niedziela, 31 października 2010
mocna grafika z Krakowa

Mowa była już o dobrej grafice z Łodzi. Teraz chciałbym przybliżyć czytelnikom bloga „design po polsku” ciekawych twórców grafiki użytkowej z Krakowa. O krakowskim studiu otwartym jakiś czas temu już pisałem. W królewskim mieście działają jednak również inne warte wyróżnienia studia graficzne. Oto i one:

biuro_szeryfy_design_po_polsku_1

biuro_szeryfy_design_po_polsku_2.

BIURO SZERYFY

Biuro Szeryfy to działające od 2004 roku studio projektowe specjalizujące się projektowaniu wydawnictw oraz ilustracji. Tworzą je Kuba Sowiński wraz z Wojciechem Kubienią. W 2001 roku współtworzyli kwartalnik projektowy „2+3D grafika plus produkt”. Do dziś zajmują się jego opracowaniem graficznym i redakcją. Współpracują z Wydawnictwem Znak, WSiP, Miesięcznikiem ATEST.



parastudio_design_po_polsku_1

parastudio_design_po_polsku_2

PARASTUDIO

PARASTUDIO tworzą Grzegorz Podsiadlik, Maja Krysiak-Podsialdik, Kaja Gliwa oraz Jan Krzysztofiak. Projektują m.in. dla wydawnictwa ZNAK, Muzeum Narodowego w Krakowie, Wydawnictwa Szkolnego PWN. Wielokrotnie nagradzani, m.in. finaliści prestiżowego konkursu ED AWARDS 2010 za serię okładek powieści Edwardo Mendozy, laureaci konkursu „Śląska Rzecz 2008” za projekt serii książek edukacyjnych „Trener”.

 

mill_studio_design_po_polsku_zsah_1

mill_studio_design_po_polsku_zsah_2

MILL STUDIO

mill studio założyło w 2007 trzech studentów wzornictwa na krakowskiej ASP. Marta Szmyd, Kamil Rewieński oraz Antonina Pieczarkowska to kreatywna grupa grafików o konceptualnym podejściu do procesu twórczego. Proste, funkcjonalne formy oraz dopracowana typografia to niewątpliwe wizytówka mill studio.


poniedziałek, 25 października 2010
plakatowy LOT

lot_airlines_plakat_design_po_polsku_zsah_3

LOT, czyli polskie linie lotnicze to jedna z najstarszych linii lotniczych w Europie. W ciągu osiemdziesięciu lat swojej działalności przetrwała różne zawirowania historii, a jej charakterystyczny żuraw był w swoim czasie symbolem punktualności, niezawodności i nowoczesności. LOT zawsze dbał o nowoczesną infrastrukturę, ale sięgał też po najlepsze techniki reklamowe i promocyjne. Najlepiej odzwierciedlają to plakaty, które dla polskich lini lotniczych projektowali najlepsi polscy graficy tacy jak: Tadeusz Trepkowski, Roman Cieslewicz, Stefan Norblin, Andrzej Pągowski czy Waldemar Świeży.

/lot_airlines_plakat_design_po_polsku_zsah_7

lot_airlines_plakat_design_po_polsku_zsah_6


poniedziałek, 18 października 2010
z kart historii polskiego designu: warszawski neon

warszawski_neon_design_po_polsku_zsah

"Kiedyś były jedynym barwnym motywem w szarym mieście, potem stały się domeną drapieżnego kapitalizmu, dziś choć nieliczne, wracają do łask. Polski neonowy boom rozbłysnął i przygasł wraz z dwoma niezwykłymi przełomami w dziejach powojennej Polski. Wszystko zaczęło się krótko po odwilży 1956 roku, kiedy to kraj po latach stalinizmu zaczął się na wielką skalę unowocześniać. W krajobrazie polskich miast pojawiła się nie tylko niezwykle nowoczesna architektura – nocne ulice i place rozbłysły dziesiątkami świetlistych znaków. Neonowe szyldy i reklamy stawały się drogowskazami, wyznaczającymi charakterystyczne punkty w nocnym pejzażu miasta. Często projektowane przez najlepszych grafików czyniły z miasta żywą galerię świetnej typografii i niezwykłego wzornictwa, których znakami rozpoznawczymi były umiar, lekkość, klarowna kompozycja i charakterystyczna, miękka linia kreślona szklaną rurką wypełnioną świecącym gazem."

