piątek, 27 listopada 2009
z kart historii polskiego designu: polskie transatlantyki "Piłsudski" i "Batory"

Jednym z symboli międzywojennej Polski stały się ogromne transatlantyki „Piłsudski” i „Batory”. "Kursowały na linii Gdynia – Ameryka będąc wizytówką i symbolem polskości. Chwalono zwłaszcza sprawną i niezawodną obsługę, wspaniałą kuchnię i piękne wnętrza. Trzeba dodać, że wtedy były to wnętrza nowoczesne w skali światowej, a także charakteryzujące się wysokim poziomem artystycznym. Osiągnięto to dzięki wysokiej świadomości osób zarządzających w tym czasie gospodarką i udanej współpracy różnych, często wręcz przeciwstawnych w swych poglądach, środowisk artystycznych. Mamy tu współgranie prac artystów z „Ładu” i konstruktywistów, czyli tradycjonalistów i awangardy. Przez cały okres budowy nad wyposażeniem, z założenia mającym być reklamą Polski, jej kultury i sztuki, czuwała specjalna Komisja Artystyczna, złożona ze znanych profesorów Akademii Sztuk Pięknych – Wojciecha Jastrzębowskiego, Lecha Niemojewskiego, Tadeusza Pruszkowskiego, Stanisława Brukalskiego oraz Ministra Oświaty Wacława Jędrzejewicza, nadzorująca pracę około 80-ciu artystów. Spośród twórców można by wymienić chociażby: Zofię Stryjeńską, Antoniego Kenara, Bolesława Cybisa, Jeremiego Kubickiego, Wacława Borowskiego, Barbarę Brukalską, Julię Keilową oraz samych członków Komisji. Zadbano o każdy szczegół, począwszy od kompleksowego umeblowania wszystkich kabin i salonów przez przedmioty codziennego użytku, jak porcelana i sztućce, po ubiór służby obsługi pasażerów czy serwetki z logo statku." Nawet do dopracowania wyglądu sztućców powołano specjalnego eksperta. Budową obu transatlantyków podjęła się włoska stocznia w Trieście i miała kosztowała ponad 2 mln dolarów, czyli 11 mln ówczesnych złotych. "Była to kwota niebagatelna, bo wynosiła pół procenta budżetu państwa, czyli tyle, ile w owym czasie rząd II RP wydawał na finansowanie służby zdrowia w całym kraju. Jako, ze właśnie trwał kryzys światowy kryzys i w Polsce brakowało twardej waluty, jedynie zaliczkę wypłacono w dolarach. Resztę zobowiązania uregulowano węglem. Zaspokojono w ten sposób zapotrzebowanie włoskich kolei państwowych na ten surowiec na dwa i pół roku (niektóre źródła mówią nawet o pięciu latach)." „Piłsudski” wypłynął w swój pierwszy, transatlantycki rejs w 1935 roku, liczył 166 m długości, osiągał szybkość 18 węzłów i mógł pomieścić 796 pasażerów. Rok po zbudowaniu „Piłsudskiego” ukończono budowę „Batorego”. "Po wybuchu II Wojny Światowej M/S Piłsudski i M/S Batory, z polskimi załogami przeszły pod dowództwo brytyjskie jako statki do celów wojskowych. Dwa miesiące później, 25 listopada 1939, „Piłsudski” wszedł na niemieckie miny i w przeciągu 4 godzin zatonął, tuż u angielskiego wybrzeża." „Batory” po zakończeniu wojny wrócił do żeglugi pasażerskiej i regularnie pływał do Stanów Zjednoczonych, Indii, Kanady. Swój żywot zakończył w 1971 na złomowisku w Hong Kongu.

pilsudski_transatlantyk_design_po_polsku_zsah

M/S Piłsudski

batory_transatlantyk_design_po_polsku_zsah

M/S Batory

 

Źródło:

Renata Śmiałek, Wnętrza polskich transatlantyków „Piłsudskiego” i „Batorego”.
Andrzej Krajeński, Polski Titanic, newsweek.pl (w tym również źródło zdjęć)
MS „Piłsudzki”, Piwny bloog. Morskie opowieści…
Polskie art-deco.Wnętrze statku Batory, blog świeże mleko (w tym również źródło zdjęć)
Architektura i Budownictwo,  nr 3 1936  (w tym również źródło zdjęć)


 

wtorek, 24 listopada 2009
dom prosto z fabryki

bumati_1.jpg

Zamawiamy go jak luksusowy samochód. Wybieramy model, wykończenie zewnętrzne i wyposażenie, a za trzy miesiące podjeżdża na naszą posesję gotowy budynek. Powstają w fabryce. Tam montuje się ściany, okna, drzwi, a nawet zabudowę szaf, kuchni i łazienek, a także wszelkie instalacje. Takie o to domy oferuje krakowska firma Buma. Domy w systemie Bumati zarówno formą architektoniczną, jak i konstrukcją, utrzymane w nowoczesnej minimalistycznej stylistyce całkowicie różnią się od dostępnych na polskim rynku domów katalogowych. Są materializacją modernistycznego marzenia o budynku pozbawionym ciężkich ścian, fundamentów i wysokiego dachu. Oparte na stalowych słupach, zdają się lewitować. Montaż jednomodułowych domów trwa jeden dzień. Budynki Bumati powstają z jednego lub kilku modułów. Można wybrać gotowy projekt albo stworzyć własny. Mimo prefabrykacji autorom Bumati udało się uzyskać dużą różnorodność typologiczną – od maleńkich domków dla gości, po duże domy letniskowe i całoroczne rezydencje o powierzchni nawet 300 metrów kwadratowych. Od tradycyjnego budownictwa odróżnia Buamati przede wszystkim jakość wykończenia. Niestety domy od Buma nie są tanie – w zależności od jakości wykończenia i wielkości kosztują od czterech do siedmiu tysięcy za metr kwadratowy. Bardzo prawdopodobne, żę w przyszłości gdy produkcja stanie się masowa cena za metr będzie z pewnością niższa, jednak czy na naszym rynku ma szansę zaistnieć system lekkich i przenośnych domów, które w każdej chwili można zdemontować i przewieźć w inne miejsce? Nie bardzo pasuje to do polskiego archetypu domu jako ostoi. zsah@op.pl

bumati_design_po_polsku_1

bumati_design_po_polsku_2

fot. http://www.buma.com.pl/bumati

sobota, 21 listopada 2009
moda na gadżet

Nowoczesna pamiątka z Warszawy, gadżet promujący polską kulturę, etnogadżet z muzeum etnograficznego, pamiątka z polski od Cepelii…ostatnimi czasy ogłaszanie konkursów „na gadżet” jest niezwykle popularne. Każdy organizator (coraz częściej są nimi instytucje państwowe) oczekuje czegoś zabawnego, niedrogiego i pożytecznego, skutecznego w działaniach promocyjnych. Zapotrzebowanie na nowoczesne pamiątki (gadżety) jest duże. Gdy jedziemy do innego kraju, często chcielibyśmy wręczyć komuś niezobowiązujący prezent, i tu pojawia się problem. Przydałby się współczesny wyrób, który byłby znakiem kraju, jego kultury taki, z którym chcielibyśmy się identyfikować. W tym tygodniu miało miejsce rozstrzygniecie konkursu na pamiątkę z Polski, ogłoszony przez Cepelię z okazji jubileuszu 60-lecia. Celem konkursu było pozyskanie ciekawych, nowoczesnych wzorów pamiątkarskich, stanowiących symboliczną pamiątkę z Polski. Konkurs był pierwszym krokiem ku odnowieniu wizerunku oraz oferty Cepelii. Na konkurs zgłoszono prawie 900 prac, nagrodzone można oglądać w warszawskim Muzeum Etnograficznym do 10 grudnia. zsah@op.pl

