan_identyfikacja_design_po_polsku_zsah

PIOTR WIŚNIEWSKI

piątek, 18 marca 2011
z kart historii polskiego designu: Warsztaty Krakowskie

warsztaty_krakowskie_9

"Dążenie artystów do połączenia sztuki z rzemiosłem to zamiar szlachetny, wiążący sztukę z życiem codziennym, podkreślający walor ręcznego wykonania. Takie też były intencje krakowskich artystów młodego pokolenia, którzy w 1913 r. założyli stowarzyszenie pod nazwą Warsztaty Krakowskie.  Silna inspiracja sztuką ludową i zarazem chęć stworzenia stylu narodowego, narzuciły kierunek działania nowo powstałemu ugrupowaniu artystycznemu. Formalnie rzecz biorąc, było to stowarzyszenie o charakterze spółdzielczym, zrzeszające artystów i rzemieślników, prowadzące działalność projektową, wytwórczą i kształceniową." Należeli do niego wybitni twórcy, tacy jak Józef Czajkowski, Wojciech Jastrzębowski, Kazimierz Młodzianowski, Karol Homolacs, Zofia Styjeńska, Bonawentura Lenart czy Antoni Buszek.

Warsztaty Krakowskie objęły swoją działalnością meblarstwo, tkaniny (kilimy, żakardy), wyroby z metalu, druk na tkaninie, hafciarstwo, dekorację ścienną, ceramikę, introligatorstwo, grafikę, zabawkarstwo, galanterię drewnianą, oraz rzeźbę w kamieniu i drewnie.

Członkowie stowarzyszenia odrzucali zarówno naśladowanie stylów historycznych, jak i dekoracyjność secesyjną, postulując produkcję wyrobów starannie zaprojektowanych i wykonanych, odznaczających się dużymi walorami artystycznymi i użytkowymi. Poszukując narodowego stylu wzornictwa, doceniali wartość sztuki ludowej, stąd ich wyroby nawiązują zarówno w treści, formie, jaki i zdobieniu do tradycji i folkloru polskiego, a szczególnie krakowskiego. Widać to szczególnie w projektach zabawek autorstwa Zofii Stryjeńskiej czy Wojciecha Jastrzębowskiego.

warsztaty_krakowskie_4

Szczególne osiągnięcia Warsztatów Krakowskich związane były z tkaniną. Twórcy z kręgu Warsztatów kładli szczególny nacisk na właściwy dobór surowca i farbowanie, na uzgodnienie formy z konstrukcją i tworzywem. "Tkaniny cechowała prostota i funkcjonalność. W kilimach stosowano wełnę krajową, barwioną ręcznie barwnikami roślinnymi, co dawało szlachetność barw, subtelność odcieni i bogatą gamę kolorystyczną." Zdobieniem tkanin techniką batiku zajmowały się m.in. specjalnie przeszkolone pracownice, którym inspiracja sztuką ludową i dziecięca wyobraźnia, w połączeniu z wzornictwem opartym na ornamentach czerpanych z natury, pozwoliły na uzyskanie szczególnego, rozpoznawalnego na pierwszy rzut oka, stylu.

warsztaty_krakowskie_5

Na podkreślenie zasługują również meble powstałe w Warsztatach. Charakteryzowały się surowymi kształtami i skromnymi ornamentami. Dążono do bezpretensjonalności i funkcjonalności. Ponieważ w poszukiwaniu narodowego stylu pozostawiano artystom dowolność wypowiedzi, istniała duża różnorodność form. Do produkcji mebli stosowano krajowe gatunki drewna, jak sosna, modrzew, dąb, jesion. Meble wykonywano z drewna litego, ukazując konstrukcję tam, gdzie mogła ona podnieść wartość artystyczną mebla.

warsztaty_krakowskie_2

Niezwykle ważny w kształtowaniu stylistyki Warsztatów był udział twórczości Bonawentury Lenarta, którego osiągnięcia w dziedzinie książki pobudzały innych twórców do zainteresowania rzemiosłem introligatorskim. Lenart był wzorem artysty - rzemieślnika, jako wyznawca i reprezentant ruchu „pięknej książki”, stał się reformatorem polskiej oprawy artystycznej oraz liternictwa, a także metod konserwacji papieru.

warsztaty_krakowskie_3

warsztaty_krakowskie_6

warsztaty_krakowskie_7

warsztaty_krakowskie_8

Artyści zrzeszeni w Warsztatach Krakowskich byli zasłużenie doceniani w kraju i za granicą, czego wyrazem był cały szereg nagród indywidualnych i zespołowych, m.in. podczas Międzynarodowej Wystawy Sztuk Dekoracyjnych, i Nowoczesnego Przemysłu w Paryżu.  Twórcy związani z Warsztatami byli autorami architektury pawilonu polskiego, wyposażenia wnętrz oraz większości eksponatów. Polską ekspozycję wyróżniała jednolitość stylowa i nieskazitelność pod względem technicznym, świadcząca o wysokim poziomie naszych zakładów rzemieślniczych.