warszawski_neon_design_po_polsku_zsah_2

"Ich zmierzch zaczął się zaraz po 1989 rok. Neony często traciły właścicieli, zastępowano je tanią, masową reklamą, która musiała nadążyć za ilością towarów, usług i firm nagle pojawiających się na rynku. Współczesne polskie miasta migoczą tandetnym plastikiem, połyskują halogenowym światłem podświetlonych billboardów, pod kolorowymi płachtami znikają całe budynki. Gdzieniegdzie można jednak dostrzec ślady dawnej epoki – cudownie ocalałe reklamowe perełki – graficzne dzieła sztuki, których artystyczną wartość potrafimy docenić dopiero teraz, kiedy zachowało się ich tak niewiele. Szczególna pod tym względem jest Warszawa."

warszawski_neon_design_po_polsku_zsah_3

"Złoty okres dla warszawskich neonów to lata 60. i 70., kiedy miała miejsce tzw. „neonizacja miast”. Produkcją wszystkich reklam neonowych zajmowało się powołane przez Ministerstwo Handlu Wewnętrznego Przedsiębiorstwo Usług Reklamowych „Reklama”. Miało ono monopol w dziedzinie reklamy zewnętrznej na terenie całej Polski. Do projektowania zatrudniano wybitnych architektów i artystów-plastyków. To właśnie oni byli odpowiedzialni za tworzenie oryginalnych, nietypowych reklam świetlnych. Opracowywali projekty wszystkich neonów – nieważne czy był to szyld piekarni czy wielka powitalna reklama. Wszystkie te działania odbywały się pod nadzorem miejskiej instytucji Naczelnego Plastyka. Trudno to sobie dzisiaj wyobrazić, ale rygorystyczne wymagania dotyczące produkcji neonów, sprawiały, że zatwierdzanie ich projektów i produkcja trwały w sumie nawet do 3 lat"

warszawski_neon_design_po_polsku_zsah_4

"Warszawskie neony są zapewne jednym z nielicznych przykładów na to, że kontrola w komunistycznym państwie miała pozytywny efekt artystyczny. To niesamowite, że w represyjnym systemie politycznym powstawały tak abstrakcyjne formy graficzne wyrażone za pomocą szklanych rurek wypełnionych neonem, argonem, helem czy kryptonem. Była to grafika niespotykana w żadnym innym kraju świata."

warszawski_neon_design_po_polsku_zsah_5


Źródło:

"Polski Neon. Warszawa" Ilony Karwińskiej (w tym również źródło zdjęć)

Ilona Kalwińska, Polska Rzeczypospolita Neonowa, zawód: Architekt

Michał Duda, Polski neon - wystawa w Muzeum Architektury





 

niedziela, 10 października 2010
między sztuką a designem: Zuza Krajewska i Bartek Wieczorek

krajewska_wieczorek_fotografia_design_po_polsku_1

"Udało im się nakłonić Dodę do pozowania z białym pudelkiem, wsadzić w ręce Joanny Brodzik piłę elektryczną, zrobić zdjęcie Borysa Szyca za pękniętą szybą samochodową niedługo po tym, jak aktor miał wypadek podczas nietrzeźwej jazdy autem." Zuza Krajewska i Bartek Wieczorek to bez wątpienia najgorętsza para polskiej fotografii. "Lubią ich wszyscy: gwiazdy, bo zapewniają bezkompromisowe zdjęcia, o których się mówi. Kolorowe pisma, bo dają tę odrobinę szaleństwa, którą można zwabić czytelników. Poważne galerie, bo wreszcie pojawili się twórcy łączący modowy glamour z artystycznymi ambicjami. Środowiska alternatywne, bo Zuza i Bartek, zarabiając poważne pieniądze, godzą się też na mniej dochodowe propozycje. "Zuza Krajewska (ur. 1975) i Bartek Wieczorek (ur. 1979) to duet twórczy działający od 2006 roku. "Zajmują się fotografią mody i portretem. Stale współpracują z największymi polskimi magazynami mody i markami odzieżowymi. Ich fotografie absorbują uwagę, przyciągają doskonałym warsztatem, świetnym wyczuciem konwencji, nieszablonową stylizacją"