gadzet_pamiatka_konkurs_design_po_polsku_1

gadzet_pamiatka_konkurs_design_po_polsku_2

poniedziałek, 16 listopada 2009
dobry design: useless

Nika_Rams_design_po_polsku

Projekt „USELESS” (w jęz. ang. gra słów oznaczająca jednocześnie ‘zużywaj mniej' i ‘bezużyteczny’) to po prostu korek, którym można zatkać gniazdko elektryczne lub kran. W ten prowokacyjny, a jednocześnie dobitny sposób autorka Dominika Rams uświadamia potrzebę ograniczenia zużycia energii elektrycznej i wody. Dominika Rams, projektantka z Polski, urodziła się we Wrocławiu, ale od 1988 mieszka w Niemczech. Studiowała wzornictwo przemysłowe w Holandii na Academy of Fine Arts Maastricht, obecnie pracuje jako niezależna projektantka. Projekt "USELESS" zajął trzecie miejsce w europejskim konkursie Design Zero Nine organizowanym w ramach Europejskiego Roku Kreatywności i Innowacyjności przez Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny (EKES).  zsah@op.pl

sobota, 14 listopada 2009
etnodizajn w krakowie

etnodizajnfestiwal_plakat

Co to jest etnodizajn? „Etno” przywołuje obraz dawnej, nieistniejącej już wsi, „dizajn” zaś kojarzy się z nowoczesnością i innowacyjnoscią. Trwałość spotyka się, więc ze zmiennością, stabilność z ruchliwością, tradycja z nowoczesnością. Jak możliwe jest to pozornie paradoksalne spotkanie? Etnodizajn jest obecny w naszym codziennym życiu i staje się coraz popularniejszy. W tej chwili można już mówić o prawdziwej modzie na etnodizajn. Ale skąd właściwe się wziął i dokąd zmierza? Gdzie kończy się definicja tego zjawiska? Takie pytania stawia festiwal etnodizajn zorganizowany przez krakowskie Muzeum Etnograficzne. Autorzy festiwalu postanowili zderzyć prace współczesnych europejskich projektantów z eksponatami z kolekcji Muzeum Etnograficznego, gromadzonymi w ciągu ostatnich stu lat. Zestawienie tych dwóch różnych rzeczywistości pozwala zrozumieć wspólne relacje miedzy dziedzictwem kulturowym a współczesnymi nurtami w projektowaniu., odwołującymi się do tradycji. Etnograficzny kontekst, w którym przedstawione są rzeczy, pozwala oderwać je od tradycyjnych znaczeń, stwarzając ich zupełnie nowy sens. Festiwal etnodizjanu próbuje odpowiedzieć na pytanie o wpływ etnodizajnu na kulturowy rozwój społeczeństwa, szczególnie teraz – w dobie globalizacji, mobilności przestrzennej oraz rosnącej roli współpracy międzynarodowej, kiedy korzystanie z odmiennych kulturowo doświadczeń staje się coraz powszechniejsze. Pozwala zastanowić się także nad rolą, jaką etnodizajn pełni w naszym życiu codziennym – na ile jest on odpowiedzią na potrzebę wyrażenia własnej tożsamości oraz podkreślania unikalności kultury najbliższej?

/etnodizajn_krakow_zsah_design_po_polsku_1

etnodizajn_krakow_zsah_design_po_polsku_2

etnodizajn_krakow_zasoby_zsah_designu

Wystawy „Co to jest etnodizajn” oraz „Zasoby naturalne polskiego designu” potrwają w krakowskim Muzeum Etnograficznym do 22 listopada. Gorąco polecam. zsah@op.pl

 

 

 

łodź design A.D. 2009

Trzecia edycja festiwalu Łódź Design za nami. Wystawy, warsztaty, wykłady… najlepsze projekty z Polski i ze świata. Młodzi projektanci, a także uznane nazwiska mistrzów. Formy użytkowe, grafika, architektura oraz moda. Łódź powoli staje się stolicą polskiego designu. Trzecia edycja Łódź Design potwierdziła, że mamy do czynienia z pierwszym w Polsce festiwalem wzornictwa z prawdziwego zdarzenia. Z roku na rok poziom festiwalu jest coraz lepszy, zarówno pod względem programu, jak i organizacji. Motto tegorocznej edycji brzmiało: Skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy. Droga w znaczeniu procesu, rozumiana jako przeszłość, przyszłość ale również teraźniejszość. Jakie są nasze potrzeby i skąd się biorą? Jakie są nasze oczekiwania? Próbą odpowiedzi na te pytania były trzy główne wystawy kuratorskie Agnieszki Jacobson-Cieleckiej, Marka Cecuły oraz Tomka Rogalika prezentujące przegląd i interpretację najciekawszych zjawisk w światowym designie.

