czwartek, 11 sierpnia 2011
układ, układ, układ… czyli design polskiej prezydencji

1 lipca miała miejsce inauguracja polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Przez kolejne 6 miesięcy nasz kraj będzie koordynował prace Rady UE. Okres prezydencji to czas licznych spotkań i konferencji na szczeblu międzynarodowym, ważnych wydarzeń kulturalnych. To wyzwanie logistyczne i promocyjne, które poza aspektem politycznym, ma równie istotne znaczenie promocyjne, kształtujące wizerunek kraju sprawującego przewodnictwo. Od początku pracy nad projektem prezydencji Ministerstwo Spraw Zagranicznych postanowiło budować wizerunek Polski jako nowoczesne państwo w oparciu o polski design.

Po pierwsze przepłacone logo prezydencji
Dynamika, pozytywna energia i solidarność – to główne wartości, które niesie logo polskiej Rezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Logo przedstawia sześć połączonych ze sobą strzałek w sześciu różnych kolorach, które przypominają postaci trzymające się za ręce. Towarzyszy im flaga Polski, stylistycznie nawiązująca do legendarnego znaku "Solidarności". I to właśnie do jej dziedzictwa odwołuje się symbolika całego znaku oraz zmian, jakie dokonały się na przestrzeni ostatnich 20 lat. Logo jest dynamiczne, żywe, i jak zapewniają polskie władze, ma przypominać o Polsce, jaką chcielibyśmy widzieć w świecie. Projekt logo przygotował Jerzy Janiszewski, autor legendarnego znaku "Solidarności”.

LogopolskiejPrezydencji_design_po_plsku_zsah

Logo ma już swoich entuzjastów, m.in. ze względu na odwołanie do rozpoznawalnego na całym świecie znaku NSZZ. Ma też swoich przeciwników, zarzucających pewną anachroniczność zawartą w tej formie komunikacji wizualnej. Pomijając samą stronę graficzną znaku bardziej niepokoi sposób wyłonienia logo. Początkowo miał być zamknięty konkurs, do którego planowano zaprosić siedmiu twórców. Następnie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zmieniło zdanie i postanowiło powierzyć zlecenie opracowania znaku tzw. z wolnej ręki Jerzemu Janiszewksiemu. Swój wybór argumentowało:

„Planowany przez Zamawiającego logotyp Prezydencji RP w Radzie Unii Europejskiej ma nawiązywać do rozpoznawanego na całym świecie logotypu Solidarność autorstwa pana Janiszewskiego i zawierać jego element (flagę). Opracowanie logo polskiej Prezydencji, 31 lat po zaprojektowaniu logo Solidarności przez Jerzego Janiszewskiego gwarantuje prestiż znakowi graficznemu oraz będzie miało charakter symboliczny, adekwatny do rangi wydarzenia jakim jest pierwsza w historii polska Prezydencja w Radzie Unii Europejskiej. W związku z powyższym jedynym twórca, który może zrealizować przedmiotowe zamówienie będące przejawem działalności twórczej jest pan Jerzy Janiszewski. Pan Jerzy Janiszewski będąc autorem znaku Solidarność posiada prawa wyłączne do logotypu. Z uwagi na ochronę praw autorskich tylko jeden wykonawca może zrealizować przedmiotowe zamówienie”

W przetargu na zamówienie publiczne opracowania logotypu polskiej prezydencji wystartowała wiec tylko jedna osoba: Janusz Janiszewski. Samo zmatowienie zostało wycenione na 24000 euro! 120 000 zł za logo to chyba gruba przesada! A na koniec formalne podsumowanie z ministerstwa:

IV.2) LICZBA OTRZYMANYCH OFERT: 1.
IV.3) LICZBA ODRZUCONYCH OFERT: .
IV.4) NAZWA I ADRES WYKONAWCY, KTÓREMU UDZIELONO ZAMÓWIENIA:Jerzy Janiszewski, x, La Coruna, kraj/woj. Hiszpania.
IV.5) Szacunkowa wartość zamówienia (bez VAT): 119009,00 PLN.
IV.6) INFORMACJA O CENIE WYBRANEJ OFERTY ORAZ O OFERTACH Z NAJNIŻSZĄ I NAJWYŻSZĄ CENĄ
Cena wybranej oferty: 24000,00Oferta z najniższą ceną: 24000,00 / Oferta z najwyższą ceną: 24000,00
Waluta: EUR…

Dla porównania profesjonalne studio graficzne w Warszawie swoją ofertę zamyka w kwocie 10 000 zł.

Po drugie drogocenne gadżety z prezydencji
Gadżetów towarzyszących polskiej prezydencji (zgodnie z unijną tradycją są wręczane ministrom czy delegatom odwiedzającym Polskę w czasie jej przewodnictwa) będzie kilka. Już od chwili debiutu, czyli oficjalnej ich prezentacji, największą popularnością cieszą się "bączki” malowane na wzór czterech strojów regionalnych: kujawskiego, kurpiowskiego, łowickiego i opoczyńskiego. Swoją formą i funkcją nawiązują do popularnych dziecięcych zabawek. Ich autorka - Monikia Wilczyńska przyznaje, że ważnym elementem w pracy nad projektem było nawiązanie do zabawy właśnie oraz aktywności jako opozycji wobec nudy. Wszyto fajnie gdyby nie plagiat… o który autorkę upominku oskarża Maria Veltuzen-Nehrebecka, córka Maria Veltuzen, która w latach 50. ubiegłego wieku zaprojektowała zabawki o niemal identycznym kształcie, rozmiarze i także pomalowane w pasiaki. Najprawdopodobniej sprawa znajdzie rozstrzygniecie w sądzie.

baczki_gadzet_upominek_polskiej_prezydencji

Biały ceramiczny kubek z wygiętą łyżeczką i słoikiem miodu to drugi z prezentów polskiej prezydencji, który będzie wręczany delegatom podczas oficjalnych spotkań. Według mnie stanowi najciekawszą propozycję upominku, który jako jedyny ma coś wspólnego z przykładem dobrego polskiego wzornictwa. Pomysłodawczynie, czyli Anna Łoskiewicz i Zofia Strumiłło-Sukiennik z Beza Projekt twierdzą, że kojarzy im się to z dzieciństwem, z krajem mlekiem i miodem płynącym, z czym kto chce. Gruba tuba w kolorze miodu, ozdobiona wzorem kropelek i pszczelego plastra. A w środku zestaw: słoiczek miodu i uroczy biały kubeczek, nawiązujący kształtem i złotym paseczkiem na obrębie do kubków stołówkowych, ze szczególnym uwzględnieniem stołówek szkolnych i wczasowych oraz barów mlecznych. Do tego jest jeszcze wygięta łyżeczka do nakładania miodu.

beza_projekt_polska_prezydencja_design_po_polsku_zsah

Do zestawu upominków dla VIP-ów, czyli szefów rządów państw oraz ministrów należą ponadto bardzo zachowawcze spinki do mankietów, wykonane są ze srebra oraz charakterystycznego dla Polski krzemienia pasiastego, zwanego "polskim diamentem (projekt: Dorota Kępko) oraz aktówki ze skory juchtowej inspirowane jest latami 60-tymi (projekt: Anna Kuczyńska). Inspiracja jest niestety tak bardzo silna, że naprawdę wyglądają jakby miały 50 lat. Szkoda, ponieważ tyle znakomitych, charakterystycznych dla Polski i dobrze zaprojektowanych projektów prezentowanych choćby na różnych festiwalach designu, przegrały z rękodziełem lub tradycyjnymi przedmiotami prosto z … galanterii. Jak to jeden z internatów słusznie zauważył do kolekcji polskich upominków brakuje nam tylko tradycyjnych polskich kryształów, które idealnie wpisały by się w czasy Solidarnośći i w podobny sposób jak te wybrane mogły by promować Polskę jako kraj nowoczesny o dobrym wzornictwie…

