czwartek, 28 lipca 2011
loga polskich lotnisk

W ostatnich latach możemy zaobserwować dynamiczny rozwój polskich lotnisk, a to za sprawą głównie tanich linii lotniczych. Wiele dotychczas podupadłych lotnisk zostało zmodernizowanych i rozbudowanych. W walce o klienta coraz częściej zaczynają również dostrzegać potrzebę budowania spójnego wizerunku. Nie zawsze z pozytywnym skutkiem. Poniżej prezentuje znaki graficzne 11 polskich lotnisk.


krakow_airport_design_po_polsku_zsah

Lotnisko im. Jana Pawła II w Krakowie
Logo lotniska na Balicach w Krakowie zostało oparte na motywie dmuchawca. W wyborze motywu można zauważyć dość popularny obecnie trend na rynku marketingowym – odwoływania się do ludzkich emocji, dzięki skojarzeniom, komunikowane są również treści racjonalne. Dmuchawiec to symbol unikalny, a wyraża ideę lotu, wznoszenia się, nieograniczonych możliwości. Do tego lekka, finezyjna typografia. Całość buduje ciepły, bliski człowiekowi wizerunek. Identyfikację wizualną dla portu lotniczego im. Jana Pawła II zaprojektowała agencja Schulz z Krakowa.


warszawa_airport_design_po_polsku_zsah

Lotnisko im. Fryderyka Chopina w Warszawie
Logo lotniska na Okęciu bazuje na prostym skojarzeniu. Biały samolot na tle bordowej strzałki uniesionej ku górze, od której odchodzą trzy odnogi symbolizujące tak lotniskowe rękawy, jak i symboliczne kierunki. Całość tworzy gwiazdę. Logo proste, czytelne i oszczędne w kolorystyce, nawiązującej do barw terminali. Jednocześnie bardzo charakterystyczne i dobrze rozpoznawalne. Autorem logo jest Henryk Chyliński.


katowice_airport_design_po_polsku_zsah

Lotnisko w Katowicach
Logo lotniska w Pyrzowicach to kolorowy nowoczesny znak przyjazny dla oka. To czterokolorowa litera K, zakończona delikatnym skrzydłem lub - jak kto woli – statecznikiem. Wybrane kolory nie tylko doskonale komponują się z barwami województwa śląskiego, ale jednocześnie nawiązują do trzech segmentów rynku lotniczego: ruch biznesowy to kolor niebieski, czarterowy - kolor żółty, a niskokosztowy, czyli związany z tanimi liniami lotniczymi, to kolor zielony. Znak zaprojektowała warszawska agencja Mamastudio.


lublin_airport_design_po_polsku_zsah

Lotnisko w Lublinie
Nad wyborem znaku graficznego dla lotniska w Świdniku czuwali sami lublinianie. Przez dwa tygodnie mogli oddawać głosy na jeden z trzech zaprezentowanych projektów. Faworytem okazał się startujący bocian z czerwonym dziobem autorstwa Krzysztofa Rychtera z Warszawy. Choć skojarzenie z lotem bociana wydaje się ciekawe, budzące pozytywne emocje samo wykonanie zostawia wiele do życzenia. Sam znak przypomina raczej radziecki statek kosmiczny niż bociana.


gdansk_airport_design_po_polsku_zsah

Lotnisko im. Lecha Wałęsy w Gdańsku
Logo gdańskiego lotniska zostało zaprojektowane na podstawie podpisu jego patrona – Lecha Wałęsy. Umiejętne połączenie podpisu patrona z nazwą lotniska i wznoszącym się samolotem budzi jednoznaczne skojarzenie z lotnictwem i Gdańskiem. Proste, czytelne liternictwo oraz oszczędność kolorów sprawiają, że logo jest nowoczesne, miłe dla oka i łatwe do zapamiętania.


wroclaw_airport_design_po_polsku_zsah

Logo lotniska Copernicus we Wrocławiu
Logo lotniska we Wrocławiu bazuje na wizerunku kuli opasanej smugami, z której jedna jest jednocześnie pierwszą litera słowa „Copernicus” - patronem portu jest Mikołaj Kopernik. Logo jest dość skomplikowane, chaotyczne i równocześnie dość nijakie. Dziwi dobór patrona, który bardziej pasuje do Torunia niż Wrocławia. Sam patron występuje jedynie pod łacińską nazwą „Copernicus”. Nazwa "Airport Wrocław" mało niepoprawna. Jeśli ma być po angielsku, to powinno być "Wrocław Airport".

lodz_design_po_polsu_airport_zsah.gif

Lotnisko im. Władysłąwa Reymonta w Łodzi
Logo portu lotniczego w Łodzi to próba połączenia wizerunku samolotu oraz łodzi z herbu miasta. Choć to drugie skojarzenie gdzieś się głupi po drodze znak sprawia wrażenie porządnie zaprojektowanego. Zarówno kolorystyka (nawiązująca do barw miejskich) jak typografia są dobrze dobrane. Całość prosta i czytelna.

poznan_airport_design_po_polsku_zsah

Lotnisko im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu
Logo lotniska Poznań-Ławica w formie pieczęci czy tez odznaki przypomina raczej logo jakiegoś biura podróży niż logo nowoczesnego portu, jakim zdecydowanie jest Ławica. Znak prezentuje niski poziom graficzny. Wizerunek samolociku z papieru w zestawieniu z żółtą barwą i widziany z daleka - robi się zupełnie nieczytelny.

szczecin_airport_design_po_polsku_zsah

Lotnisko im. NSZZ Solidarność w Szczecinie
Logo szczecińskiego lotniska to chyba zdecydowanie najgorsze logo spośród wszystkich znaków graficznych polskich lotnisk. Ciężko stwierdzić co jego autor miał na myśli. Czy zarys kształtów, przez które przelatuje samolot to ludzie, a może Zalew Szczeciński? Fale morza lub chmury typu cumulonimbus? Znak zupełnie dla mnie niezrozumiały. Typografia bardzo słaba. Logo sprawia wrażenie amatorskiego i nieprzemyślanego.


bydgoszcz.gif

 

Lotnisko im. I.J. Paderewski w Bydgoszczy
Sam sygnet w logo bydgoskiego lotniska budzi pozytywne emocje - niebieski okrąg z dwoma białymi wstęgami może kojarzyć się ze smugami na niebie pozostawione po samolocie lub ogonem samolotu. Niestety z większej odległości logo przestaje być czytelne. Sytuacji nie ratuje słabo dobrana typografia.

rzeszow_airport_design_po_polsku_zsah

Lotnisko w Rzeszowie
Logo lotniska w Jasionce ma nawiązywać do herbu Rzeszowa. Flaga/krzyż prostemu turyście nic jednak nie mówi i przywołuje na myśl krucjaty krzyżackie. Brakuje prostego, inteligentnego połączenia samolotu z elementem związanym z lotniskiem, niekoniecznie zaś historią miasta. Logo jest przebudowane, skomplikowane. Nawet w typografii mamy użyte dwa kroje pism: Officine i Arial.



środa, 20 lipca 2011
"krótka" historia krakowskiego szkieletora

szkieletor_w_krakowie_design_po_polsku_zsah

Szkieletor to nieoficjalna nazwa niedokończonego wieżowca Naczelnej Organizacji Technicznej, który na stałe wrósł już w pejzaż Krakowa. To najwyższa, bo mierząca aż 91 metrów i 60 centymetrów wysokości, konstrukcja w mieście. Straszący od 32 lat budynek na przestrzeni lat doczekał się wielu różnych koncepcji ukończenia.

