poniedziałek, 14 lutego 2011
stare miasto w stylu retro cz.1

Miasta obrócone w perzynę, zgliszcza, okaleczone zabytki – to obraz, który pozostawiła wojna nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie, odbierając miastom ich pierwotny charakter. Historia odbudowy polskich miast ze zniszczeń II Wojny Światowej daleka jest od zakończenia. W pierwszej powojennej dekadzie cały naród odbudowywał stolice. Równocześnie, ale wolniej rekonstrukcji doczekało się kilkanaście wybranych ośrodków takich jak Poznań, Wrocław czy Gdańsk. Kilkaset pozostałych stało opuszczonych i niszczało. Później zaczęto rozbierać ruiny. Dziesiątki hektarów zabudowy zniszczono, więc wtórnie. Trwało to przez lata pięćdziesiąte, sześćdziesiąte i siedemdziesiąte. W wielu miastach odbudowa sprowadziła się do postawienia szarych bloków. Przez lata, zarówno ze względów ideowych, jak i ekonomicznych, a także braku tradycyjnych materiałów budowlanych i głodu mieszkań, budowano w pośpiechu bloki, wieżowce, które niszczyły strukturę, charakter i klimat starych miast. Stały się one zwykłymi współczesnymi osiedlami. Zmienił to dopiero Elbląg. Był pierwszym od kilkudziesięciu lat miastem, którego zabudowa nawiązywała do dawnego układu urbanistycznego. W Elblągu po raz pierwszy powróciła kamienica, tworząc podstawową wartość tkanki starego miasta. Retrowersja, czyli próba przywrócenia zniszczonym miastom ich struktury przy użyciu współczesnych środków architektonicznych szybko została zaadoptowana w wielu polskich miastach i często w dużej skali. Na przykład w Gdańsku została w ten sposób odbudowana Wyspa Spichrzów, zaś w Szczecinie Podzamcze. Retrowersja prezentuje odmienny charakter od odbudowy w stylu historycznym – charakterystycznej dla odbudowanych starówek Poznania, Warszawy czy Gdańska. Na wzór zachodnich sąsiadów retrowersja to nie próba odbudowania miast według ich wcześniejszych form, lecz stosowanie formy postmodernistycznych oraz ultranowoczesnych rozwiązań architektonicznych i urbanistycznych. Retrowersja daje szerokie możliwości odbudowy, a jednocześnie musi trafiać w regionalny charakter, musi wydobywać indywidualne cechy miasta. W Polsce przebiega różnie. W jednych miastach rodzą się w ten sposób nowe współczesne ikony miasta, w innych banalne i nijakie bryły kamienic. Zapraszam na wycieczkę do Gdańska, Elbląga, Kołobrzegu, Szczecina, Głogowa, oraz Stargardu Szczecińskiego w poszukiwaniu utraconych miast.


gdansk_przed_i_po_wojnie_design_po_polsku_zsah

Gdańsk
Bezpośrednio po zakończeniu działań wojennych z Gdańska zostało samo rumowisko. Śródmieście było zniszczone w ponad 90% a przedmieścia w 60%. Bezpośrednio po odgruzowaniu starego miasta, które trwało ponad 5 lat powstał pomysł władz by z oszczędności i braku funduszy po okresie wojennym wyrównać ten teren, jak i wybudować tu nowe nowoczesne miasto. Jednakże szybko pomysł ten upadł, dzięki czemu przystąpiono do szybkiej rekonstrukcji starego miasta. W pierwszej kolejności odbudowano główne miasto a z nim najbardziej charakterystyczne budowle i ciągi kamienic wzdłuż Długiego Targu, Długiej, Ogarnej czy Mariackiej. Pierwsze budynki oddano do użytku, tak jak na warszawskiej starówce, w 1949 roku. Drobiazgowa rekonstrukcja mieszała się ze stylizacją. Odbudowę głównego miasta zakończono w 1960 roku. W tym samym czasie zaczęto wypełniać pierzeje starego miasta, rozciągające się miedzy głównym miastem a stocznią. Z drobiazgowej odbudowy dawnej tkanki zrezygnowano w tym miejscu już pod koniec lat 40. Zabudowane już po odwilży stare miasto jest przykładem niekonsekwentnie przeprowadzonej odbudowy drugiej fali. W ruinach stoi nadal duża cześć trzydziestohektarowej wyspy Spichrzów. Dawne gospodarcze zaplecze starego i głównego miasta położone po drugiej stronie Motławy, już w latach 70 miało stać się zagłębiem hotelowo-usługowym, z kilkoma zrekonstruowanymi spichlerzami oraz nową zabudową częściowo wpisującą się w przedwojenny układ ulic. Obecnie najbardziej realne jest zagospodarowanie 2,6 hektara północnej części wyspy. Rozstrzygnięty w 2010 roku konkurs na ten fragment wyspy przyniósł zwycięstwo trójmiejskiej pracowni MAT. Za częściowo odrestaurowanymi, ale większości nowoczesnymi fasadami, utrzymującymi rytm dawnej zabudowy, powstać mają mieszkania i usługi oraz Muzeum Bursztynu. Kwartały zagęszczają się także po drugiej stronie Motławy, gdzie w 2010 roku otwarto Hotel Hilton, a rok wcześniej apartamentowiec Symfonia Residence (oba autorstwa pracowni Stefana Kuryłowicza). Zapowiadana jest budowa loftów w dawnych magazynach, na ukończeniu jest też Ośrodek Kultury Morskiej na wyspie Ołowiance, a dalej na północ powstanie Muzeum II Wojny Światowej. Muzeum będzie pierwszym od lat budynkiem w historycznym śródmieściu, które będzie nie tyle urbanistycznym wypełniaczem, co dominantą zmieniającą wygląd tej części miasta.