gadzety_polskiej_prezydencji_design_po_polsku_zsah

Gadżety polskiej prezydencji to po przetargu na logo kolejny dowód rozrzutności Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wszystkie upominki kosztowały państwo ponad milion złotych! Jeden zestaw spinek do mankietu kosztował 358 złotych, co przy wykonanych 167 par daje łączny koszt 59 786 złotych. Każda aktówka została przez producenta wyceniona na 147 złotych, czyli łącznie ich zakup wymagał od MSZ wydania 52 920 złotych. Z kolei zestaw drewnianych bączków wraz z ręcznie robionym opakowaniem to kolejne 159 złotych. Łącznie za same bączki - 6200 zestawów - MSZ zapłacił 985 800 złotych! Co również potwierdza fakt że wyimagowane ceny projektów, mogły znaleźć tylko jednego sponsora, który mógłby sobie pozwolić na te przedmioty w tak wyszukanych cenach - polskiego podatnika.

Po trzecia stara gwardia, czyli polskie wzornictwo wg Rygalika
Zgodnie z zamysłem MSZ wizytówką Polski na arenie międzynarodowej, powinno być wzornictwo, zwracając tym samym uwagę całego świata na ten dynamiczny sektor polskiej gospodarki. W ostatnich latach możemy zauważyć rozwój rodzimego designu, dlaczego wiec się nim nie pochwalić. Wybór padł na Tomka Ryglaika - jednego z najbardziej rozpoznawalnych w świecie polskich projektantów. Rygalik stworzył meble, które pojawią się we wnętrzach sal, gdzie swoje spotkania będą odbywać politycy czy urzędnicy. Powstały więc m.in. dwa rodzaje krzeseł czy komfortowe sofy, przeznaczone dla chwilowego relaksu i odprężenia. Koncepcja mebli składająca się z wielu komponentów: stołów, krzeseł, foteli, systemów siedzisk mają jeden wspólny mianownik: powstały przez połączenie tradycyjnych surowców, które kojarzą się z Polską, z bardzo nowoczesnym wzornictwem, które miejscami odwołuje się do tradycji polskiego projektowania - wyjaśnia Tomek Rygalik. Meble Tomka Rygalika pojadą wszędzie tam, gdzie będą się odbywać wydarzenia związane z polską prezydencją w UE. Obok mebli pojawią się lampy Genotyp autorstwa… Tomka Rogalika. Uświetnią reprezentacyjne wnętrza obiektów konferencyjnych przygotowane z okazji objęcia przez Polskę prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Równocześnie, w atrium gmachu Justus Lipsius – siedziby Sekretariatu Generalnego Rady Unii Europejskiej w Brukseli, w trakcie trwania  prezydencji, działać będzie interaktywna instalacja świetlna autorstwa Studio Rygalik, której głównym elementem będą lampy marki Comforty. Prezydencja to niewątpliwe doskonała okazja do promocji naszego wzornictwa. Szkoda, że daje się taka małą szansę młodym polskim projektantom. Tym bardziej, że sam Tomasz Rygalik znany jest ze współpracy z debiutującymi designerami, dla których jednak w tej dobrze opłacanej inwestycji zabrakło miejsca.

meble_rygalika_polska_prezydencja_design_po_polsku_zsah

Podsumowując niestety, ale polskiej prezydencji nie zupełnie udało się promować Polskę jako nowoczesny kraj o dobrym wzornictwie. Nieumiejętny wybór nie wspomogły nawet ogromne inwestycje w „sprawdzone” gwiazdy designu… Młodzi, zdolni i tani projektanci nadal czekają na swoją szansę, wystarczy tylko dać im taką możliwość…