krajewska_wieczorek_fotografia_design_po_polsku_7

krajewska_wieczorek_fotografia_design_po_polsku_6

"Prace Krajewskiej i Wieczorka poruszają wątki związane ze światem mody (modele i modelki, ich specyficzne środowisko zawodowe i jego atmosfera), jednocześnie jednak próbują przekraczać jego granice." "W swoich pracach zręcznie umykając zbiorczym definicjom i umiejętnie wyprowadzając w pole niepewnego widza, który w ogóle przestaje wiedzieć z czym ma tu do czynienia: czy chodzi tu o sztukę krytyczną czy wyraz konformizmu, czy to w ogóle sztuka czy raczej czysta komercja? Krajewska i Wieczorek swój ambiwalentny stosunek do fotografii wyrazili już w cyklu "Urazy" (2005-2006). Zdjęcia te pokazywały okaleczone ciała - często ze śladami wypadków czy pooperacyjnymi bliznami. Tym samym artyści, którzy na co dzień zajmują się fotografowaniem idealnych ludzi dla kolorowych czasopism, posługując się wizerunkami okaleczonych ciał spróbowali wydobyć na wierzch wątki normalnie przez popkulturę skrzętnie skrywane."

krajewska_wieczorek_fotografia_design_po_polsku_5

z cyklu "Urazy"

Ich inny zasługujący na szczególną uwagę cykl to "I Just Want to See the Boy Happy" (2006-2008). "Artystom udało się w gatunkowych ramach klasycznego męskiego aktu - i jakby poza przyporządkowaniem "homo-"/"heteroseksualny" - ustanowić nową kategorię piękna."

krajewska_wieczorek_fotografia_design_po_polsku_4

z cyklu "I Just Want to See the Boy Happy"

Z kolei cykl "Backstage stories" to "polaroidowe migawki z imprezy, a może orgii, a może jakiegoś pijackiego szaleństwa. Krajewska i Wieczorek dokumentują beztroskie i szalone ekscesy, prywate imprezy grupki facetów, którzy z nieskrępowaną, dziecięcą wręcz radością przywdziewają fetyszyzowane części kobiecej garderoby: pończochy, szpilki, stringi, halki"

krajewska_wieczorek_fotografia_design_po_polsku_3

z cyklu "Backstage stories"

"Do prac Krajewksiej i Wieczorka potrzeba naprawdę dużego dystansu, akceptacji i odpowiedniego podejścia do sztuki, w której autorzy zdecydowanie i świadomie łamią zasady estetyki, poglądów, prowokują odbiorcę, zmuszają do wypowiedzi. Pozostanie obojętnym wobec nich nie wydaje się  być możliwe."

Źródło:

Anna Diduch, współpraca Olga Wyszkowska, Oto najgorętsza para polskiej fotografii, dziennik.pl
Anna Lewińska, "Happy, happy boys", Zuza Krajewska & Bartek Wieczorek, obieg.pl
Zuza Krajewska & Bartek Wieczorek "What Do You Want Me to Do?", culture.pl
Agnieszka Kołodyńska, Goło i wesoło na wystawie w BWA Design, gazeta.pl
Joanna Kubat, I just want to see the boy happy / Are you sure?, wroclaw.pl
oficjalna strona fotografów (źródło zdjęć)



piątek, 01 października 2010
muzealny Kraków x 6 cz.1

Nowe krakowskie muzea z tradycyjnymi łączy już tylko nazwa. Oprócz nowoczesnych multimedialnych ekspozycji z ekranami dotykowymi mają działać jako żywe centra kultury, gdzie młodzi i starsi rozmawiają o historii, filmie, sztuce i nowoczesnej technice. W tym oraz w przyszłym roku zostanie łącznie otwartych sześć nowych muzeów w Krakowie. Cześć realizowana jest zupełnie od podstaw, inne uległy gruntownym przeobrażeniom. Wszystkie jednak odwołują się do wyobraźni, inspirują, animują, pobudzają aktywność i ciekawość. Ich autorzy odważnie wykorzystują najnowsze technologie multimedialne – sprzęt audiowizualny i komputerowy.