gdansk_design_po_polsku_2

gdansk_design_po_polsku

design_po_polsku_gdansk_2

design_po_polsku_gdansk

 

elblag_przed_i_po_wojnie_design_po_polsku_zsah

Elbląg
W przeddzień wybuchu II wojny światowej elbląskie Stare Miasto urodą nie ustępowało gdańskiej starówce. Znacznie ucierpiało w lutym 1945 roku, gdy w wyniku walk Armii Czerwonej z niemieckimi obrońcami miasta zostało zniszczone w 90%. Po 1947 roku podjęto decyzję o rozebraniu pozostałych ruin, a resztki cegieł przewieziono na potrzeby odbudowy Warszawy. Tak też powstał rozległy zieleniec z bryłami restaurowanych kościołów św. Mikołaja i św. Ducha, bramy targowej oraz kilku kamienic z gotyckim zaułkiem – ścieżką kościelną. Kolejne wersje odbudowy dla tego regionu tworzone były w latach 70 przez gdańskim architektów m.in. Wiesława Andersa, Szczepana Bauma czy Ryszarda Semkę. Dalekosiężna wizja zakładała retrowersje około 200 kamienic, a przede wszystkim przywrócenie starówce roli centrum Elbląga – z instytucjami takimi jak ratusz (obecnie dobiega końca odbudowa ratusza będącego architektoniczną fantazją na temat architektury gotyckiej i modernistycznej). Prace budowlane rozpoczęły się w 1985 roku i trwają do dziś. Co roku zabudowywane są nowe kwartały ulic starego miasta. Kamieniczki, które powstają nawiązują do dawnego stylu, a niektóre z nich są identycznymi kopiami istniejących tam wcześniej.

elblag_design_po_polsku_zsah_stare_miasto_2

elblag_design_po_polsku_zsah_stare_miasto

 

kolobrzeg_przed_i_po_wojnie

Kołobrzeg
Po zakończeniu działań wojennych zniszczenia w Kołobrzegu szacowano na 85-90 procent. W pierwszych miesiącach po wyzwoleniu zamiast odbudowywać miasto zaczęto rozbierać ocalałe kamienice realizując plany uzyskania cegły, przeznaczonej na odbudowe Warszawy. W latach 70 rozpoczęto realizować plan zabudowy śródmieścia zgodnie, z którym na murach średniowiecznego miasta miało powstać osiedle dziesięciopiętrowych betonowych bloków. Na szczęście pod wpływem sprzeciwu miejscowych architektów zawczasu odstąpiono od projektu i z końcem lat 70 zaczęto realizować nowy projekt autorstwa Andrzeja Lepczyńskiego. Zakładał on powstanie wzdłuż pierzei dawnych ulic trzy-cztero kondygnacyjnych spółdzielni budynków mieszkalnych ze spadzistymi dachami, szczytowymi elewacjami i usługami na parterze. Odbudowa wydaje się toczyć dziś siłą rozpędu i naturalnej potrzeby. Trwa już blisko 30 lat, dzięki czemu budynki reprezentują rożne style i możliwości materiałowe. Budynki z lat 80 i początku 90 cechuje prostota i spójność, co wynikało z niedoboru materiałów i prymitywnych technologii. Rzadko są spotykane groteskowe nawarstwienia detali oddające stylistykę postmodernizmu. Wzorowym przykładem z ostatnich lat rewitalizacji starej zabudowy jest przebudowa hali fabrycznej straszącej przez wiele lat na Placu Ratuszowym na swobodny pastisz staromiejskiej zabudowy – galerie handlową Hosso projektu kołobrzeskiej pracowni Demiurg.

