sobota, 23 marca 2013
O POWAŻNYCH SPRAWACH NA WESOŁO

Kampanie społeczne kojarzą nam się zazwyczaj z drastycznymi obrazami, zaskakującymi metaforami… krótko mówiąc muszą szokować, aby zostać zauważone w gąszczu komercyjnych reklam, aby zagoniony codziennymi sprawami Kowalski na chwile zatrzymał się i zastanowił. Natłok nowych kampanii społecznych, gdzie każda kolejna przekracza pewne granice powoli doprowadza do pewnego zobojętnienia. Czy kampanie społeczne muszą szokować? Ostatnio możemy zaobserwować odwrotny trend. Mianowicie mówienie o poważnych problemach w sposób wesoły. Może wydawać się to dziwne, pewnie nie każdy problem można przedstawić w sposób dowcipny, ale pojawiło się już kilka ciekawych przykładów.

Ostatnim hitem polskiego internetu okazała się kampania „Mafia na Psy” przygotowana dla Fundacji „Przytul Psa”. Sukces kampanii nie polegał tylko na zaangażowaniu do roli głównej Piotra Cyrwusa, dobrze znanego z roli Rysia z „Klanu”, choć jego występ zaskoczył wszystkich. Stylizowany na „Wściekłe Psy” Quentina Tarantino spot w niespotykany wcześniej sposób prezentuje problem znęcania się nad zwierzętami. W rolę ich nieformalnych rzeczników wcielają się... gangsterzy. Posługując się kolokwialnym językiem ulicy nawołują do odpowiedniego podejścia do zwierząt, tłumacząc właściwy sposób zachowania na porwanym przez siebie ... psie. Cały spot został zbudowany w opozycji do standartowej kampanii społecznej. Wyśmiewa ich banalność, płytkość.  Kampania okazała się ogromnym sukcesem. W ciągu zaledwie miesiąca udało się zebrać ponad 100 tysięcy złotych (choć pierwotnie zakładano 50 tysięcy złotych ), a film na YouTube obejrzało 2,6 miliona widzów.  To duża liczba, biorąc pod uwagę, że na sam spot kosztował niewiele. Jak podają twórcy: „30 pudełek pizzy i 12 ogórków kiszonych”. 


Pierwowzorem spotu „Mafia na Psy” niewątpliwe jest kampania „No kissing” promująca Hands-only CPR (Resuscytację krążeniowo-oddechowa z wykorzystaniem wyłącznie rąk.). W spocie przygotowanym na zlecenie British Hart Foundation wystąpił sam Vinnie Jones, twardziel znany z takich filmów jak „Przekręt” czy „60 sekund”. Aktor i tutaj wciela się w twardziela z mafii i przezabawny sposób demonstruje jak pomóc osobie, u której wystąpiło zatrzymanie pracy serca. A wszystko w rytmie utworu „Stayin’ alive” zespołu Bee Gees, którego rytm współgra z częstotliwością ucisków na klatce piersiowej poszkodowanego (100 uciśnięć na minutę). Kampania zachęca do udzielania pierwszej pomocy w każdym przypadku. Wiele osób ma obiekcje wobec metody usta-usta, więc autorzy kampanii przekonują, że życie może uratować sam masaż serca. 


Innym przykładem mówienia o poważnych sprawach w sposób przyjemny jest spot "Your Man Reminder"  przygotowany przez kanadyjską organizację Rethink Breast Cancer . W zabawny sposób przybliża on praktykę badania piersi wśród kobiet w celu wczesnego wykrycia potencjalnego raka piersi.  Pomaga w tym grupa gorących facetów topless, którzy instruują panie co robić, by rozpoznać objawy raka piersi i jak sprawdzać pod tym kątem swój organizm.  Skąd pomysł na taka formę przekazu? Jak wynika z badań 88% kobiet chętniej ogląda filmy, kiedy występują w nich przystojni mężczyźni! 