Historia budynku rozpoczęła się w roku 1968, kiedy to zorganizowano konkurs na projekt architektoniczny biurowca NOT-u. Wygrał pomysł pod kierownictwem Zdzisława Arcta, Ewy Dworzak i Krzysztofa Leśnodorskiego. Wówczas miał być pierwszym i jednym z najniższych wieżowców planowanych w tym miejscu. Budowa mierzącego 92 metry wieżowca rozpoczęła się w 1975 roku, wykonawcą inwestycji była firma Mostostal. 24-piętrowy szkielet powstał w ciągu czterech lat, a sama budowa była pionierskim przedsięwzięciem w skali kraju.

szkieletor_koncepcja_lata_70_design_po_polsku_zsah

Na pierwszych dwóch piętrach budynku miała znajdować się sala kongresowa mieszcząca 500 osób, część gastronomiczna i usługowa. Kondygnacje 3-14 przeznaczono na pomieszczenia administracyjne i szkoleniowe połączone systemem audio-wizualnym z salą konferencyjną; kondygnacje 15-16 planowano wykorzystać jako kawiarnię z tarasem widokowym a pozostałe piętra – jako hotel. Przy budynku miał mieścić się też parking podziemny na 154 auta. W 1979 roku budowa została zatrzymana z powodu kryzysu gospodarczego. Zostały już wtedy nawet kupione włoskie ściany osłonowe. Ścian już nie zamontowano, zostały sprzedane.

W kolejnych latach rodziły się nowe pomysły na dokończenie wieżowca. Początkowo chciano niedokończoną konstrukcję zaadaptować na potrzeby mieszkańców nowohuckiego kombinatu. Następnie pojawiła się koncepcja Centrum Kongresowego Nauki i Techniki, która padła ze względu na bardzo duże koszty.

1991_szkieletor__design_po_polsku_zsah

W latach 90 obiektem zainteresowała się duża francuska sieć hoteli, która chciała dokończyć wieżowiec. Powstały nawet szczegółowe plany tego przedsięwzięcia dla konsorcjum hotelarskiego Accor. Była to koncepcja zespołu dwóch hoteli (Ibis i Nowotel) z adaptacją wieżowca na jeden z nich. Z niewiadomych powodów kontrakt został zerwany w sytuacji, kiedy wszystko było już uzgodnione.

2001_szkieletor__design_po_polsku_zsah.

W 2001 roku narodziła się rewolucyjna koncepcja dla sieci Hilton. Zakładała ona adaptację obiektu na potrzeby pięciogwiazdkowego hotelu. Budynek w planach został zmniejszony o osiem kondygnacji - z 24 do 16, ale obok pojawić się miała druga, bliźniacza konstrukcja tej samej wysokości.

2003_szkieletor__design_po_polsku_zsah

W roku 2003 prezydent Krakowa zaproponował wykupienie szkieletu i odsprzedanie go Akademii Ekonomicznej. Uczelnia była zainteresowana sprawą - chciała przeznaczyć budynek na centrum konferencyjne. Ostatecznie nie doszło jednak do sfinalizowania sprawy.

We wrześniu 2005 roku w wyniku rozpisanego przetargu Szkieletora nabyła spółka TreiMorfa, której właścicielem większościowym jest Verity Development sp. z o.o. a mniejszość udziałów w projekcie posiada partner lokalny – GD&K Group.

2008_szkieletor_kollhoff_design_po_polsku_zsah_2

2008_szkieletor_kollhoff_design_po_polsku_zsah

W 2008 roku spółka TreiMorfa zaprezentowała pierwsze koncepcje ukończenia Szkieletora, przygotowane przez sławnego niemieckiego architekta Hansa Kollhoffa. Projekty wyraźnie nawiązują do drapaczy chmur wznoszonych w Stanach Zjednoczonych w latach 20. XX w. Kamienne elewacje, które przykrywają goły szkielet, pną się wysoko po żelbetowej konstrukcji zwieńczonej stalową czapą i zakończonej iglicą. Wysokość budynku została podwyższona z 92 metrów do 130. Jego architektura przypomina budynki Daimler Chrysler czy Empire State Building w Nowym Jorku, wzniesione w pierwszej połowie ubiegłego wieku. Szanse na realizację projektu w formie zaproponowanej przez Kollhoffa wygasły z chwilą, gdy wojewódzki konserwator zabytków wydał decyzję zabraniającą podwyższenia budynku nawet o metr, motywując to faktem, że znajduje się on w zabytkowym układzie urbanistycznym.

2008_szkieletor_kollhoff_design_po_polsku_zsah_3

Ostatecznie została zatwierdzona przez Miejska Komisja Architektoniczno-Urbanistyczną propozycja bez dekoracyjnego zwieńczenia wieżowca, pozbawiona elementów historyzujących, o płaskim zwieńczeniu.

W czerwcu zeszłego roku zaprezentowano publicznie najnowszą koncepcję krakowskiego Szkieletora opracowaną przez pracownię DDJM. Stalowo-szklane elewacje, ogromny kamienny portal i najlepszy widok w mieście - ta wizja nawiązuje do pomysłu stworzenia przy rondzie Mogilskim krakowskiego Manhattanu. Szkieletor urośnie do 102,5 metra. Na tyle zgodził się wojewódzki konserwator zabytków, uznając, że taka wysokość nie zaszkodzi panoramie Starego Miasta. W budynku pojawią się biura i hotel, a na ostatnich dwóch kondygnacjach restauracja z panoramą na Kraków i Tatry oraz wielofunkcyjna powierzchnia wystawienniczo-koncertowa. Najważniejszą, a zarazem centralną częścią kompleksu Treimorfa będzie Piazza, czyli bulwar zlokalizowany pomiędzy budynkami, biegnący od głównego wejścia (wysokiego na 17 m portalu) do najwyższej wieży w kierunku ronda Mogilskiego. Będzie to swoisty "deptak", miejsce do odpoczynku, relaksu i spotkań. Szerokość Piazzy wymierzono na 16 m, tyle samo, ile placu przy Rockefeller Center w Nowym Jorku. budowę ma ruszyc jeszce w tym roku. Czas jej realizacji szacuje się na dwa lata. Koszt budowy całego kompleksu ma się zamknąć w 100 mln euro.

2010_szkieletor_ddjm_biuro_design_po_polsku_zsah

 

Źródło:

szkieletor – wikipedia

Krakowski Szkieletor: powraca idea Manhattanu - www.krakow.gazeta.pl

Szkieletor stanie się Treimorfą? - www.bryla.gazetadom.pl

"Szkieletor" jak Empire State Building - www.bryla.gazetadom.pl

Wieżowiec TreiMorfa www.skyscrapercity.com





 

piątek, 15 lipca 2011
trendy w designie: corian

Niełatwo znaleźć materiał, którego właściwości techniczne pozwalają na oddanie żywiołowość twórczego umysłu architekta czy projektanta. Takim materiałem jest właśnie Corian. Materiał Corian wynaleziony został w latach sześćdziesiątych przez firmę DuPont, pierwszego producenta materiałów typu solid surface na świecie.