kolobrzeg_design_po_polsku_zsah_2

kolobrzeg_design_po_polsku_zsah

PIOTR WIŚNIEWSKI

stare miasto w stylu retro cz.2

szczecin_design_po_polsku_zsah

Szczecin
Podczas II wojny światowej zabudowa Szczecina została zniszczona w 60-70%, port wraz z przyległościami w 70-80%, a obiekty przemysłowe uległy zniszczeniu niemal w 90%. Najbardziej ucierpiały tereny nad Odrą oraz zabudowa w centrum miasta, w tym dawna starówka. Skala zniszczeń wojennych sprawiła, ze Szczecin znalazł się wśród 20 najbardziej zrujnowanych miast ówczesnych Niemiec. Dzielnica staromiejska została zaplanowana na nowo już w 1955 roku przez zespół Miastoprojektu. Koncepcja zakładała zachowanie dawnej sieci ulicznej oraz wprowadzenie niskiej, rozluźnionej zabudowy. Budynki z prefabrykatów na górnym tarasie skarpy przykryte zostały ceramicznymi dachami i zakomponowanie tak, by widoczne od strony rzeki tworzyć malownicze nawarstwienia i eksponować bryły kościoła św. Jakuba i rekonstruowanego zamku. Rozpoczęta w 1948 roku budowa ruchliwej arterii – Nabrzeża Wieleckiego – odcięła stare miasto od rzeki, z którą było przestrzennie związane. Podzamcze było przedmiotem wielu opracowań. W 1983 roku w ogólnopolskim konkursie wybrano koncepcję architektów z Politechniki Szczecińskiej pod kierownictwem Stanisława Latoura. Koncepcja oparta na zasadach retrowersji polegała na odtwarzaniu układu urbanistycznego w zakresie rzutu, sylwety i gabarytu, ale wypełnianiu go współczesnymi elewacjami z aluzjami do stylów historycznych. Uzupełniono ją rekonstrukcją kilku cennych i dobrze udokumentowanych domów, takich jak manierystyczna kamienica Monionów. Aby zachować właściwą historycznym dzielnicom różnorodność form, projekty około 140 domów powierzono różnym architektom. Prace ruszyły dopiero parę lat później i pierwsze kamienice zostały oddane do użytku pod koniec lat 90. Przez kolejne lata nie mogły powstawać nowe, ponieważ upadła Spółdzielnia Podzamcze odpowiedzialna za projekt. Dopiero obecnie realizowane są nowo kamienice przy ulicy Panieńskiej. Wciąż o wiele działek w centrum miasta należących wcześniej do zbankrutowanej spółdzielni walczą dawni jej wierzyciele. To wyraźnie utrudnia konsekwentną odbudowę zgodnie ze wcześniejszymi założeniami.

szczecin_design_po_poslku

 

glogow_po_i_przed_wojna_design_po_polsku_zsah

Głogów
Głogowskie stare miasto, chluba i świadectwo bogactwa jego mieszczan, przestało istnieć na początku 1945 r., kiedy to Armia Czerwona, biorąc odwet na wszystkim, co uważała za niemieckie, zamieniła je w gruzy. Stare miasto w 90%.  W czasie, gdy pieczołowicie odbudowywano starówki w Warszawie, Gdańsku czy Wrocławiu, tutaj wyburzano równie cenne budowle, zamiast je rekonstruować. Odzyskanych 65 mln cegieł użyto do odbudowy innych ośrodków. Jeszcze kilkanaście lat temu głogowskie stare miasto było martwe, straszyło ogromnymi ruinami ratusza i kościoła św. Mikołaja. Odbudowa rozpoczęta się na dobre dopiero w 1992 r., i powoli przywraca życie tej części Głogowa. Kamieniczki odtwarza się z zachowaniem dawnych proporcji, ale nie są to rekonstrukcje. Odbudowa starego miasta w Głogowie jest mocno krytykowana, i nie sposób się z tą krytyka nie zgodzić. Budowane kamienice są najczęściej kiczowate i nijakie. Poraża banalność detalu, monotonia brył, kakofonia kolorów. Najlepszym przykładem jest sklep Lidl na starym mieście. Autorzy postanowili nawiązać do dawnej zabudowy tworząc fasadę imitującą zabytkową pierzeję. To tylko jeden z przykładów niekonsekwencji w działaniu na terenie starego miasta w Głogowie. Jakby nie było żadnego spójnego kierunku, żadnej wizji, tylko wlepianie kolejnych, coraz dziwniejszych budowli. Zapewne jest to też podyktowane szybkim tempem robót i chęcią jak najszybszego wypełnienia terenu za wszelką cenę.