muzeum_pod_rynkiem_glownym_design_po_polsku

Muzeum pod Rynkiem Głównym

Takiego muzeum w Polsce jeszcze nie było. Nad przygotowaniem ekspozycji, która jest częścią Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, przez wiele miesięcy pracowali fachowcy od multimediów, scenografii, produkcji trójwymiarowych i historycy. Przyświecał im jeden cel: opowiedzieć o przeszłości tak, aby zwiedzający na chwilę zapomniał o teraźniejszości. Komputerowi graficy i spece od animacji wyczarowali wiec efekty specjalne – pod nogami chlupoczą kałuże, gdzie indziej drogę przetnie nam szczur, a król Kazimierz, choć na rycinie, mrugnie okiem. Podobne niespodzianki twórcy ekspozycji przygotowali niemal na każdym kroku. W ten sposób przełamują konwencje muzeum z historią zatopioną w formalinie. Bo dobre muzeum ma działać na wyobraźnie – po przejściu tego każdy zapamięta datę najazdu tatarskiego, sekrety alchemii, zwyczaje pogan i obraz miasta, które w XV wieku było handlowym mocarstwem równym Norymberdze czy Londynowi. Pod ziemią na zwiedzających czeka dziewięć wieków historii królewskiego miasta, w tym 700 zabytków archeologicznych, 500 elektronicznych modeli, 600 rekonstrukcji cyfrowych 3D, 30 stanowisk multimedialnych, 37 monitorów dotykowych, 27 projektorów multimedialnych, 98 głośników, 150 audiobooków. Podziemny szlak zaprojektowany przez prof. Andrzeja Kadłuczkę prowadzi przez unikatowy rezerwat archeologiczny, m.in. z pozostałościami wczesnośredniowiecznej osady, ogromnego cmentarzyska i fragmentami zabudowy pamiętającej czasy Wielkiej Lokacji Krakowa z 1257 roku. Budowa muzeum i ekspozycji trwała dwa lat i kosztowała w sumie 42 mln zł.

 

muzeum_lotnictwa_polskiego_krakow_czyzyny_design_po_polsku_zsah

Muzeum Lotnictwa Polskiego

Niczym wycięta i złożona kartka papieru, z której miał powstać samolot. Swym odlanym w betonie, a mimo to lekkim jak wiatrak kształtem, przypomina trójkątne śmigło. Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie to jedno z najnowocześniejszych muzeów techniki w Polsce. Jego forma oddawać ma atmosferę przebywania w prawdziwym hangarze. Wewnątrz architektura inteligentnie prowadzi widza zez kolejne etapy wystawy. Buduje napięcie. Nowy gmach muzeum to także wielki pawilon ogrodowy. Olbrzymie przeszklenia pozwalają zachować stały kontakt z otoczeniem. Obiekt spełnia funkcje zarówno muzealną, jak i edukacyjną, naukową i biurową. W trzyskrzydłowym budynku jest sala kinowa wyposażona w autentyczne fotele lotnicze Lufthansy, są biblioteka oraz sale konferencyjne i edukacyjne przystosowane do prowadzenia zajęć muzealnych.  Projekt nowego Muzeum Lotnictwa Polskiego przygotował polsko-niemiecki zespół projektowy - Pysall.Ruge i Bartłomiej Kisielewski. Budowa gmachu trwała dwa lata i kosztowała 46 mln zł.