Jest to trwały, nieporowaty, jednorodny materiał powierzchniowy, będący połączeniem czystego akrylu (30%) oraz naturalnych minerałów i pigmentów (70%). Za sprawą akrylu (polimetakrylan metylu) jest elastyczny i łatwy w obróbce, natomiast minerały jako komponent zapewniają mu wytrzymałość i odporność na zużycie. Charakteryzuje się jednorodną strukturą w każdym przekroju. Należy również podkreślić, że proces jego wytwarzania jest nieszkodliwy dla środowiska naturalnego. Wyjątkowe właściwości i wygląd - jednocześnie klasyczny i nowoczesny, sprawiają, że Corian przypominając materiały tradycyjne, takie jak marmur czy granit, jednocześnie daje projektantowi więcej możliwości i rozwiązań w jego twórczej pracy. Wielu architektów i projektantów odkrywa zalety Corianu zarówno, jeśli chodzi o jego zastosowanie formalne, zalety estetyczne, wzornictwo, jak i właściwości i atuty praktyczne. Bowiem właśnie na poziomie czysto praktycznym, zastosowanie go umożliwia projektantom realizację najbardziej wizjonerskich pomysłów. Można go formować w niemal dowolne kształty - kanciaste i obłe, ostre i łagodne. Nie ma widocznych miejsc połączenia poszczególnych elementów, a więc projektant może stworzyć jakby wymodelowaną czy wyrzeźbioną z jednego kawałka konstrukcję. Można łączyć w tym samym projekcie różne kolory materiału, obrabiać go jak drewno, a nawet tworzyć w nim wzory za pomocą piaskowania, cięcia i obróbki krawędzi. Trwały i łatwy w konserwacji jest zarazem mocny i jednolity, a jego pierwotny wygląd jest łatwy do przywrócenia.

 

corian_design_po_polsku_zsah_2
Użycie tego materiału daje możliwość tworzenia we wnętrzach różnych stylów i nastrojów - w zależności od wyboru kolorystyki i sposobu jego obróbki (powierzchnia może być matowa lub wypolerowana na wysoki połysk), istotny jest również dobór materiałów towarzyszących.
Corian można łączyć zarówno z tradycyjnymi materiałami, takimi jak drewno czy kamień, lub zastosować jako silny kontrast w połączeniu z nowoczesnymi, wysokogatunkowymi metalami. Jego gładka powierzchnia jest miła w dotyku - a ponieważ nagrzewa się do temperatury pokojowej, zawsze wydaje się być przyjemnie ciepła.

Corian przez lata kojarzony z tworzywem do blatów kuchennych, dzisiaj znajduje bardziej wszechstronne zastosowanie i zaczyna budzić żywe zainteresowanie w środowisku projektantów, także polskich. Sprawdza się jako doskonały materiał przy tworzeniu oświetlenia, mebli oraz innych elementów wyposażenia wnętrz. Cieszy się także coraz większą popularnością wśród architektów. Jego niezwykłe właściwości sprawiają, że doskonale sprawdza się jako okładzina do elewacji zewnętrznych, jak i elementów dekoracyjnych wnętrz. Pierwszym przykładem zastosowania Corianu jako materiału elewacyjnego w Polsce miał być pięciogwiazdkowy hotel Hilton we Wrocławiu. Pomimo wielu udanych prób i ekspertyz Instytut Techniki Budowlanej w Warszawie nie wydał zgody na wykorzystanie Corianu. Dziwne tym bardziej, że Corian bez żadnych problemów spełnia wszelkie normy w Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Francji, Japonii, czy Wielkiej Brytanii i z dużym powodzeniem wykorzystywany jest w budownictwie.

 

corian_design_po_polsku_zsah

Źródło:

 corian – oficjalna strona producenta

W pełni kolorów - materiał Corian firmy DuPontm- www.dpk.com.pl




 

czwartek, 07 lipca 2011
Powszechna Wystawa Krajowa w Poznaniu w 1929 roku

powszechna_wystawa_krajowa_w_poznaniu_1_design_po_polsku

16 maja 1929 roku prezydent Ignacy Mościcki uroczyście otworzył w Poznaniu Powszechną Wystawę Krajową (PeWuKa), upamiętniającą 10-lecie istnienia II Rzeczpospolitej. Wystawa prezentowała dorobek gospodarczy, kulturalny, naukowy i polityczny kraju, który na mapie Europy widniał krótko, bo zaledwie dekadę, po okresie 120 lat politycznego niebytu. Przygotowania do Wystawy trwały kilka lat. Na 65 hektarach (obszar trzy razy większy niż współczesne Międzynarodowe Targi Poznańskie) zaprezentowało się 1427 wystawców. Od maja do września 112 pawilonów odwiedziło cztery i pół miliona osób z całego świata. Nigdy wcześniej ani nigdy później Polacy nie zorganizowali tak potężnej wystawy, z której rozmachem dziś równać się mogą wyłącznie światowe wystawy EXPO.

powszechna_wystawa_krajowa_w_poznaniu_2_design_po_polsku

W pawilonach tematycznych prezentowano przemysł ciężki, metalowy, lotniczy, samochodowy czy elektrotechnikę. Swoje pawilony miały też Przemysł Drzewny, Handel i Ubezpieczenia czy Rzemiosło. Panie chętnie odwiedzały Pawilon Pracy Kobiet oraz pawilony poświęcone włókiennictwu, konfekcji, galanterii i jedwabnictwu. Oryginalnym kształtem z trzema wieżami wyróżniał się Pawilon Przemysłu Wódczanego. Goście odwiedzali także Pawilon Przemysłu Likierowego i Koniakowego oraz pawilony Fabryki Czekolady Goplana, firmy E.Wedel i syn czy Browaru Okocimskiego. Tereny dzielnicy Łazarz zajmowały pawilony rolnicze - Produkcja zwierzęca, Mleczarstwo i jajczartwo, Przemysły Ziemniaczane, Akwarjum (Pawilon Rybacki) czy Meljoracje Rolne oraz Meteorologja. Osobne pawilony miały Miasto Lwów oraz Gdańsk.

powszechna_wystawa_krajowa_w_poznaniu_3_design_po_polsku

Sporo miejsca na Pewuce poświęcono także instytucjom publicznym i urzędom. Odwiedzić można było m.in. Ministerstwo Komunikacji, Ministerstwo Poczty i Telegrafów, Ministerstwo Rolnictwa czy Ministerstwo Reform Rolnych. Pewuka miała też swój Pałac Sztuki. Uruchomiono go w istniejącym do dziś Collegium Anatomicum.

powszechna_wystawa_krajowa_w_poznaniu_5_design_po_polsku

Powszechna Wystawa Krajowa to ewenement w historii Poznania. Nigdy wcześniej i nigdy później w tym mieście nie budowano tak nowocześnie i zarazem tak awangardowo. Obiekty powstałe z okazji wystawy bez wątpienia można zaliczyć, do jednych z najlepszych przykładów polskiej architektury modernistycznej dwudziestolecia międzywojennego. Za doskonały przykład może posłużyć projekt pawilonu Nawozów Sztucznych autorstwa Szymona Syrkusa, pawilon Centrocementu projektu B.Lecherta oraz J.Szanajca, pawilon firmy „B.Herse” Bohdana Pniewskiego czy pawilon Ministerstwa Poczt i Telegrafów projektu J.Putermanna oraz Antoniego Miszewskiego.