warsztaty_krakowskie_1
Po wystawie paryskiej w 1925 roku zauważa się zmierzch działalności Warsztatów Krakowskich. Nowe czasy wymagały odmiennych form organizacyjnych. Po rozwiązaniu Warsztatów Krakowskich, w 1926 r., powołano w Warszawie Spółdzielnię Artystów Ład, której celem stało się upowszechnienie osiągnięć, które przyczyniły się do tak znakomitego przyjęcia polskiej sztuki dekoracyjnej w Paryżu.

Warsztaty Krakowskie uważane są za jedno z najważniejszych stowarzyszeń w historii polskiego wzornictwa, a jego geneza wiąże się z brytyjskim ruchem Art and Crafts Mouvement. Warsztaty Krakowskie stworzyły własny, oryginalny styl, a poszukiwanie narodowego charakteru plastycznej wypowiedzi, stanowiło od początku ośrodek zainteresowania twórców z Warsztatów Krakowskich. Warsztaty Krakowskie odegrały także znaczącą rolę w propagowaniu zasad sztuki modernistycznej.

Źródło:

Matylda Selwa, Warsztaty Krakowskie 1913-1926 - www.sztuka.pl

Józef A. Mrozek, Polskie wzornictwo XX wieku - Culture.pl

Warsztaty Krakowskie 1913-1926, pod red. Marii Dziedzic, Kraków: Wydawnictwo Akademii Sztuk Pięknych, 2009 ( w tym także źródło zdjęć)

 



poniedziałek, 14 marca 2011
młodzi zdolni: Aleksandra Woldańska-Płocińska

aleksandra_woldanska_design_po_polsku

Aleksandra Woldańska-Płocińska (rocznik 85) to ubiegłoroczna absolwentka poznańskiej ASP. Zajmuje się przede wszystkim ilustracją i plakatem oraz projektowaniem książek głownie dla dzieci. Jest laureatką licznych nagród i wyróżnień, m.in. zdobyła pierwsze miejsce w międzynarodowym konkursie na plakat Breaking Stereotypes, drugą nagrodę na Biennale Plakatu studenckiego w Novim Sadzie w Serbii, oraz nagrodę w konkursie "Książki dobrze zaprojektowane - zacznijmy od dzieci" za projekt książeczki „Mrówka wychodzi za mąż” wydanej przez wydawnictwo Czerwony Konik.

aleksandra_woldanska_design_po_polsku_1.

aleksandra_woldanska_design_po_polsku_2

aleksandra_woldanska_design_po_polsku_3

Źródło:

Aleksandra Woldańska-Płocińska – oficjalne portfolio



piątek, 11 marca 2011
kobiety polskiego designu

W miniony wtorek obchodziliśmy Dzień Kobiet. Dzień ten stał się dobrą okazją, aby zastanowić się nad sytuacją kobiet w polskim designie. Historia polskiego wzornictwa pełna jest utalentowanych kobiet, dziś jednak można zauważyć już wysyp młodych zdolnych projektantek, które coraz częściej wytyczają kierunek polskiego wzornictwa. Dziś chciałbym jednak zaprezentować sylwetki nie znanych polskich projektantek, ale kobiet które z pasją starają się o zmianę świadomości Polaków na temat znaczenia i roli wzornictwa, które po przez swoje inicjatywy propagują i promują polski design w świecie.


agnieszka_jacobson

Agnieszka Jacobson- Cielecka

Agnieszka Jacobson- Cielecka jako studentka malarstwa na ASP w Gdańsku nie przypuszczała, że kiedykolwiek będzie zajmować się wzornictwem. Jaka sama wspomina - „Zawsze był podział pomiędzy tymi od sztuk czystych i tymi od użytkowych. Ale po studiach musiałam iść do pracy i tak trafiłam do ELLE, w którym zostałam stylistką działu wnętrz”. Tak właśnie rozpoczęła się przygoda Agnieszki z designem. Wtedy też zdała sobie sprawę, że większość Polaków jest zupełnie obojętnych na sferę estetyki. Obudziło to w niej misje  - „będę to Polakom tłumaczyć, będę budzić ich estetyczne potrzeby”. W 2000 roku została redaktor naczelną Elle Decoration, które wprowadziła na polski rynek - „Mieliśmy szansę kształtować gusta, pokazywać pomysły w Polsce nieznane. Pisaliśmy o designie, zorganizowaliśmy konkurs dla młodych projektantów. Jego zwycięzcy należą dziś do polskiej czołówki. Pismo chwyciło; widać, że było potrzebne”. W wyniku odmiennych koncepcji rozwoju magazynu w 2007 rok rozstała się z tytułem. Dziś jest jedną z czołowych kuratorek wystaw współczesnego polskiego designu, m.in. dyrektor artystyczna festiwalu Łódź Design 2008 i 2009. Ważną rolę w jej życiu zawodowym wciąż odgrywa popularyzacja designu i projektantów - prowadzi wykłady na temat trendów, publikuje w mediach branżowych, tytułach opiniotwórczych i konsumenckich.