Na koniec jeszcze jeden ciekawy przykład dowcipnej reklamy społecznej z Polski, tym razem nie spot a plakat. Kampania „Weź się do kupy” zasługuje tym bardziej na zwrócenie uwagi, iż jest to inicjatywa prywatna! Mianowicie student grafiki warszawskiej ASP, Jan Bajtlik, rozgoryczony problemem psich odchodów w przestrzeni miejskiej  postanowił wziąć problem w swoje ręce. Przygotował projekt plakatu wykonany w technice szablonu, a następnie odbitki porozklejał w różnych miejscach Warszawy. Akcja szybko została zauważona przez media i podjęto dystrybucje plakatu w całej Polsce. Problem, choć na pierwszy rzut oka błahy – w rzeczywistości jest poważny. Plakat Jana Bajtlika w indywidualny, oryginalny i dowcipny sposób nawołuje do zmiany postawy wobec tego problemu.

WEZ_SIE_DO_KUPY_DESIGN_PO_ZSAH

Jak pokazują powyższe przykłady kampania społeczna nie musi przerażać, aby być skuteczną. Czekamy wiec na więcej!

PIOTR WIŚNIEWSKI

czwartek, 14 marca 2013
MIASTO JAKO MARKA. PRZYPADEK KRK

krk_design_po_polsku

Czy miasto może być marką? Oczywiście że tak. W końcu podobnie jak przedsiębiorstwa, miasta oferują produkty i usługi. Konkurują między sobą tak jak firmy z jednej branży o zainteresowanie turystów, inwestorów i w końcu samych mieszkańców. Miasto w ten sposób staje się takim samym przedmiotem reklamy jak produkt czy usługa. Marketing miast, bo o nim mowa to dziedzina dziś niezwykle modna, i choć w Polsce dopiero raczkująca, na zachodzie znana już bardzo dobrze. W dużym skrócie ma prowadzić do większego zainteresowania miastem , co prowadzi do wzrostu inwestycji, wzrostem gospodarczym i w rezultacie polepszeniem życia mieszkańców. Strategie na promocję miast mogą być rożne. Wspomnieć tu można choćby logo „I love New York” z 1977 roku autorstwa Miltona Glasera, które stało się już ikoną popkultury czy logo „I amsterdam”.

ilovenewyork

Loga promocyjne Nowego Jorku oraz Amsterdamu

Świadomość budowania marki rośnie powoli również wśród polskich miast. Ostatnio Urząd Miasta Krakowa zaprezentował nowy system identyfikacji wizualnej miasta, który stopniowo jest wdrażany. System opiera się na prostym znaku KRK. Te trzy litery mają nawiązywać do symbolu krakowskiego lotniska oraz popularnego wśród młodzieży skrótu.

krakow_design_po_polsku

KRK jest znakiem bardzo plastycznym, dającym duże możliwości kreacyjne (różne faktury, wypełnienia, kolorystyka). Jak przekonują autorzy nowego systemu - Agencja Reklamowa Yoho - konstrukcja logo odwołuje się szeroko do skojarzeń i treści związanych z wielowątkowym dziedzictwem Krakowa. Sam skrót można też w różnych kontekstach interpretować jako akronim, np.: K R K: Kultura Rozwój Kreatywność; Kraków Ruch Kierunek; Kraków Rozwój Konsekwencja; Kraków Rozkwit Kreatywność; Kraków Rozrywka Kultura.

system_identyfikacji_miasta_krakowa_design_po_polsku

System identyfikacji wizualnej Krakowa

Nie chciałbym koncentrować się na stronie graficznej samego logo. Logo może się podobać lub nie, to kwestia gustu. Dla mnie osobiście jest zbyt ciężkie i z nieczytelne zwłaszcza patrząc z większej odległości. Problem w tym, że Kraków już ma logo promocyjne skutecznie wykorzystywane w różnych materiałach promocyjnych od ponad 12 lat.

logo_krakow_design_po_polsku

Stare logo miasta Krakowa

Układające się w kształt Rynku rozpikselowane kwadraty, a pośrodku nich łacińska nazwa Cracovia" zapisały się w pamięci mieszkańców i są rozpoznawalne przez przyjezdnych . Skąd wiec potrzeba wprowadzenia nowego znaku kiedy już funkcjonuje jedno dobrze znane? Według władz miasta brakuje w nim nowoczesności. Co więcej Urząd Miasta nie zmierza wycofywać z użytku starego logo!