powszechna_wystawa_krajowa_w_poznaniu_4_design_po_polsku

Dla ówczesnych Polaków Pewuka była oknem na świat, dlatego wszystko musiało być nowoczesne. Począwszy od architektury pawilonów, przez pojazdy akumulatorowe, którymi poruszano się po terenie, skończywszy na rozmaitych nowinkach technicznych - korzystano m.in. z radiografu, tj. pradziadka faksu, a nawet wyświetlano filmy reklamowe. Uznanie wzbudza też nowoczesna organizacja Wystawy. Działała rozbudowana centrala telefoniczna i telegraf. Do dyspozycji zwiedzających oddano biura obsługi publiczności, banki, kantory, kasy kolejowe, teatrów i kin, posłańców, a nawet fryzjerów. Dziennikarzy obsługiwano w Prasowym biurze informacyjnym. Pewuka miała też swój profesjonalny dwutygodnik - „Echo Powszechnej Wystawy Krajowej", w którym licznie reklamowali się uczestnicy Wystawy.
Organizacja wystawy kosztowała 100 mln. ówczesnych złotych.

powszechna_wystawa_krajowa_w_poznaniu_7_design_po_polsku

powszechna_wystawa_krajowa_w_poznaniu_6_design_po_polsku

Źródło:

Architekt, Rocznik 1929 nr 1

Architekt, Rocznik 1929 nr 11-12 (także źródło zdjęć)

Powszechna Wystawa Krajowa – Wikipedia

Historia: PeWuKa – Międzynarodowe Targi Poznańskie

Powszechna Wystawa Krajowa 1929 - www.skyscrapercity.com


 



niedziela, 19 czerwca 2011
piwo zmienia twarz

Konkurencja pomiędzy polskimi browarami jest ogromna. Browary cały czas starają się rozszerzać wachlarz działań marketingowych i zaprezentować się klientom z nowej strony. Konsumenci są coraz bardziej wymagający, zwracają uwagę nie tylko na jakość czy smak piwa, ale też na dodatkowe walory, takie jak wizerunek marki, dopasowanie produktu do ich stylu życia, osobowości czy płci. W ostatnich latach wyraźnie możemy zaobserwować, że koncerny piwne częściej odświeżają markę niż inni producenci. Opakowanie jest jak twarz - każda z czasem się starzeje. Dlatego niezbędny jest częsty, dobry lifting, który powinien następować średnio co dwa - trzy lata. Browary dobrze o tym wiedzą. Kompania Piwowarska w zeszłym roku zmieniła opakowania piwa Lech i Tyskie. Grupa Żywiec w tym roku odświeżyła wizerunek Warki oraz wprowadziła nową butelkę zwrotną piwa Żywiec. Na przykładzie tych czterech najpopularniejszych browarów w Polsce chciałbym przedstawić przeobrażenia w wizerunku polskich marek z branży piwnej w ciągu ostatnich 15 lat.


Tyskie

Tyskie to lider na krajowym rynku piwnym. Założony w 1629 roku browar mocno podkreśla swoją długoletnią tradycję. Począwszy od najstarszej etykiety pochodzącej z 1907 roku pierwszoplanowymi elementami wizerunku Tyskiego są korona oraz szarfa z nazwą browaru.

/tyskie_lata_90_design_po_polsku_zsah

W 2003 roku miała miejsce pierwsza poważniejsza restylizacja wyglądu marki Tyskie. Objęła ona etykietę, krawatkę, kontretykietę oraz kapsel. Wprowadzono ewolucyjne zmiany w głównym atrybucie marki - koronie oraz przeprowadzono restylizację samego logotypu nazwy Tyskie i szarfy będącej ich nośnikiem. Wyeksponowano medale, które zdobyło Tyskie na najbardziej prestiżowych konkursach międzynarodowych. Dodanie "Registered Trade Mark" przy dacie 1629 podkreśliło źródło marki osadzone w historii i tradycję marki.


tyskie_2003_design_po_polsku_zsah

W 2008 roku Kompania Piwowarska postanowiła ponownie odświeżyć szatę graficzną marki Tyskie oraz jej opakowania. Powodem były wyniki badań konsumenckich, które wykazały, ze opakowania Tyskiego słabo wyróżniają się na tle innych marek: owalny kształt etykiety, kod kolorystyczny taki sam jak w przypadku opakowań najbliższej konkurencji, brak charakterystycznej ikony. Na nowych etykietach unowocześniono i uwypuklono główne symbole marki, takie jak: korona, szarfa, medale. Usunięto archaiczne pozostałości na rzecz nowoczesnej prostoty i minimalizmu. Odnowione opakowanie wyróżnia się m.in. pionowym napisem na tzw. krawatce w górnej części butelki oraz nietypowo wyciętą główną etykietą (nowość nie tylko wśród polskich, ale i światowych piw), która na górze ma kształt korony. Właśnie korona miała stać się głównym symbolem marki.

tyskie_2008_design_po_polsku_zsah

 

Warka

Choć Tradycje piwowarskie w Warce sięgają piętnastego wieku, nowoczesny browar zaczął tu działać dopiero w 1975 roku. Na etykietach piwa Warka z lat 90 najbardziej charakterystycznym elementem był portret Kazimierza Pułaskiego. Warka to rodzinne strony tego polsko-amerykańskiego bohatera.

warka_lata_90_design_po_polsku

W 2005 roku na półkach sklepowych pojawiły się nowe opakowania mające wzmocnić wizerunek Warki, a także odróżnić ją od marki Strong, z którą jest często kojarzona. Silniejszy logotyp, panel marki oraz większa przejrzystość projektu przy zachowaniu czerwieni jako koloru wiodącego pozwoliły na wzmocnienie brandingu. Zamiast portretu Pułaskiego na etykiecie pojawił się rysunek średniowiecznego zamku - nawiązujący do historii dostaw piwa na dwór książęcy.

warka_lifting_2007_design_po_polsku

Z początkiem tego roku wizerunek Warki uległ ponownie odświeżeniu. Zmiana opakowania to efekt konsekwentnie prowadzonej strategii, która ma za zadanie pokazać piwne kompetencje marki. Nowa etykieta jest jedyną na rynku, która przedstawia cały proces warzenia piwa i odzwierciedla wszystkie najważniejsze wartości marki. Nowa etykieta zachowuje tradycyjne dla Warki kolory. Charakterystyczną innowacją jest natomiast jej kształt – wszystkie elementy zostały umieszczone na tle szklanki z piwem. Nowa, prosta grafika ma typowo męski charakter i podkreśla profesjonalizm oraz charakter marki.

warka_lifting_2011_design_po_polsku

 

Żywiec

W żywieckim browarze piwo warzone jest od połowy XIX wieku i równie długa jest historia żywieckiego marketingu. Najbardziej charakterystycznym elementem wizerunku marki Żywiec jest niewątpliwe para tańczących krakowiaków. Po raz pierwszy przedstawienie tańczącej pary pojawiło się na etykietach żywieckiego piwa w latach 50 XX wieku, za sprawą amerykańskiego importera piwa - Lutoma. To dzięki niemu Żywiec trafił na eksport. Dlaczego krakowiacy a nie żywczanie? W Żywcu przekonywano go, że jeśli już folklor to raczej tutejszy, z Beskidów. Lutom upierał się jednak, że każdemu Polakowi ojczyzna kojarzy się z Krakowem, a więc na polskim piwie będą krakowiacy i już. Pod koniec lat 50-tych powstał drugi obok tańczącej pary charakterystyczny żywiecki znak: trzy choinki, które miały symbolizować zalesione góry Beskidu Żywieckiego.

zywiec_marka_1996

W 1996 roku z okazji 140 - lecia browaru przystąpiono do odświeżenia wizerunku piwa Żywiec. Etykiety i opakowania nabrały bardziej nowoczesny charakter akcentując tradycję i bogata historię browaru.