 

fabryka_schindlera_muzeum_krakow_okupacja_design_po_polsku_zsah

Muzeum w Fabryce Schindlera

Fabryka Schindlera przy ulicy Lipowej 4 to miejsce, które wiele mówi o trudnym okresie okupacji Krakowa. Tuż obok istniało krakowskie getto, a za murami fabryki chowali się Żydzi. Dzięki pracy przy produkcji emaliowanych naczyń ponad tysiąc z nich przeżyło wojnę. Trudu zderzenia normalnego życia z tragedią wojny podjął się zespół Muzeum Historycznego Miasta Krakowa tworząc wystawę „Kraków – czas okupacji 1939-1945”. Autorzy aranżacji plastycznej – Michał Urban oraz Łukasz Czuj – nadali jej charakter opowieści teatralno-filmowej. To nie jest klasyczna ekspozycja muzealna. Autorzy poszli szlakiem zapoczątkowanym przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Wędrujemy przez getto i opuszczone w pośpiechu żydowskie mieszkanie, by razem z jego mieszkańcami znaleźć się w obozie w pobliskim Płaszowie. Zaglądamy do celi śmierci, gdzie słychać modlitwę skazanego. Następnie przenosimy się na płytę krakowskiego Rynku opanowanego przez Niemców. W tym wyjątkowym muzeum trudną historię opowiada się oddziałując na różne zmysły. Przekraczając owalną salę, ze ścianami z wosku i wyrytymi w nich słowami ocalonych podczas wojny schindlerowców, można zgubić krok. Serce staje w gardle, gdy idzie się brukowaną uliczką getta i słyszy stanowcze ponaglenie gestapowców: „Raus”. Multimedialna wystawa powstawała trzy lata. Jej przygotowanie kosztowało 5 mln zł. Remont budynku fabryki pochłonął 10 mln zł.

muzealny Kraków x 6 cz.2

 

 


/fabryka_schindlera_muzeum_krakow_okupacja_design_po_polsku_zsah

Muzeum Sztuki Współczesnej

Na terenie dawnej fabryki Oskara Schindlera już w przyszłym roku otwarte zostanie także Muzeum Sztuki Współczesnej. Obie instytucje, choć zupełnie różne, maja funkcjonować na Zabłociu wspólnie jako żywe centrum kultury. Działalność powstającego w dawnych halach fabrycznych kompleksu MSW łączyć ma aspekt artystyczny, i edukacyjny z rozrywką i komercją. Jak przyszło na dom współczesnej sztuki, będzie też miejsce na sklep z dobrym designem, sale audiowizualne i warsztaty dla artystów oraz kawiarnię, restaurację i księgarnię. Projekt muzeum przygotował architektoniczny duet z Florencji: Claudio Nardi i Leonardo Maria Proli. Włoscy projektanci stawiają przede wszystkim na otwartość i prostotę budowli. Aby wywołać wrażenie całkowitej otwartości poszczególnych obiektów, elewacje jednego z nich, biegnące wzdłuż wewnętrznego placu, zostaną zburzone i zastąpione taflą szkła. Trzon całości tworzyć mają hale fabryczne, zaadaptowane na sale ekspozycyjne. Istniejący kompleks uzupełnią nowe budynki, wykonane z barwionego na czarno i biało betonu. Między budynkami powstanie rodzaj promenady i plac wewnętrzny z ławeczkami w części zadaszony tak, by można było tam urządzać wystawy. Całkowity koszt budowy muzeum szacowany jest na 60 mln zł.



nowe_sukiennice_design_po_polsku_zsah_krakow_muzeum

Nowe Sukiennice
Nowe Sukiennice są inne niż te dawne. Z jednej strony - Galeria wyraźniej niż przed remontem nawiązuje do XIX wiecznego wyglądu. Na ściany powróciły kolory sprzed 130 lat, pojawiły się pluszowe kanapy i palmy. Z drugiej strony - jest to już muzeum XXI wieku. Nowe i nowocześnie wyposażone pomieszczenia pozwalają na interaktywny odbiór sztuki i ciekawą edukacje. W Multitece, czyli sali multimedialnej, otoczony 9 szklanymi ekranami widz ma wrażenie, że znajduje się w wirtualnym świecie sprzed 130 lat. W Mediatece - sali wielofunkcyjnej i komputerowej, znajdują się „artomaty" - specjalne stanowiska komputerowe z dotykowymi ekranami, za pomocą których zwiedzający poznają historię Sukiennic - dostępne są tu zbiory artystów, gry i quizy. Do przeprowadzenia tego bogatego programu zajęć edukacyjnych dla dzieci, młodzieży i dorosłych posłuży Atelier - sala edukacyjna. Nowe Sukiennice otworzyły się na nowe technologie. Spacerując po galerii z iPhone’m w dłoni, po nakierowaniu kamery na obraz pojawią się informacje i wizualizacje na jego temat. Kto nie ma iPhone’a, może go wypożyczyć w muzeum. Kapitalny remont galerii rozpoczął się w 2008 roku i trwał dwa lata. Jej remont i modernizacja były jedną z największych inwestycji konserwatorskich w Europie. Koszt wszystkich prac wyniósł prawie 9 mln euro.