 

z8057538XBeataBochinskaskonczylahistoriesztukinaUW

Beata Bochińska

Czy historyk sztuki może być dyrektorem Instytutu Wzornictwa Przemysłowego? Jak najbardziej, czego najlepszym przykładem jest Beata Bochińska. Po raz pierwszy z tematyką designu zetknęła się podczas zwiedzania wystawy szkła użytkowego w Holandii. Będąc pod wrażeniem prezentowanego tam polskiego szkła zdecydowała poświecić właśnie temu tematowi swój dyplom. Był to wówczas pierwszy dyplom z designu na Uniwersytecie Warszawskim. Rok później Beata Bochińska zorganizowała konkurs dla projektantów szkła i nakłoniła hutę Irena, żeby wykonali prototypy. Jej prezes powiedział: "chętnie byśmy współpracowali z projektantami, ale nie dogadamy się z nimi. Niech nam pani pomoże". I tak narodził się pomysł na studio projektowe ABP Wzornik świadczące usługi doradcze w zakresie strategii wzornictwa i pozyskiwania projektów wzorniczych dla czołowych polskich przedsiębiorstw. Jak wspomina sama Bochińska: "Przez dziesięć lat jeździłam do fabryk i tłumaczyłam panu Rysiowi na produkcji, co mówi projektant, a projektantowi, co mówi pan Rysio. To była prawdziwa szkoła życia. Okres w moim życiu nie do przecenienia.” W 2006 roku została wybrana dyrektorem Instytutu Wzornictwa Przemysłowego. Instytucja ta miała wówczas swoje lata świetności dawno za sobą, nie mogła odnaleźć się w nowej skomercjalizowanej rzeczywistości. Nowa dynamiczna pani dyrektor szybko wybrudziła ją z letargu. Przeorganizowała zespół, stworzyła program stypendialny dla młodych projektantów i otworzyła Centrum Designu, które ma promować dobre polskie wzornictwo. Instytut nie zatrudnia już projektantów. Zaczyna działać tak samo jak inne podobne w Europie. Wzorem Design Council głównie nastawiony jest na edukację. Dzięki konferencjom, publikacjom, wystawom, nagrodom i stypendiom designerzy mogą się rozwijać, producenci wiedzą, u kogo zamawiać projekty. Dla Barbary Bochińskiej wciąż najważniejszym zadaniem jest wytworzenie nawyku współpracy między producentami i projektantem. Młodzi polscy designerzy po studiach najczęściej zamykają się w agencjach reklamowych - mówi Beata Bochińska - Chcemy ułatwić im kontakt z realnym światem.


z8057571XEwaGolebiowskaskonczylapolonistykenaUJDyrektor

Ewa Gołębiowska

Ewa Gołębiowska to kolejna kobieta, której nazwisko w polskim designie wiele znaczy, a to za sprawą Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie, którego była pomysłodawczynią a obecnie dyrektorem. To unikalne miejsca, w którym spotyka się nowoczesność i tradycja przyciąga przedsiębiorców, projektantów i tych, dla których innowacyjność nie jest tylko modnym słowem. To jedyne w Polsce regionalne centrum designu, które stało się w krótkim czasie cenionym i lubianym miejscem spotkań, wystaw, warsztatów i konferencji. Działa od 2005 roku, a tak jego początki wspomina sama Ewa Gołębiewska: „Wszystko zaczęło się od czekoladowego ciasta. Byłam wtedy naczelnikiem Wydziału Edukacji i Kultury w Cieszynie. Zamek był kompletną ruiną i problemem dla miasta; nikt nie wiedział, co z nim zrobić. Latem 2000 roku siedzieliśmy z przyjaciółmi, zajadając czekoladowe ciasto, i marzyliśmy. I wtedy narodził się pomysł, żeby tu, na granicy państwa, stworzyć nietypowe miejsce, które łączyłoby sztukę i biznes, design i przedsiębiorczość. Chcieliśmy organizować wystawy, konferencje i warsztaty, na których spotykać się będą projektanci i przedsiębiorcy. Ja z moim polonistycznym wykształceniem nie wiedziałam wiele o designie. Ale wiedziałam, że panuje chaos, że jakość takiego codziennego, powszechnie doświadczanego wzornictwa w Polsce się pogarsza i że potrzebne jest jakieś działanie, które pomoże i firmom, i projektantom. 'We can dream it, we can do it'. Z marzenia wyłonił się projekt, który zyskał akceptację - dostaliśmy pieniądze z funduszu unijnego". Dzięki wysiłkowi pani Ewy Zamek stał się rozpoznawalny w Europie, miejscem które promuje się polskie wzornictwo oraz aktywnie uczestniczy w międzynarodowych projektach: europejskim konkursie zarządzania designem „Design Management Europe Award” oraz wymianie doświadczeń na temat polityki innowacji w Europie „SEE. Sharing Experience Europe”.