zywiec_marka_2000

W 2006 roku ponownie odświeżono szatę graficzną maki Żywiec. Zmiany w nowym projekcie objęły m.in. usunięcie tarczy ze środka logotypu i odsłonięcie tańczącej pary, dzięki czemu obraz nabrał większej dynamiki. Brak tarczy w logotypie uwypuklił Koronę Habsburgów, a także datę powstania browarów w Żywcu (rok 1856), czyli istotne nawiązania do tradycji i historii marki Żywiec. Sylwetki drzew, symbol Nadleśnictwa Żywieckiego, które podkreślają lokalną tożsamość marki Żywiec, a także przywiązanie do czystego środowiska, zostały umieszczone w dolnej części logotypu.

zywiec_marka_2006

13 maja w warszawskim Zamku Ujazdowskim zaprezentowano nową butelkę zwrotną piwa Żywiec. Na nowej butelce znalazły się grawerowane w szkle motywy akcentujące genezę i historyczne dziedzictwo Żywca. Wzór poniżej przedniej etykiety przedstawia pierwsze zabudowania żywieckiego browaru, natomiast sąsiadująca z tylną etykietą „pieczęć z koroną” symbolizuje jego arcyksiążęce początki. Piwa z Grupy Żywiec od lat sprzedawane są w butelkach zwrotnych, jednak wprowadzenie nowego, grawerowanego opakowania dla jej flagowego produktu – piwa Żywiec – to wydarzenie bez precedensu na polskim rynku browarniczym. Poważnej zmianie uległa także etykieta. Zrezygnowano z tradycyjnego kształtu elipsy, dotychczasowy logotyp został rozbity, mocniej zaakcentowano szarfę z nazwą marki oraz odświeżono rysunek tańczącej pary.

zywiec_nowa_butelka_2011_design_po_polsku

 

Lech

Marka Lech to jedna z czołowych marek Kampanii Piwowarskiej, która istnieje od początku lat osiemdziesiątych. Lech dostępny jest w kilku wariantach, z których najpopularniejszy to orzeźwiający Lech Premium w charakterystycznej zielonej butelce. Lech jako pierwszy zapoczątkował proces zmiany butelek do piwa na polskim rynku. Zmiany te na margines zepchnęły wykorzystywaną do tej pory przez większość przedsiębiorstw z branży butelkę typu euro. Od 2004 roku zmieniono kolor butelki Lecha na zieloną, do tej pory zarezerwowanych dla zagranicznych piw z segmentu premium (Heineken i Carlsberg).

lech_2000_design_po_polsku_zsah

 

W 2005 roku dość archaiczne etykiety Lech zostały odświeżone. Nowe, zaokrąglone liternictwo w logo oraz nowa forma charakterystycznej szarfy miały na celu podkreślenie nowoczesności. W gamie kolorystycznej etykiety znalazły się różne odcienie zieleni oraz kolor srebrny – oba te elementy  połączone w całość wzmocnione efektem metalicznego połysku służyły wyeksponowaniu wysokiej jakości i orzeźwiającego smaku piwa. Etykiecie nadano również oryginalne tło w odcieniach zieleni charakterystycznej dla Lechaa, które podkreśla nowoczesny charakter odświeżonego opakowania.  Więcej innowacji pojawiło się w wyglądzie puszki gdzie logo zostało ustawione w pionie.

lech_2005_design_po_polsku_zsah

W 2010 roku miał miejsce kolejny lifting wizerunku Lecha. Na półki trafiły nowe, zielone butelki piwa Lech. Razem z butelką zmienia się szata graficzna etykiet, która jest teraz bardziej zielona i bardziej dynamiczna niż do tej pory. Nowe logo Lecha, w którym zachowano dawne "lechowe" liternictwo, jest bardziej żywe, młode i ma za zadanie jeszcze lepiej oddać charakter marki.

lech_2010_design_po_polsku_zsah









piątek, 10 czerwca 2011
z cyklu polskie firmy: Leopard Automobile

leopard_design_po_polsku_zsah_0

Jeśli poprosić statystycznego, polskiego fana motoryzacji o wyliczenie choćby kilku modeli samochodów, które powstały na deskach kreślarskich i warsztatach naszych rodzimych konstruktorów, usłyszymy o Polonezach, Syrenkach, Tarpanach czy Żukach tymczasem w Mielcu, w hali, w której przed laty montowano samoloty myśliwskie Lim, dziś inżynier Zbysław Szwaj produkuje, a raczej tworzy luksusowe samochody. Ponoć mieleckimi leopardami jeżdżą: szejk z Doha, znany gwiazdor Hollywood i ktoś ze szwedzkiej rodziny królewskiej. Nie każdy może sobie kupić leoparda. Po pierwsze trzeba poczekać, bo firma produkuje około 20 aut rocznie. Po drugie auto kosztuje ponad 120 tysięcy euro, a więc więcej od porsche.

Zbysław Szwaj zanim założył Leopard Automobile-Mielec, zajmował się pracą naukową. Uczestniczył w badaniach związanych z fizyką jądrową, medycyną nuklearną. Analizował „schorzenia oceanu” oraz badał plankton. Skonstruował scenograf tarczycowy, który wykorzystuje się w badaniach tarczycy. Pierwszy polski minikomputer K 202 także jest jego wynalazkiem. W 1983 roku Zbysław Szwaj rzucił wszystkie dotychczasowe zajęcia i podjął się trudnej misji zbawienia polskiej motoryzacji. Na początku była firma Gepard, która miała udziały w dawnej mieleckiej fabryce samolotów. Niestety piętrzące się problemy natury finansowej i zły dobór wspólników spowodowały, że projekt skazany był na porażkę.

Po upadku tego zakładu w 1997 roku przy pomocy swojego szwedzkiego przyjaciela Alfa Naslunda, również zakochanego w pięknych samochodach, Zbigniew Szwaj nabył pozostałości po upadłej firmie Gepard i rozpoczął prace nad nowym samochodem – Leopardem. Jak sam wspomina: „Założenie było takie: nie konkurować z wielkimi markami takimi jak na przykład Ferrari czy Bugatti, lecz stworzyć samochód ponadczasowy. Zadbać o stylowe oblicze pojazdu, łącząc elementy przeszłości z nowoczesnymi parametrami”. Po niespełna dziesięciu latach prac, podczas paryskiego salonu motoryzacyjnego w 2005 roku zadebiutował pierwszy polski Leopard.

leopard_design_po_polsku_zsah_1

 
Nadwozie samochodu zaprojektował syn pana Zbysława. Maksymilian Szwaj, pracujący w swoim czasie w ośrodku stylistycznym Rovera i Porsche. Leopard to rasowy roadster, ma więc piękną, długą maskę kryjącą potężny silnik, wyraźnie zaznaczone nadkola, daleko do tyłu cofnięte tylko dwa miejsca dla pasażerów i skromny bagażnik. Intrygująca stylistyka nadwozia Leoparda łączy tradycję z nowoczesnością. Ręcznie przygotowane nadwozie z aluminium wykończane jest materiałami wyłącznie najlepszej jakości. Znajdziemy tu więc elementy z chromowanej miedzi albo mosiądzu, a urocza skórzana torba montowana na kole zapasowym ulokowanym na pokrywie bagażnika, uszyta została ze specjalnie przygotowanej, wyjątkowo grubej skóry. Nie inaczej jest wewnątrz tego unikalnego pojazdu. Tapicerka to produkt najwyższej jakości, fotele są fantastyczne, a każdy detal wygląda jakby nad jego kształtem i jakością wykończenia pracował tuzin ludzi.

leopard_design_po_polsku_zsah_2 

Długa, budząca szacunek maska samochodu kryje fabrykę mocy, gwarantującą lekkiej konstrukcji ponadprzeciętne osiągi. Sercem Leoparda jest zaadoptowana z Chevroleta Corvette 405-konna widlasta „ósemka”, gwarantująca sprint do pierwszej setki w budzące podziw 4 sekundy i prędkość maksymalną ograniczoną elektronicznie do 250 km/h. O to by zatrzymać szaleńczo rozpędzonego, drapieżnego kota, dba zestaw hamulcowy specjalnie zaprojektowany przez Brembo.

leopard_design_po_polsku_zsah_3

Polski Leopard obecnie produkowany jest wyłącznie jako roadster, ale właściciele fabryki intensywnie pracują nad wprowadzeniem na rynek zamkniętej wersji coupe.