„Wprowadzenie znaku KRK nie oznacza, że rezygnujemy z logo Krakowa. Ono jest wciąż obowiązujące, tyle że planujemy je stosować w bardziej oficjalnych sytuacjach. W promocji miasta i komunikacji z mieszkańcami sięgamy po bardziej dynamiczny i nowoczesny symbol KRK” - wyjaśnia wiceprezydent Sroka. Na mieście można spotkać plakaty gdzie występują razem zarówno stare jak i nowe logo. Do pełnej grozy brakuje jeszcze tylko herbu miasta….

Jeszcze większe kontrowersje budzi sam system identyfikacji. Zgodnie z manualem nowego systemu wszystkie materiały promocyjne wydawane prze instytucje kultury finansowane z budżetu miasta muszą być opatrzone znakiem KRK w górnym lewym rogu. Co z tego wynika? Oceńcie sami. Poniżej przedstawiam przykładowe plakaty promocyjne dwóch krakowskich instytucji – Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK oraz krakowskiego chóru Capella Cracoviensis – przed i po wprowadzeniu nowego systemu.

mocak_plakaty_design_po_polsku

 Plakaty MOCAK-u przed i po wprowadzeniu systemu (w czerwonej ramce logo instytucji)

capella_design_po_polsku

 Obecne plakaty chóru Capella Cracoviensis z dwoma logotypami miasta Krakowa

Obie instytucje mają opracowany własny grid plakatów promocyjnych. Wprowadzenie znaku KRK w górnym lewym rogu powoduje, że ta informacja staje się najważniejsza, a tak być nie powinno. Najlepiej obrazuje to plakat MOCAK-u gdzie KRK zdominowało logo samej instytucji i ostatecznie nie wiemy z czym mamy do czynienia. Nowy znak jest tak mocny, że ingeruje bardzo w każdy layout, osłabiając go. Jest to tym bardziej niepokojące, że Kraków na tle innych polskich miast od lat wyróżniał się wysokim poziomem graficznym plakatów kulturalnych. Znak i system, który w założeniu miał być otwarty na kreatywność ostatecznie ją zabija.

poznan_design_po_polsku

Zdecydowanie lepiej wybrnęli z systemu identyfikacji miejskiej poznaniacy. Marketingowcy z Poznania przed Krakowem sięgnęli po nowoczesny, lotniczy skrót. Marka Poznań jest skutecznie budowana już od kilku lat wokół hasła "Miasto know-how". Miasto dla biznesu, miasto, w którym "wiemy jak". Celem strategi wizerunkowej jest zakomunikowanie niezwykłego potencjału, jaki posiada Poznan i jego mieszkańcy oraz zwrócenie uwagi na realne miejsca i faktyczne osiągnięcia, które składają się na jego wyjątkowość. Stąd odwołanie się do niepowtarzalnych marek, instytucji i wydarzeń, związanych z Poznaniem. Stąd także symbol gwiazdki, odnośnika, który odsyła do konkretnej rozszerzonej wiedzy związanej z oznaczanym słowem. Symbol gwiazdki jawi się nam jako synonim najwyższej jakości. Na gadżetach miasta tradycyjny Poznań bywa zastępowany dwoma wersjami. W pierwszej występuje jako POZnan*, w drugiej ograniczono się do samej gwiazdki. Wszystkie materiały promocyjne wydawane prze Urząd Miasta są niezwykle spójne graficznie i charakterystyczne na tle innych miast.

system_identyfikacji_miasta_poznania_design_po_polsku

System identyfikacji wizualnej Poznania


Wracając jednak do Krakowa - sam pomysł na system wydaje się trafny natomiast Urzędowi Miasta należy się pochwała za świadomość potrzeby budowania świadomości marki miasta. Budzi on jednak we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony system działa i mocno komunikuje – z drugiej jednak strony zabija indywidualność plastyczną danych wydarzeń kulturalnych. Nie rozumiem polityki miasta z dwoma logotypami – starym i nowym. W systemie, który miał budować spójność wizerunkową zabrakło jednego najważniejszego: spójności.