z8514861XMenadzerartystycznyipomyslodawcaLodzDesignDorot

Dorota Stępniak

Pomysł zorganizowania w Polsce festiwalu designu narodził się w głowie Doroty Stępniak jeszcze, kiedy była studentką wzornictwa na łódzkiej politechnice. Odwiedzała wówczas dużo wystaw designu i irytowało ją, że na każdej pokazywane są te same rzeczy tych samych projektantów. Jak sama wspomina: „W tym czasie otrzymywałam od dizajnerów wiele materiałów i informacji o nowych projektach, dowiadywałam się, jak dużo dzieje się w tym obszarze na świecie, i żałowałam bardzo, że u nas nie ma gdzie tego pokazać. Pracowałam wtedy przy Festiwalu Fotografii w Łódź Art Center i zaproponowałam moim przełożonym zorganizowanie też festiwalu designu.” Pierwsza edycja festiwalu Łódź Design miała miejsce w 2007 roku , a jej głównym punktem była wystawa „Dom Polski”, czyli prezentacja rodzimego wzornictwa. Na przestrzeni czterech lat festiwal stał się najważniejszym wydarzeniem w kraju o tej tematyce i zyskał znaczącą rangę międzynarodową. Z roku na rok festiwal się rozwija promując polskie wzornictwo, prezentując najnowsze trendy w światowym designie, szkoły i młodych projektantów.

Źródło:

Monika Redzisz, One rządzą estetycznie - Wysokie Obcasy



poniedziałek, 14 lutego 2011
stare miasto w stylu retro cz.1

Miasta obrócone w perzynę, zgliszcza, okaleczone zabytki – to obraz, który pozostawiła wojna nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie, odbierając miastom ich pierwotny charakter. Historia odbudowy polskich miast ze zniszczeń II Wojny Światowej daleka jest od zakończenia. W pierwszej powojennej dekadzie cały naród odbudowywał stolice. Równocześnie, ale wolniej rekonstrukcji doczekało się kilkanaście wybranych ośrodków takich jak Poznań, Wrocław czy Gdańsk. Kilkaset pozostałych stało opuszczonych i niszczało. Później zaczęto rozbierać ruiny. Dziesiątki hektarów zabudowy zniszczono, więc wtórnie. Trwało to przez lata pięćdziesiąte, sześćdziesiąte i siedemdziesiąte. W wielu miastach odbudowa sprowadziła się do postawienia szarych bloków. Przez lata, zarówno ze względów ideowych, jak i ekonomicznych, a także braku tradycyjnych materiałów budowlanych i głodu mieszkań, budowano w pośpiechu bloki, wieżowce, które niszczyły strukturę, charakter i klimat starych miast. Stały się one zwykłymi współczesnymi osiedlami. Zmienił to dopiero Elbląg. Był pierwszym od kilkudziesięciu lat miastem, którego zabudowa nawiązywała do dawnego układu urbanistycznego. W Elblągu po raz pierwszy powróciła kamienica, tworząc podstawową wartość tkanki starego miasta. Retrowersja, czyli próba przywrócenia zniszczonym miastom ich struktury przy użyciu współczesnych środków architektonicznych szybko została zaadoptowana w wielu polskich miastach i często w dużej skali. Na przykład w Gdańsku została w ten sposób odbudowana Wyspa Spichrzów, zaś w Szczecinie Podzamcze. Retrowersja prezentuje odmienny charakter od odbudowy w stylu historycznym – charakterystycznej dla odbudowanych starówek Poznania, Warszawy czy Gdańska. Na wzór zachodnich sąsiadów retrowersja to nie próba odbudowania miast według ich wcześniejszych form, lecz stosowanie formy postmodernistycznych oraz ultranowoczesnych rozwiązań architektonicznych i urbanistycznych. Retrowersja daje szerokie możliwości odbudowy, a jednocześnie musi trafiać w regionalny charakter, musi wydobywać indywidualne cechy miasta. W Polsce przebiega różnie. W jednych miastach rodzą się w ten sposób nowe współczesne ikony miasta, w innych banalne i nijakie bryły kamienic. Zapraszam na wycieczkę do Gdańska, Elbląga, Kołobrzegu, Szczecina, Głogowa, oraz Stargardu Szczecińskiego w poszukiwaniu utraconych miast.