Źródło:

Leopard Automobile – oficjalna strona producenta

Piotr Słociński, Najpiękniejsze polskie coupe – www.menforum.pl

Gadżet dla szejka: Polskie auto droższe niż porsche - www.bankier.pl

 


 




sobota, 30 kwietnia 2011
historia designu w pigułce. polska i świat. cz.9

historia_designu_w_pigulce_lata_90_piotr_wisniewski_2

W roku 1989 Polska weszła w okres transformacji ustrojowej. Stosunkowo najłatwiej udało się zmienić system polityczny. Znacznie trudniejszy okazał się proces budowy gospodarki wolnorynkowej. Modernizacja przemysłu przebiegała powoli. Uczestnictwo w modelu konkurencyjnej gospodarki rynkowej było nowością zarówno dla producentów, jak i projektantów. Wdrażanie krajowych wzorów okazało się trudne, ponieważ rynek zaczęły zapełniać towary z zagranicy, które dzięki swej jakości, estetyce, uznanej marce, a niejednokrotnie i cenie, często wygrywają z produktami polskimi. Dla wzornictwa nowa sytuacja oznaczała nieuniknioną konfrontację ze światowymi wyrobami i zdobyczami techniki oraz potrzebę wprowadzenia nowych umiejętności, jak sprawnego zarządzania, konkurencyjności, dostosowywania się do szybko zmieniających się warunków rynkowych. Z drugiej strony, po kilkudziesięcioletnim okresie niedoborów, Polska okazała się rynkiem niezwykle chłonnym, otwartym nie tylko na produkty zagraniczne, lecz również rodzime, zwłaszcza, gdy zaczęto dostrzegać słabości ukryte za barwną maską zachodniej masowej kultury. Dziewiątą część historii designu w pigułce można pobrać w formacie PDF lub JPG.

Źródło:

Józef A. Mrozek, Trudne Stulecie, Rzeczy pospolite, Polskie wyroby 1899-1999, Olszanica 2001

niedziela, 24 kwietnia 2011
zabawka po polsku

Lale, klocki, samochodziki, skakanki, gry planszowe, misie… zabawki towarzyszą człowiekowi od pierwszych miesięcy życia. Cieszą, drażnią, czasem zastępują towarzyszy w zabawie, innym razem wypełniają cały świat. Dzięki nimi uczymy się widzieć, czuć, pamiętać. Ich formy, kształty, kolory, zawarta w nich myśl – kształtują nasz gust na całe życie.

Zabawki pojawiły się wraz z ludźmi, a właściwe z dziećmi. Ewoluowały wraz z rozwojem cywilizacji i wciąż się zmieniają. Choć najstarsze zabawki na polskich ziemiach odkryto w czasie prac wykopaliskowych w Biskupinie, o początkach polskiej tradycji zabawkarskiej można mówić od połowy XIX wieku. Wówczas to w różnych regionach polski zaczęły powstawać ośrodki zabawkarstwa ludowego. Tradycja ich wyrobu przechodziła z pokolenia na pokolenie. Każde kolejne pokolenie wprowadziło pewne modyfikacje, głównie w zakresie kolorystyki i zdobnictwa.

klepok_warsztaty_krakowskie_zabawka_design_po_polsku_zsah

Do najstarszych ośrodków produkcji zabawek drewnianych należy Żywiecczyzna. Najstarsza wytwarzana tu zabawką była bryczka z konikiem. Poza tym wyrabiano tu wózki, kołyski, taczki, grzechotki… Na początku XX wieku zaczęto również wytwarzać charakterystyczne klepoki – ptaki poruszające skrzydełkami.
Niezwykle ciekawie prezentują się zabawki projektowane przez twórców z kręgu Warsztatów Krakowskich. Poszukując narodowego stylu wzornictwa, doceniali wartość sztuki ludowej, stąd ich wyroby – zarówno szczególnie zabawki – nawiązywały zarówno w treści, formie, jaki i zdobieniu do tradycji i folkloru polskiego, a szczególnie krakowskiego.

zabawki_polskie_klocki_design_po_polsku_polski_design

Zabawa to także nauka. Za zabawkę edukacyjna powszechnie uważa się klocki. Pomagają w rozwoju dzieci, pobudzają wyobraźnie i uczą krytycznego myślenia. Dziś najpopularniejsze są plastikowe klocki lego, niegdyś klocki wykonywano z drewna. Pięknym przykładem są klocki projektowane przez Halinę Jatrzębowską związaną ze Spółdzielnią Ład, wykorzystującą odpady z produkcji meblowej. Innym dobrym przykładem mogą być zaprojektowane w latach 80 XX wieku przez Andrzeja Latosa klocki pozwalające wznosi znane zabytkowe budowle, np. sukiennice krakowskie.

superfarmer_orginalny_design_po_polsku_zsah
Po przez zabawę uczymy się także grając. Doskonałym przykładem polskiej gry edukacyjnej jest Hodowla zwierzątek, dziś znana jako Superfarmer. Hodowlę zwierzątek wymyślił w roku 1943 wybitny polski matematyk Karol Borsuk. Kiedy w czasie okupacji zamknięto Uniwersytet Warszawski „bezrobotny” profesor wymyślił grę, która stała się źródłem utrzymania dla jego rodziny. Zestawy do gry przygotowywała żona profesora Zofia. Rysunki wykonywała Janina Śliwicka. Gra szybko zyskała popularność. Pomagała dzieciom zająć się czymś, a dorosłym zająć czymś dzieci, przetrwać przezwyciężyć ciężki czas wojny. I oczywiście uczyła tabliczki mnożenia.

jan_kurzatkowski_design_po_polsku_zsah

W historii polskiego projektowania zabawek szczególną pozycję zajmuje osoba Jana Kurzątkowskiego. Ten znakomity projektant mebli, wnętrz, ceniony pedagog zajmował się również projektowaniem zabawek. Charakterystyczne zabawki o syntetycznych formach doskonale oddają w finezyjny i zabawny sposób charakter przedstawionych zwierząt.

kenar_hasior_design_po_polsku_zsah_zabawki

Innym niezwykłym twórcą wyczulonym na wrażliwość dziecka był Antoni Kenar, wybitny rzeźbiarz, wieloletni dyrektor Technikum Plastycznego w Zakopanem, autor różnorodnych zabawek z drewna. Pod wpływem twórczości Kenara tworzył swoje zabawki również jego uczeń Władysław Hasior.