PIOTR WIŚNIEWSKI

 

poniedziałek, 04 marca 2013
NOWE OBLICZE MASMIXA

nowy_masmix_2_design_po_polsku

Rynek jest ciężki. Aby utrzymać się na półce sklepowej producenci muszą się nieźle nagłowić. Jak wyróżnić się od konkurencji, jak zwrócić uwagę konsumenta na swój produkt z pośród setek innych? Jakiś czas temu moją uwagę zwróciły nowe opakowania Masmixu. W 1992 roku, kiedy Masmix pojawił się na rynku jako pierwszy miks tłuszczy mlecznych i roślinnych do smarowania pieczywa, nie miał zbytnio konkurencji. Po dziesięciu latach rynek zmienił się jednak diametralnie. Konkurencja urosła w siłę i firma Bunge (producent Masmixu) stanęła przed koniecznością poważnej zmiany.

historia_masmixu_design_po_polsku

Zadanie repozycjonownia marki Masmix zostało powierzone agencji PZL. Agencja rozpoczęła prace od analizy rynku i potrzeb konsumenckich. Niezwykle ważnym aspektem przed podjęciem prac projektowych była rekonstrukcja potrzeb konsumenckich - autorskie badanie metafor Skaner Nieświadomości mające na celu odkodowanie tego jak konsumentki postrzegają różne rodzaje smarowideł i jakie są ich nieuświadamiane potrzeby związane z tą kategorią. Przeprowadzony został również wywiad branżowy z hodowcami bydła mlecznego, aby poszukać dodatkowych, nieodkrytych jeszcze przez branżę insightów mleczno-maślanych. Nowy wizerunek marki wydaje się strzałem w dziesiątkę.

nowy_masmix_1

masmix_kartka_1

Z czym innym, bowiem ma się kojarzyć masło jak nie ze swojskością, naturą, ludowością? Wszystko w prostej, oszczędnej, wręcz skandynawskiej stylistyce. Zmiana opakowania to tylko element nowej kampanii wizerunkowej Masmixu, obecnej w mediach od listopada zeszłego roku. Nowym opakowaniom towarzyszy również piękny spot reklamowy autorstwa agencji Young & Rubicam Poland, przenoszący widza do świata ludowych wycinanek.



Nowy Masmix doskonane odnajduje się na sklepowej półce. Wyraźnie wyróżnia się od konkurencji nowoczesnością i stylem. Gdy po raz pierwszy zobaczyłem nowe opakowania Masmixu od razu w głowie pojawiły mi się projekty fińskiej projektantki Sannie Annukka. Ta niezwykle ceniona skandynawska artystka, znana jest z charakterystycznego stylu czerpiącego ze skandynawskiego folku. Grafiki Annukki można odnaleźć także na opakowaniach…

sanna_annukka_design_po_polsku

Szczególnie na pochwałę zasługują osoby decyzyjne producenta Masmixa, które odważyły się na radykalną zmianę wizerunku margaryny. Takie decyzje w naszym kraju wciąż zdarzają się zbyt rzadko. Cieszy fakt, że polski rynek opakowań podąża za trendami światowymi. Obyśmy mieli coraz więcej takich przykładów.

PIOTR WIŚNIEWSKI

czas na zmiany!

change_design_po_polsku

Od dłuższego czasu na blogu niewiele się działo. Blog „design po polsku” jednak powraca i to w nowej formie. Dotychczas na zsah.blox.pl było o szeroko pojętym polskim projektowaniu, trochę o architekturze, grafice, wzornictwie, reklamie. Nie brakowało również wpisów o historii polskiego projektowania. Teraz tematyka bloga przeniesie się na nieco komercyjny grunt. Będzie o kreowaniu marek, budowaniu strategii oraz szeroko pojętej reklamie. Nadal skupie się na naszym rodzimym rynku, ale będzie więcej odniesień do trendów światowych. Chciałbym, aby „design po polsku” trafiał do managerów, w których rękach jest wizerunek marek, jak i zwykłych konsumentów, którzy po przez swoje wybory maja realny wpływ na wizerunek produktów. Mam nadzieje, że blog stanie się platformą, dzięki której będziemy zmieniać oblicze polskiej reklamy. Oczywiście gorąco zachęcam do komentowania wpisów i wyrażania swoich opinii. Mój mail pozostał niezmienny: zsah@op.pl. Życzę miłej lektury!

PIOTR WIŚNIEWSKI