cricoteka_muzeum_kantora_krakow_design_po_polsku_zsah

Cricoteka

Cricoteka - ośrodek dokumentujący życie i twórczość Tadeusza Kantora, już w przyszłym roku zostanie otwarty na terenie dawnej elektrowni przy ul. Nadwiślańskiej. Jego projekt został wyłoniony w międzynarodowym konkursie ponad dwa lata temu. Zwyciężyło konsorcjum krakowskich biur architektonicznych - Wizji Stanisława Deńki i nsMoon Studio Piotra Nawary oraz Agnieszki Szultk. Nowa siedziba Cricoteki ma na stałe odmienić pejzaż nabrzeża po stronie starego Podgórza. Architekci starali się, aby koncepcja muzeum nawiązywała do klimatu, jaki tworzy sąsiedztwo rzeki. Projektanci uznali więc, że budynek będzie miał postać przęsła mostu przerzuconego nad starą elektrownią. Nowa (podwieszona) części, w której powstanie około 800 m kw. powierzchni, podzielona zostanie po połowie na części z ekspozycją stałą i czasową. W tej drugiej prezentowane będą wydarzenia z zakresu sztuki współczesnej. Z kolei w zaadaptowanej części zabytkowej elektrowni powstanie wielofunkcyjna przestrzeń koncertowo-teatralno-wystawowa. Pomysłodawcom zależy, aby budynek - na wzór zachodnich muzeów - nie był tylko pustą instytucją, ale stał się bijącym sercem dzielnicy.

ALEKSANDRA PIĘTA

Nowe krakowskie muzea z tradycyjnymi łączy już tylko nazwa. Oprócz nowoczesnych multimedialnych ekspozycji z ekranami dotykowymi mają działać jako żywe centra kultury, gdzie młodzi i starsi rozmawiają o historii, filmie, sztuce i nowoczesnej technice. W tym oraz w przyszłym roku zostanie łącznie otwartych sześć nowych muzeów w Krakowie. Cześć realizowana jest zupełnie od podstaw, inne uległy gruntownym przeobrażeniom. Wszystkie jednak odwołują się do wyobraźni, inspirują, animują, pobudzają aktywność i ciekawość. Ich autorzy odważnie wykorzystują najnowsze technologie multimedialne – sprzęt audiowizualny i komputerowy.

Muzeum pod Rynkiem Głównym

Takiego muzeum w Polsce jeszcze nie było. Nad przygotowaniem ekspozycji, która jest częścią Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, przez wiele miesięcy pracowali fachowcy od multimediów, scenografii, produkcji trójwymiarowych i historycy. Przyświecał im jeden cel: opowiedzieć o przeszłości tak, aby zwiedzający na chwilę zapomniał o teraźniejszości. Komputerowi graficy i spece od animacji wyczarowali wiec efekty specjalne – pod nogami chlupoczą kałuże, gdzie indziej drogę przetnie nam szczur, a król Kazimierz, choć na rycinie, mrugnie okiem. Podobne niespodzianki twórcy ekspozycji przygotowali niemal na każdym kroku. W ten sposób przełamują konwencje muzeum z historią zatopioną w formalinie. Bo dobre muzeum ma działać na wyobraźnie – po przejściu tego każdy zapamięta datę najazdu tatarskiego, sekrety alchemii, zwyczaje pogan i obraz miasta, które w XV wieku było handlowym mocarstwem równym Norymberdze czy Londynowi. Pod ziemią na zwiedzających czeka dziewięć wieków historii królewskiego miasta, w tym 700 zabytków archeologicznych, 500 elektronicznych modeli, 600 rekonstrukcji cyfrowych 3D, 30 stanowisk multimedialnych, 37 monitorów dotykowych, 27 projektorów multimedialnych, 98 głośników, 150 audiobooków. Podziemny szlak zaprojektowany przez prof. Andrzeja Kadłuczkę prowadzi przez unikatowy rezerwat archeologiczny, m.in. z pozostałościami wczesnośredniowiecznej osady, ogromnego cmentarzyska i fragmentami zabudowy pamiętającej czasy Wielkiej Lokacji Krakowa z 1257 roku. Budowa muzeum i ekspozycji trwała dwa lat i kosztowała w sumie 42 mln zł.