lodz_design_upstream_1 Agnieszka Jacobson-Cielecka, kuratorka Wystawa  Upstream / Design Tales wybrała przedmioty, które opowiadają pewną historię, przywołują na myśl bajkę lub wspomnienie z dzieciństwa. Projekty, które balansują na pograniczu sztuki i designu, trudne do zaszufladkowania, dalekie od schematów, ciekawe i niepowtarzalne. Zmuszające do postawienia pytań o granicę między designem a sztuką, przedmiotem dekoracyjnym a użytkowym, seryjnym a unikatowym.

lodz_design_upstream_2

Marek Cecuła zabrał nas z kolei w niezwykłą podroż po świecie współczesnej ceramiki. Na wystawie non object ive poznaliśmy artystów, designerów i ceramików, którzy rzucają wyzwanie panującym normom, stosując eksperymentalne metody pracy i modyfikują przemysłowy produkt, by poszerzyć tradycyjne pojmowanie sztuki ceramicznej. Zaprezentowane projekty zaskakują pomysłowością i innowacyjnością w podejściu do tradycyjnego materiału. Pokazuje jak nieszablonowo można traktować materiał, który jest z nami od wieków.

lodz_design_cecula_zsah
Pendrive w kształcie Matki Boskiej, aluminiowy stojak na szynkę czy mydło, przez które można puszczać bańki …to już projekty zaprezentowane na wystawie przygotowanej przez Tomka Rogalika. Wystawa Surtido przybliżyła nam prace młodych hiszpańskich projektantów, prace zaskakujące prostymi, nieoczekiwanymi rozwiązaniami na granicy absurdu.

Jak to miało miejsce już w poprzedniej edycji festiwalu podaczas Łodż Design zaprezentowały się polskie oraz zagraniczne szkoły projektowania. Tu na wyróżnienie szczególnie zasłużyła ekspozycje Wydziału Form Przemysłowych ASP w Krakowie, która na mnie zrobiła największe wrażenie. Pełen profesjonalizm – gratuluje ekipie z Makultury.

/lodz_design_przeglad_szkol_zsah
Nie mogę zapomnieć także o konkursie make me dla młodych projektantów, który powoli staje się integralną częścią festiwalu. Z projektów laureatów konkursu Make Me! szczególnie chciałbym wyróżnić koronkowy stolik Jakuba Sobiepanka oraz projekt apteczki Marty Niedbał. Główną nagrodę w konkursie otrzymała Paulina Lis za projekt Mydelniczka.


lodz_design_make_me_zsah

Na koniec krótko wspomnę jeszcze o ekspozycji polskiego designu w pofabrycznych budynkach przy ul. Tymienieckiego. Niestety, jedna z najsłabszych propozycji festiwalu. W słabo oświetlonych, niedogrzanych wnętrzach można było zobaczyć wiele słabych, kiepsko zaprezentowanych projektów.

lodz_polski_design_zsah

I ta ostania ekspozycja jest chyba najlepszym komentarzem stanu polskiego designu. Wciąż brakuje w polskim wzornictwie wzornictwa. Właściwe to w całym festiwalowym „asortymencie” zabrakło… wzornictwa przemysłowego. To, co mogliśmy zobaczyć bardziej ocierało się o rzemiosło niż projektowanie dla przemysłu. Nie zabrakło ciekawych interpretacji, pomysłów, nowego spojrzenia na to, czym jest design. Zabrakło natomiast produktów, które rzeczywiście mogłyby wejść do seryjnej produkcji. Wygląda na to, że festiwal Łódź Design staje się festiwalem designu „alternatywnego” – designu, któremu bliżej sztuce niż przemysłowi. zsah@onet.pl