gdansk_przed_i_po_wojnie_design_po_polsku_zsah

Gdańsk
Bezpośrednio po zakończeniu działań wojennych z Gdańska zostało samo rumowisko. Śródmieście było zniszczone w ponad 90% a przedmieścia w 60%. Bezpośrednio po odgruzowaniu starego miasta, które trwało ponad 5 lat powstał pomysł władz by z oszczędności i braku funduszy po okresie wojennym wyrównać ten teren, jak i wybudować tu nowe nowoczesne miasto. Jednakże szybko pomysł ten upadł, dzięki czemu przystąpiono do szybkiej rekonstrukcji starego miasta. W pierwszej kolejności odbudowano główne miasto a z nim najbardziej charakterystyczne budowle i ciągi kamienic wzdłuż Długiego Targu, Długiej, Ogarnej czy Mariackiej. Pierwsze budynki oddano do użytku, tak jak na warszawskiej starówce, w 1949 roku. Drobiazgowa rekonstrukcja mieszała się ze stylizacją. Odbudowę głównego miasta zakończono w 1960 roku. W tym samym czasie zaczęto wypełniać pierzeje starego miasta, rozciągające się miedzy głównym miastem a stocznią. Z drobiazgowej odbudowy dawnej tkanki zrezygnowano w tym miejscu już pod koniec lat 40. Zabudowane już po odwilży stare miasto jest przykładem niekonsekwentnie przeprowadzonej odbudowy drugiej fali. W ruinach stoi nadal duża cześć trzydziestohektarowej wyspy Spichrzów. Dawne gospodarcze zaplecze starego i głównego miasta położone po drugiej stronie Motławy, już w latach 70 miało stać się zagłębiem hotelowo-usługowym, z kilkoma zrekonstruowanymi spichlerzami oraz nową zabudową częściowo wpisującą się w przedwojenny układ ulic. Obecnie najbardziej realne jest zagospodarowanie 2,6 hektara północnej części wyspy. Rozstrzygnięty w 2010 roku konkurs na ten fragment wyspy przyniósł zwycięstwo trójmiejskiej pracowni MAT. Za częściowo odrestaurowanymi, ale większości nowoczesnymi fasadami, utrzymującymi rytm dawnej zabudowy, powstać mają mieszkania i usługi oraz Muzeum Bursztynu. Kwartały zagęszczają się także po drugiej stronie Motławy, gdzie w 2010 roku otwarto Hotel Hilton, a rok wcześniej apartamentowiec Symfonia Residence (oba autorstwa pracowni Stefana Kuryłowicza). Zapowiadana jest budowa loftów w dawnych magazynach, na ukończeniu jest też Ośrodek Kultury Morskiej na wyspie Ołowiance, a dalej na północ powstanie Muzeum II Wojny Światowej. Muzeum będzie pierwszym od lat budynkiem w historycznym śródmieściu, które będzie nie tyle urbanistycznym wypełniaczem, co dominantą zmieniającą wygląd tej części miasta.

gdansk_design_po_polsku_2

gdansk_design_po_polsku

design_po_polsku_gdansk_2

design_po_polsku_gdansk

 

elblag_przed_i_po_wojnie_design_po_polsku_zsah

Elbląg
W przeddzień wybuchu II wojny światowej elbląskie Stare Miasto urodą nie ustępowało gdańskiej starówce. Znacznie ucierpiało w lutym 1945 roku, gdy w wyniku walk Armii Czerwonej z niemieckimi obrońcami miasta zostało zniszczone w 90%. Po 1947 roku podjęto decyzję o rozebraniu pozostałych ruin, a resztki cegieł przewieziono na potrzeby odbudowy Warszawy. Tak też powstał rozległy zieleniec z bryłami restaurowanych kościołów św. Mikołaja i św. Ducha, bramy targowej oraz kilku kamienic z gotyckim zaułkiem – ścieżką kościelną. Kolejne wersje odbudowy dla tego regionu tworzone były w latach 70 przez gdańskim architektów m.in. Wiesława Andersa, Szczepana Bauma czy Ryszarda Semkę. Dalekosiężna wizja zakładała retrowersje około 200 kamienic, a przede wszystkim przywrócenie starówce roli centrum Elbląga – z instytucjami takimi jak ratusz (obecnie dobiega końca odbudowa ratusza będącego architektoniczną fantazją na temat architektury gotyckiej i modernistycznej). Prace budowlane rozpoczęły się w 1985 roku i trwają do dziś. Co roku zabudowywane są nowe kwartały ulic starego miasta. Kamieniczki, które powstają nawiązują do dawnego stylu, a niektóre z nich są identycznymi kopiami istniejących tam wcześniej.