Muzeum Lotnictwa Polskiego

Niczym wycięta i złożona kartka papieru, z której miał powstać samolot. Swym odlanym w betonie, a mimo to lekkim jak wiatrak kształtem, przypomina trójkątne śmigło. Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie to jedno z najnowocześniejszych muzeów techniki w Polsce. Jego forma oddawać ma atmosferę przebywania w prawdziwym hangarze. Wewnątrz architektura inteligentnie prowadzi widza zez kolejne etapy wystawy. Buduje napięcie. Nowy gmach muzeum to także wielki pawilon ogrodowy. Olbrzymie przeszklenia pozwalają zachować stały kontakt z otoczeniem. Obiekt spełnia funkcje zarówno muzealną, jak i edukacyjną, naukową i biurową. W trzyskrzydłowym budynku jest sala kinowa wyposażona w autentyczne fotele lotnicze Lufthansy, są biblioteka oraz sale konferencyjne i edukacyjne przystosowane do prowadzenia zajęć muzealnych.  Projekt nowego Muzeum Lotnictwa Polskiego przygotował polsko-niemiecki zespół projektowy - Pysall.Ruge i Bartłomiej Kisielewski. Budowa gmachu trwała dwa lata i kosztowała 46 mln zł.

Muzeum w Fabryce Schindlera

 

Fabryka Schindlera przy ulicy Lipowej 4 to miejsce, które wiele mówi o trudnym okresie okupacji Krakowa. Tuż obok istniało krakowskie getto, a za murami fabryki chowali się Żydzi. Dzięki pracy przy produkcji emaliowanych naczyń ponad tysiąc z nich przeżyło wojnę. Trudu zderzenia normalnego życia z tragedią wojny podjął się zespół Muzeum Historycznego Miasta Krakowa tworząc wystawę „Kraków – czas okupacji 1939-1945”. Autorzy aranżacji plastycznej – Michał Urban oraz Łukasz Czuj – nadali jej charakter opowieści teatralno-filmowej. To nie jest klasyczna ekspozycja muzealna. Autorzy poszli szlakiem zapoczątkowanym przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Wędrujemy przez getto i opuszczone w pośpiechu żydowskie mieszkanie, by razem z jego mieszkańcami znaleźć się w obozie w pobliskim Płaszowie. Zaglądamy do celi śmierci, gdzie słychać modlitwę skazanego. Następnie przenosimy się na płytę krakowskiego Rynku opanowanego przez Niemców. W tym wyjątkowym muzeum trudną historię opowiada się oddziałując na różne zmysły. Przekraczając owalną salę, ze ścianami z wosku i wyrytymi w nich słowami ocalonych podczas wojny schindlerowców, można zgubić krok. Serce staje w gardle, gdy idzie się brukowaną uliczką getta i słyszy stanowcze ponaglenie gestapowców: „Raus”. Multimedialna wystawa powstawała trzy lata. Jej przygotowanie kosztowało 5 mln zł. Remont budynku fabryki pochłonął 10 mln zł.