latos_malolepszy_design_po_polsku_zabawka_design_polski

Zarówno drewniane zabawki Kurzątkowskiego jak Antoniego Kenara pozostały wyłącznie prototypami. W ciężkich czasach PRL wytwórnie nie były zainteresowane szerszą współpracą z projektantami artystycznych zabawek. Także nie sprzyjał sam system gospodarczy ograniczający inicjatywę prywatną. Do pierwszych prywatnych wytwórni zabawek w Polsce należą Wytwórnia „Anna Latos” powstała w 1978 roku czy zakład Małgorzaty i Wojciecha Małolepszego, produkujący od 1987 kultową już zabawkę – żabę – pierwotnie zaprojektowaną dla syna.

bajo_zabawki_design_po_polsku_zsah

Dziś możemy pochwalić się kilkoma wytwórniami zabawek, których produkty dostrzegane są również za granicą. Dużą popularnością cieszą się głównie zabawki drewniane. Do jednych z największych producentów tego typu zabawek należy firma „Bajo” założona przez Wojciecha i Barbarę Bajorów. „Bajo” oferuje zabawki dla dzieci w wieku do czterech lat. Jest to szczególny okres w rozwoju dziecka, gdy formuje się jego wyobraźnia, poczucie abstrakcji i języka. Produkty „Bajo” pokazują, że zabawka drewniana nie jest ani folklorystycznym gadżetem, ani dizajnerskim wybrykiem, może być nowoczesna i atrakcyjna.

ECCOART_design_po_polsku_zsah

Oryginalne i niezwykle rozwijające wyobraźnię zabawki drewniane oferuje także „ECCO-ART”. Przykładem może być Eccolo projektu Ziemowita Kalina – drewniany zestaw elementów dla małego konstruktora. Z płaskich drewnianych listewek, przy pomocy plastikowych śrub i drewnianych nakrętek, można zbudować wiele skomplikowanych przedmiotów takich jak samolot, samochód czy wiatrak.

Hanny_Kosmickiej_pacynki_design_po_polsku_zsah

Do łask wracają również pacynki, misie, przytulanki. Od 1995 roku działa Pracownia autorska Hanny Kośmickiej, w której można spotkać całą plejadę ulubionych baśniowych bohaterów. Hanna Kośmicka na nowo odkryła niezwykły świat pacynek, które urzekają swoją urodą i są doskonałą alternatywą dla "nowoczesnych zabawek" często nierozwijających zdolności maluchów.

alelale_design_po_polsku

Z kolei „Alelale”, czyli szyte ręcznie przytulanki Ani Żelazowskiej, są dowodem na to, że nie trzeba być dzieckiem, by lubić zabawki. Wystarczy mieć trochę dziecka w sobie. Troszkę krzywe, z dziwnymi minami, ale za to bardzo towarzyskie. Stworzone do przytulania, głaskania i kochania.

/misie_endo_design_po_polsku_zsah

Ujmujące są również misie od „Endo". Działająca od 1995 roku firma odzieżowa oferuje również nieco staroświeckie pluszowe misie ubrane w tym samym stylu, co ich mali właściciele. Stały się już swego rodzajem znakiem rozpoznawczym firmy.

kalimba_design_po_polsku_zsah

Niezwykłe zabawki i gry wykonane z rożnych naturalnych materiałów – drewna, tkanin, papieru oferuje „Kalimba” założona przez Natalię Luniak. Formy zabawek „Kalimby” rodzą się ze wspomnień z dzieciństwa samej artystki, jej mamy, babci. Dlatego też tak jak żadne inne „sklepowe” zabawki dzieła „Kalimby” wciągają nas do swojego świata i zapraszają do zabawy.

trzy_myszy_zabawka_design_po_polsku

Projektanci tworzący dla najmłodszych coraz częściej sięgają również po inny naturalny materiał – tekturę. Przykładem może być samolot od fabryki zabawek „trzymyszy.pl”, wykonany z pięciowarstwowej tektury. Dzieci mogą przy pomocy rodziców zbudować i samodzielnie ozdabiać wcześniej przygotowany samolot, później wystarczy tylko go wziąć i polecieć na kraj świata.

Tekst oraz zdjecia pochodzą z katalogu wystawy "Ale zabawki" zorganizowanej przez Muzeum Narodowe w Warszawie

czwartek, 14 kwietnia 2011
bądźmy nowocześni!

chcemy_byc_nowoczeni_MNW_design_po_polsku_6

W Muzeum Narodowym w Warszawie dobiega końca wystawa „Chcemy być nowocześni” –prezentująca polskie design lat 60 i 70. Meble, ceramika, szkło, tkaniny - ponad 180 produktów ukazujących najbardziej niezwykły okres w rozwoju polskiego designu, który śmiało mógł wówczas rywalizować z zachodnim wzornictwem. Docenili to niedawno Brytyjczycy, pokazując wiele z owych produktów na wystawie „Design czasów zimnej wojny” w Victoria&Albert Museum. Od modernistycznej porcelany Lubomira Tomaszewskiego i Zofii Galińskiej, przez zaskakujące tkaniny Józefy Wnukowej i Alicji Gutkowskiej-Wyszogrodzkiej, po awangardowe meble Romana Modzelewskiego czy zadziwiające krzesła Marii Chomentowskiej czy Jana Kurzątkowskiego.

chcemy_byc_nowoczeni_MNW_design_po_polsku

Jeszcze niedawno obciachowo staroświeckie, dziś znów są popularne. Przemierzając salę wystawową aż trudno uwierzyć, że zgromadzone przedmioty, wyglądające jak z francuskiego żurnala lub włoskiego filmu, powstały w PRL-u. Jak do tego doszło? Artyści wykorzystali moment odwilży połowy lat 50. Artystycznie odetchnęli pełnią barw i kształtów. To była atmosfera przełomu. Możliwe stało się odrzucenie realizmu socjalistycznego. Wszyscy chcieli rozpocząć nową epokę – być nowocześni. We wzornictwie pojawiły się wówczas formy o miękkich, asymetrycznych kształtach przypominające świat oglądany pod mikroskopem. Dla ówczesnych designerów inspiracją były modne kierunki w sztuce: surrealizm, ekspresjonizm i abstrakcja, ale także nauka - głównie chemia i fizyka. Istotna była również fascynacja nowymi tworzywami.

chcemy_byc_nowoczeni_MNW_design_po_polsku

Wystawa polskiego designu w Muzeum Narodowym zapowiadana była od tygodni. Po wielu artykułach, apelach na branżowych stronach internetowych spodziewałam się po niej wiele. "Chcemy być nowocześni!" i chwalić się narodowymi skarbami na światowym poziomie, ale zamiast pełnych sal wypełnionych przedmiotami, otrzymaliśmy jedną salę z eksponatami znanymi ze zdjęć i ulotek. A niewątpliwe było, co pokazać ponieważ prezentowane na wystawie produkty to tylko niewielki wycinek kolekcji polskiego wzornictwa którą dysonuje Muzeum Narodowe. Niezwykła kolekcja licząca 28 tysięcy przedmiotów, na co dzień spokojnie spoczywa w podwarszawskich magazynach Muzeum Narodowego. A dokładnie w Zespole Pałacowym Otwock Wielki pod Warszawą. Eksponaty piętrzą się na półkach, są pochowane w skrzyniach, porządnie, po naukowemu opisane, zabezpieczone przed kataklizmami. Niestety, my sami możemy zachwycać się nimi bardzo rzadko i ledwie wyrywkowo, przy okazji organizowanych tu i ówdzie czasowych ekspozycji. Chyba najgłośniejszą z nich była zorganizowana 10 lat temu wystawa „Rzeczy pospolite – polskie produkty 1899–1999” (Muzeum Narodowe w Warszawie).