elblag_design_po_polsku_zsah_stare_miasto_2

elblag_design_po_polsku_zsah_stare_miasto

 

kolobrzeg_przed_i_po_wojnie

Kołobrzeg
Po zakończeniu działań wojennych zniszczenia w Kołobrzegu szacowano na 85-90 procent. W pierwszych miesiącach po wyzwoleniu zamiast odbudowywać miasto zaczęto rozbierać ocalałe kamienice realizując plany uzyskania cegły, przeznaczonej na odbudowe Warszawy. W latach 70 rozpoczęto realizować plan zabudowy śródmieścia zgodnie, z którym na murach średniowiecznego miasta miało powstać osiedle dziesięciopiętrowych betonowych bloków. Na szczęście pod wpływem sprzeciwu miejscowych architektów zawczasu odstąpiono od projektu i z końcem lat 70 zaczęto realizować nowy projekt autorstwa Andrzeja Lepczyńskiego. Zakładał on powstanie wzdłuż pierzei dawnych ulic trzy-cztero kondygnacyjnych spółdzielni budynków mieszkalnych ze spadzistymi dachami, szczytowymi elewacjami i usługami na parterze. Odbudowa wydaje się toczyć dziś siłą rozpędu i naturalnej potrzeby. Trwa już blisko 30 lat, dzięki czemu budynki reprezentują rożne style i możliwości materiałowe. Budynki z lat 80 i początku 90 cechuje prostota i spójność, co wynikało z niedoboru materiałów i prymitywnych technologii. Rzadko są spotykane groteskowe nawarstwienia detali oddające stylistykę postmodernizmu. Wzorowym przykładem z ostatnich lat rewitalizacji starej zabudowy jest przebudowa hali fabrycznej straszącej przez wiele lat na Placu Ratuszowym na swobodny pastisz staromiejskiej zabudowy – galerie handlową Hosso projektu kołobrzeskiej pracowni Demiurg.

kolobrzeg_design_po_polsku_zsah_2

kolobrzeg_design_po_polsku_zsah

PIOTR WIŚNIEWSKI

stare miasto w stylu retro cz.2

szczecin_design_po_polsku_zsah

Szczecin
Podczas II wojny światowej zabudowa Szczecina została zniszczona w 60-70%, port wraz z przyległościami w 70-80%, a obiekty przemysłowe uległy zniszczeniu niemal w 90%. Najbardziej ucierpiały tereny nad Odrą oraz zabudowa w centrum miasta, w tym dawna starówka. Skala zniszczeń wojennych sprawiła, ze Szczecin znalazł się wśród 20 najbardziej zrujnowanych miast ówczesnych Niemiec. Dzielnica staromiejska została zaplanowana na nowo już w 1955 roku przez zespół Miastoprojektu. Koncepcja zakładała zachowanie dawnej sieci ulicznej oraz wprowadzenie niskiej, rozluźnionej zabudowy. Budynki z prefabrykatów na górnym tarasie skarpy przykryte zostały ceramicznymi dachami i zakomponowanie tak, by widoczne od strony rzeki tworzyć malownicze nawarstwienia i eksponować bryły kościoła św. Jakuba i rekonstruowanego zamku. Rozpoczęta w 1948 roku budowa ruchliwej arterii – Nabrzeża Wieleckiego – odcięła stare miasto od rzeki, z którą było przestrzennie związane. Podzamcze było przedmiotem wielu opracowań. W 1983 roku w ogólnopolskim konkursie wybrano koncepcję architektów z Politechniki Szczecińskiej pod kierownictwem Stanisława Latoura. Koncepcja oparta na zasadach retrowersji polegała na odtwarzaniu układu urbanistycznego w zakresie rzutu, sylwety i gabarytu, ale wypełnianiu go współczesnymi elewacjami z aluzjami do stylów historycznych. Uzupełniono ją rekonstrukcją kilku cennych i dobrze udokumentowanych domów, takich jak manierystyczna kamienica Monionów. Aby zachować właściwą historycznym dzielnicom różnorodność form, projekty około 140 domów powierzono różnym architektom. Prace ruszyły dopiero parę lat później i pierwsze kamienice zostały oddane do użytku pod koniec lat 90. Przez kolejne lata nie mogły powstawać nowe, ponieważ upadła Spółdzielnia Podzamcze odpowiedzialna za projekt. Dopiero obecnie realizowane są nowo kamienice przy ulicy Panieńskiej. Wciąż o wiele działek w centrum miasta należących wcześniej do zbankrutowanej spółdzielni walczą dawni jej wierzyciele. To wyraźnie utrudnia konsekwentną odbudowę zgodnie ze wcześniejszymi założeniami.