Muzeum Sztuki Współczesnej

Na terenie dawnej fabryki Oskara Schindlera już w przyszłym roku otwarte zostanie także Muzeum Sztuki Współczesnej. Obie instytucje, choć zupełnie różne, maja funkcjonować na Zabłociu wspólnie jako żywe centrum kultury. Działalność powstającego w dawnych halach fabrycznych kompleksu MSW łączyć ma aspekt artystyczny, i edukacyjny z rozrywką i komercją. Jak przyszło na dom współczesnej sztuki, będzie też miejsce na sklep z dobrym designem, sale audiowizualne i warsztaty dla artystów oraz kawiarnię, restaurację i księgarnię. Projekt muzeum przygotował architektoniczny duet z Florencji: Claudio Nardi i Leonardo Maria Proli. Włoscy projektanci stawiają przede wszystkim na otwartość i prostotę budowli. Aby wywołać wrażenie całkowitej otwartości poszczególnych obiektów, elewacje jednego z nich, biegnące wzdłuż wewnętrznego placu, zostaną zburzone i zastąpione taflą szkła. Trzon całości tworzyć mają hale fabryczne, zaadaptowane na sale ekspozycyjne. Istniejący kompleks uzupełnią nowe budynki, wykonane z barwionego na czarno i biało betonu. Między budynkami powstanie rodzaj promenady i plac wewnętrzny z ławeczkami w części zadaszony tak, by można było tam urządzać wystawy. Całkowity koszt budowy muzeum szacowany jest na 60 mln zł.

Nowe Sukiennice

 

Nowe Sukiennice są inne niż te dawne. Z jednej strony - Galeria wyraźniej niż przed remontem nawiązuje do XIX wiecznego wyglądu. Na ściany powróciły kolory sprzed 130 lat, pojawiły się pluszowe kanapy i palmy. Z drugiej strony - jest to już muzeum XXI wieku. Nowe i nowocześnie wyposażone pomieszczenia pozwalają na interaktywny odbiór sztuki i ciekawą edukacje. W Multitece, czyli sali multimedialnej, otoczony 9 szklanymi ekranami widz ma wrażenie, że znajduje się w wirtualnym świecie sprzed 130 lat. W Mediatece - sali wielofunkcyjnej i komputerowej, znajdują się „artomaty" - specjalne stanowiska komputerowe z dotykowymi ekranami, za pomocą których zwiedzający poznają historię Sukiennic - dostępne są tu zbiory artystów, gry i quizy. Do przeprowadzenia tego bogatego programu zajęć edukacyjnych dla dzieci, młodzieży i dorosłych posłuży Atelier - sala edukacyjna. Nowe Sukiennice otworzyły się na nowe technologie. Spacerując po galerii z iPhone’m w dłoni, po nakierowaniu kamery na obraz pojawią się informacje i wizualizacje na jego temat. Kto nie ma iPhone’a, może go wypożyczyć w muzeum. Kapitalny remont galerii rozpoczął się w 2008 roku i trwał dwa lata. Jej remont i modernizacja były jedną z największych inwestycji konserwatorskich w Europie. Koszt wszystkich prac wyniósł prawie 9 mln euro.

Cricoteka

Cricoteka - ośrodek dokumentujący życie i twórczość Tadeusza Kantora, już w przyszłym roku zostanie otwarty na terenie dawnej elektrowni przy ul. Nadwiślańskiej. Jego projekt został wyłoniony w międzynarodowym konkursie ponad dwa lata temu. Zwyciężyło konsorcjum krakowskich biur architektonicznych - Wizji Stanisława Deńki i nsMoon Studio Piotra Nawary oraz Agnieszki Szultk. Nowa siedziba Cricoteki ma na stałe odmienić pejzaż nabrzeża po stronie starego Podgórza. Architekci starali się, aby koncepcja muzeum nawiązywała do klimatu, jaki tworzy sąsiedztwo rzeki. Projektanci uznali więc, że budynek będzie miał postać przęsła mostu przerzuconego nad starą elektrownią. Nowa (podwieszona) części, w której powstanie około 800 m kw. powierzchni, podzielona zostanie po połowie na części z ekspozycją stałą i czasową. W tej drugiej prezentowane będą wydarzenia z zakresu sztuki współczesnej. Z kolei w zaadaptowanej części zabytkowej elektrowni powstanie wielofunkcyjna przestrzeń koncertowo-teatralno-wystawowa. Pomysłodawcom zależy, aby budynek - na wzór zachodnich muzeów - nie był tylko pustą instytucją, ale stał się bijącym sercem dzielnicy.