chcemy_byc_nowoczeni_MNW_design_po_polsku_4

Główny trzon kolekcji (ok. 60 proc. zbiorów) Muzeum otrzymało w 1979 r. od Instytutu Wzornictwa Przemysłowego. Jego pomysłodawczyni prof. Wanda Telakowska począwszy od lat 50 postanowiła nie tylko projektować, ale i kolekcjonować to, co najciekawsze. "Pod jej opiekuńczymi skrzydłami zbiory rozrastały się szybko. Wszystkie najbardziej oryginalne projekty z końca lat 50. i z pierwszej połowy lat 60. XX w. były przez Telakowską skwapliwie gromadzone. Tkaniny, biżuteria, wyroby ze szkła i porcelany, meble, ubiory. Przedmioty, które weszły do masowej produkcji, ale też prototypy wykonane w jednym tylko egzemplarzu, a nawet projekty, które pozostały wyłącznie na papierze. Gdy 1968 r. Telakowską zmuszono do ustąpienia ze stanowiska wicedyrektora Instytutu doprowadziła jeszcze do tego, że zbiory przekazano Muzeum Narodowemu w Warszawie. Motywacje były oczywiste: w zacnym muzealnym otoczeniu kolekcja będzie lepiej chroniona, fachowo konserwowana, naukowo opracowywana i okazale eksponowana. A przy okazji, dzięki szlachetnej metce, zyska na znaczeniu." Jak to wygląda w rzeczywistości, już wiemy. Po przejęciu kolekcji przez Muzeum Narodowe była ona nadal powiększana – z jednej strony o najciekawsze obiekty sprzed drugiej wojny światowej, z drugiej o najbardziej wartościowe obiekty ostatnich kilku dziesięcioleci.

chcemy_byc_nowoczeni_MNW_design_po_polsku_3

To smutne, że przez tyle lat nie udało się im znaleźć choćby skromnego miejsca na ekspozycję stałą. Zbiory wzornictwa przemysłowego zalegają muzealne magazyny już od blisko trzech dekad! Choć stała ekspozycja kolekcji pewnie okazałaby się wystawienniczym hitem, można o niej na razie tylko pomarzyć. W obecnej formie, w jakiej funkcjonuje Muzeum Narodowe nie wyobrażam sobie stałej ekspozycji wzornictwa. A może obecnie trudna sytuacja materialna muzeum to dobry moment, aby przeorganizować instytucję – przewietrzyć stałe zbiory i ekspozycje, wygospodarować miejsce na stałą wystawę polskiego wzornictwa tym samym wzbogacając ofertę? Chciejmy być w końcu nowocześni!

Źródło:

Piotr Sarzyński, Niepospolite rzeczy pospolite - polityka.pl

Skarby ukryte w Otwocku. Mało kto je widział – gazeta.pl

Hity polskiego designu w stolicy. Brakuje tylko muzeum - gazeta.pl



wtorek, 05 kwietnia 2011
co zrobić z wielką płytą?

blokowiska_design_po_polsku

"Pierwszy polski budynek z prefabrykatów (wielkiej płyty) powstał w 1957 roku w Warszawie. Od początku lat 60. rozpoczęła się stosunkowo krótka, bo trzydziestoletnia, ale niezmiernie intensywna historia polskiej wielkiej płyty. Do początku lat 90., kiedy to zamknięto wszystkie „fabryki domów”, w tej technologii powstały aż 4 miliony mieszkań – ponad 30 proc. polskich zasobów mieszkaniowych."  Wielka płyta od początku miała spełnić przede wszystkim swoje zadanie funkcjonalne i nigdy jej architektura nie zachwycała. Cechowało ją zbyt małe zróżnicowanie formy, jednostajność układów przestrzennych oraz zła jakość wykończenia.

termomodernizacja_po_polsku_design

Przykłady modernizacja wielkiej płyty w Polsce

Dziś stoimy przed koniecznością modernizacji wielu osiedli powstałych w PRL. Niestety modernizacja polskich osiedli najczęściej kończy się na ociepleniu elewacji oraz wymianie okien. Nie jesteśmy jednak skazani na bloki szpecące panoramy naszych miast. Styropianizm do spółki z ferią tęczowych kolorów nie jest jedyną drogą wyjścia z szarości otaczających nas blokowisk. Przykładem mogą być modernizacje bloków mieszkalnych u naszych sąsiadów. Poniżej dwa przykłady:


hamburg_design_po_polsku

Blok w Hamburgu przed i po modernizacji

brno_design_po_polsku

Blok w Brnie przed i po modernizacji

Także na naszym podwórku można odnaleźć ciekawe koncepcje modernizacji osiedli z wielkiej płyty. Najlepszym tego przykładem może być praca dyplomowa Magdaleny Chojnackiej. Projektantka postanowiła przekształcić swoje blokowisko w Jastrzębiu Zdroju -dotychczas szare i monotonne - w układ bloków, który będzie się mienił różnorodnością barw i struktur, będzie zaskakiwać. Nie zapomina również o otaczającej przestrzeni wokół budynków, która uporządkowaną dopełnia całości, nadaje relacje miedzy budynkami i staje się atrakcyjna dla mieszkańców pobliskich bloków.

magadalena_chojnacka_design_po_polsku_2_zsah.j

magadalena_chojnacka_design_po_polsku_2_zsah.j

Propozycja modernizacji osiedla projektu Magdaleny Chojnackiej

Zupełnie odmienną koncepcję modernizacji wielkiej płyty – wpisującą się w nurt utopijno-fantastyczy -  prezentuje Jarosław Kozakiewicz w projekcie Natura (do) mieszkania. Praca ta zwraca uwagę na brak zieleni w Warszawie, jak również stanowi krytykę socjalistycznego założenia urbanistyczno - architektonicznego Osiedla Za Żelazną Bramą. Architekt zakłada przekształcenie 19 szesnastokondygnacyjnych bloków w niewielkie ogródki działkowe. Dzięki tej nieoczekiwanej transformacji osiedla, centrum miasta uzyskało ponad 14 hektarów  powierzchni czynnej biologicznie pochłaniającej rocznie około 650 ton dwutlenku węgla.

jaroslaw_kozakiewicz_design_po_polsku_zsah

Natura (do) mieszkania projektu Jarosława Kozakiewicza

Błędem jest bark planów dotyczących przyszłości osiedli z wielkiej płyty. Dopóki nie zostaną tego typu działania podjęte, możemy jedynie liczyć na pojedyncze przykłady ciekawych modernizacji szarych, niszczejących bloków. Należy pamiętać, że modernizacje osiedli sięgają o wiele dalej niż docieplenie obiektu czy wymalowanie go farbami o wściekłych kolorach. Każde tego typu przedsięwzięcie dotyczy nie tylko spraw estetyki, ale i zachowania charakteru danego obiektu czy nadania mu właśnie brakujących cech, które rozróżniłyby go na tle pozostałych obiektów.

Źródło:

Stare bloki do remonu – www.bryla.gazetadom.pl

Widmo styropianizmu termicznego – www.bryla.gazetadom.pl

Woyciech Jarczewski, Z wielką płytą trzeba żyć, Krakowski Rynek Nieruchomości

 




1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28