szczecin_design_po_poslku

 

glogow_po_i_przed_wojna_design_po_polsku_zsah

Głogów
Głogowskie stare miasto, chluba i świadectwo bogactwa jego mieszczan, przestało istnieć na początku 1945 r., kiedy to Armia Czerwona, biorąc odwet na wszystkim, co uważała za niemieckie, zamieniła je w gruzy. Stare miasto w 90%.  W czasie, gdy pieczołowicie odbudowywano starówki w Warszawie, Gdańsku czy Wrocławiu, tutaj wyburzano równie cenne budowle, zamiast je rekonstruować. Odzyskanych 65 mln cegieł użyto do odbudowy innych ośrodków. Jeszcze kilkanaście lat temu głogowskie stare miasto było martwe, straszyło ogromnymi ruinami ratusza i kościoła św. Mikołaja. Odbudowa rozpoczęta się na dobre dopiero w 1992 r., i powoli przywraca życie tej części Głogowa. Kamieniczki odtwarza się z zachowaniem dawnych proporcji, ale nie są to rekonstrukcje. Odbudowa starego miasta w Głogowie jest mocno krytykowana, i nie sposób się z tą krytyka nie zgodzić. Budowane kamienice są najczęściej kiczowate i nijakie. Poraża banalność detalu, monotonia brył, kakofonia kolorów. Najlepszym przykładem jest sklep Lidl na starym mieście. Autorzy postanowili nawiązać do dawnej zabudowy tworząc fasadę imitującą zabytkową pierzeję. To tylko jeden z przykładów niekonsekwencji w działaniu na terenie starego miasta w Głogowie. Jakby nie było żadnego spójnego kierunku, żadnej wizji, tylko wlepianie kolejnych, coraz dziwniejszych budowli. Zapewne jest to też podyktowane szybkim tempem robót i chęcią jak najszybszego wypełnienia terenu za wszelką cenę.

glogow_odbudowany_design_po_polsku_zsah_2

glogow_odbudowany_design_po_polsku_zsah

 

stargard_szczecinski_przed_wojna_design_po_polsku_zsah

Stargard Szczeciński
Podobna historia ma miejsce w Stargardzie Szczecińskim. W następstwie walk o Stargard miasto zostało zniszczone w 90%, a jego zabytkowa część (starówka) spłonęła całkowicie. Przez ponad 10 lat od zakończenia działań zbrojnych na terenie starówki nie rozpoczęto odbudowy ze względu na brak środków i materiałów. Dopiero w 1958 rozpoczęto odgruzowywanie starego miasta. W wyniku pośpiechu odbudowano tylko mury obronne, bramy, baszty, spichlerz, kościół Mariacki, ratusz oraz kamieniczki we wschodniej pierzei rynku. Na pozostałym terenie starego miasta wybudowano czteropiętrowe budynki, a przy ulicy Szewskiej wzniesiono 5 jedenastopiętrowych budynków. W ten sposób historyczny charakter miasta został zniszczony bezpowrotnie. Obecnie prowadzone są prace mające na celu rozpocząć proces odbudowy krajobrazu starego miasta, a tym samym przyczynić się do przywracania reprezentacyjnego charakteru otoczenia Kolegiaty i Rynku. Do końca roku w centralnej części starego miasta ma powstać nowa starówka, która zarówno formą jak i funkcją nawiązywać będzie do historycznej zabudowy starego miasta. Z wizualizacji projektu nie wiele można odczytać tak wiec czas pokaże.

stargard_szczecinski_design_po_polsku_zsah


środa, 09 lutego 2011
z kart historii polskiego designu: Władysław Strzemiński jako projektant

Dla wielu Władysław Strzemiński to wybitny malarz i teoretyk sztuki, twórca jednej z najbardziej oryginalnych koncepcji we współczesnym malarstwie - unizmu. Wielu jednak zapomina, że ten pionier konstruktywistycznej awangardy lat 20. i 30. XX wieku był również niezwykłym projektantem. "Swoje postulaty realizował, zajmując się zarówno malarstwem sztalugowym, ale także typografią, jak i projektowaniem architektonicznym i urbanistycznym." "Władysław Strzemiński sformułował teorię unizmu w 1927 w stosunku do malarstwa. W późniejszych latach rozszerzył ją jednak na architekturę, rzeźbę oraz techniki typograficzne. Ogólna zasada głosiła warunek jedności dzieła pozbawionego wszelkich kontrastów. Artysta eliminował dynamikę, iluzję przestrzeni, ograniczał paletę barw, a wszystkie te zabiegi doprowadziły go w końcu do monochromatycznej, jednorodnej kompozycji."

strzeminski_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_2

Strzemiński był pionierem nowoczesnego druku, propagatorem idei drukarstwa funkcjonalnego. W 1935 r. napisał tekst "Druk funkcjonalny" - wykład o zasadach konstrukcji obrazu, rzeźby oraz budowli (dziedziny te miały być zintegrowane ze sobą i stanowić harmonijną całość). Według Strzemińskiego należało odejść od ozdobności i dekoracyjności druku zbędnej podczas czytania. Tekst powinien być przejrzysty. W projektach stosował formy geometryczne oraz charakterystyczne dla niego - bezszeryfowe - liternictwo. Zaprojektował także swój krój pisma.

strzeminski_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_4

Komunikat z roku 1930 Władysława Strzemińsiego jest eksperymentalnym, geometrycznym krojem opartym na prostych elementach: koła, jego części i liniach prostych. “Nowoczesna ekonomiczna forma liter powinna się składać ze standaryzowanych elementów geometrycznych, tzn. linii prostej i łuku.(…) Czytelność wynika z przyzwyczajenia. Przezwyciężenie tego przyzwyczajenia i przygotowanie gruntu do wprowadzenia tych liter w drukarstwie można osiągnąć przez stosowanie ich w grafice, plakatach, nagłówkach itd.” - pisał przed wojną Strzemiński. "Komunikat należy do takich pism awangardowych, których cechy formalne dominują nad indywidualnymi cechami poszczególnych liter, skłaniając nas do zwrócenia uwagi na cały system – odrębne kształty znaków w piśmie Strzemińskiego wydają się nie do rozszyfrowania poza systemem"

strzeminski_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_5

W latach 1927-1928 Strzemiński wykładał w gimnazjum przemysłowo-handlowym w Koluszkach, gdzie tworzył oryginalny program kształcenia projektantów. W 1931 r. zamieszkał w Łodzi. Wtedy zorganizował pierwszą wystawę drukarstwa nowoczesnego w Polsce. Pokazał m.in. prace niemieckich projektantów Kurta Schwittersa i Jana Tschicholda, czołowych designerów międzywojnia. Strzemiński uczył również w Publicznej Szkole Dokształcania Zawodowego nr 10. To była pionierska szkoła, w której realizował nowatorskie koncepcje druku funkcjonalnego. Tak dobrze uczył młodzież, że niezawodnie wygrywała konkursy na najciekawsze projekty druków.

strzeminski_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_

Niezwykle ciekawie w twórczości Władysława Strzemińskiego prezentują się jego rozważania nad współczesną architekturą. Wraz ze swoją żoną Katarzyną Kobro w tekście pt. Kompozycja przestrzeni i obliczenia rytmu czasoprzestrzennego przedstawił własną koncepcję architektury, omawiając ją na zasadzie analogii i różnic w stosunku do rzeźby. "Koncepcje Strzemińskiego dotyczące architektury miały zazwyczaj charakter rozważań czysto laboratoryjnych. Architektura Strzemińskiego nie była nigdy problemem konkretnego budynku, lecz uniwersalnym zagadnieniem architektonizacji przestrzeni. Architektura to – według niego – to samo, co „architektonizacja” czy „architektonika”, to studium układu przestrzennego, które może być rozwiązane zarówno pędzlem na płótnie, jak i też w postaci makiety lub szkicu układu brył, to poszukiwanie utopijnych idealnych wymiarów podziału przestrzeni. Nie jest zatem zaskoczeniem, że zasady rytmu czasoprzestrzennego Strzemiński zrealizował w formie obrazów z cyklu Kompozycje architektoniczne, a nie w postaci projektów prawdziwych budynków. Prace te zbudowane były z elementów geometrycznych zestawianych najczęściej z dwóch skontrastowanych i uzupełniających się kształtów. Kompozycje powstały w wyniku precyzyjnych obliczeń."

strzeminski_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_6

Będąc przy Strzemińskim i jego związkom z modernistyczną architekturą nie sposób wspomnieć o Sali Neoplastycznej w łódzkim Muzeum Sztuki - jednym z nielicznych projektów architektonicznych zrealizowanych według projektu Strzemińskiego. Sala Neoplastyczna powstała w 1948 r. w nowo przyznanym budynku muzeum i była przeznaczona specjalnie do prezentacji kolekcji europejskiej awangardy. Artysta zaaranżował ją w kolorach podstawowych - czerwonym, żółtym, niebieskim, a także tzw. niekolorach - czerni, bieli i szarości.

strzeminski_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_5
"Władysław Strzemiński był jednym z najradykalniejszych artystów ruchu awangardowego. Jego eksperymenty (od unizmu przez druk funkcjonalny po projektowanie urbanistyczne) miały 
na celu odkrycie na nowo malarstwa, rzeźby i architektury, typografii oraz, ostatecznie życia."

Źródło:

Irena Kossowska, Władysław Strzemiński, cuture.pl

Władysław Strzemiński - wikipedia

Jacek Mrowczyk, Polacy nie gęsi… , www.2+3d.pl

Paulina Sztabińska, Czy można mówić /pisać o abstrakcji geometrycznej?

Drukarstwo nowoczesne – Władysław Strzemiński

Marzena Wiśniak, Od kadeta do konstruktywisty. Władysław Strzemiński, Mapa kultury


1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28