glogow_odbudowany_design_po_polsku_zsah_2

glogow_odbudowany_design_po_polsku_zsah

 

stargard_szczecinski_przed_wojna_design_po_polsku_zsah

Stargard Szczeciński
Podobna historia ma miejsce w Stargardzie Szczecińskim. W następstwie walk o Stargard miasto zostało zniszczone w 90%, a jego zabytkowa część (starówka) spłonęła całkowicie. Przez ponad 10 lat od zakończenia działań zbrojnych na terenie starówki nie rozpoczęto odbudowy ze względu na brak środków i materiałów. Dopiero w 1958 rozpoczęto odgruzowywanie starego miasta. W wyniku pośpiechu odbudowano tylko mury obronne, bramy, baszty, spichlerz, kościół Mariacki, ratusz oraz kamieniczki we wschodniej pierzei rynku. Na pozostałym terenie starego miasta wybudowano czteropiętrowe budynki, a przy ulicy Szewskiej wzniesiono 5 jedenastopiętrowych budynków. W ten sposób historyczny charakter miasta został zniszczony bezpowrotnie. Obecnie prowadzone są prace mające na celu rozpocząć proces odbudowy krajobrazu starego miasta, a tym samym przyczynić się do przywracania reprezentacyjnego charakteru otoczenia Kolegiaty i Rynku. Do końca roku w centralnej części starego miasta ma powstać nowa starówka, która zarówno formą jak i funkcją nawiązywać będzie do historycznej zabudowy starego miasta. Z wizualizacji projektu nie wiele można odczytać tak wiec czas pokaże.

stargard_szczecinski_design_po_polsku_zsah


środa, 09 lutego 2011
z kart historii polskiego designu: Władysław Strzemiński jako projektant

Dla wielu Władysław Strzemiński to wybitny malarz i teoretyk sztuki, twórca jednej z najbardziej oryginalnych koncepcji we współczesnym malarstwie - unizmu. Wielu jednak zapomina, że ten pionier konstruktywistycznej awangardy lat 20. i 30. XX wieku był również niezwykłym projektantem. "Swoje postulaty realizował, zajmując się zarówno malarstwem sztalugowym, ale także typografią, jak i projektowaniem architektonicznym i urbanistycznym." "Władysław Strzemiński sformułował teorię unizmu w 1927 w stosunku do malarstwa. W późniejszych latach rozszerzył ją jednak na architekturę, rzeźbę oraz techniki typograficzne. Ogólna zasada głosiła warunek jedności dzieła pozbawionego wszelkich kontrastów. Artysta eliminował dynamikę, iluzję przestrzeni, ograniczał paletę barw, a wszystkie te zabiegi doprowadziły go w końcu do monochromatycznej, jednorodnej kompozycji."

strzeminski_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_2

Strzemiński był pionierem nowoczesnego druku, propagatorem idei drukarstwa funkcjonalnego. W 1935 r. napisał tekst "Druk funkcjonalny" - wykład o zasadach konstrukcji obrazu, rzeźby oraz budowli (dziedziny te miały być zintegrowane ze sobą i stanowić harmonijną całość). Według Strzemińskiego należało odejść od ozdobności i dekoracyjności druku zbędnej podczas czytania. Tekst powinien być przejrzysty. W projektach stosował formy geometryczne oraz charakterystyczne dla niego - bezszeryfowe - liternictwo. Zaprojektował także swój krój pisma.

strzeminski_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_4

Komunikat z roku 1930 Władysława Strzemińsiego jest eksperymentalnym, geometrycznym krojem opartym na prostych elementach: koła, jego części i liniach prostych. “Nowoczesna ekonomiczna forma liter powinna się składać ze standaryzowanych elementów geometrycznych, tzn. linii prostej i łuku.(…) Czytelność wynika z przyzwyczajenia. Przezwyciężenie tego przyzwyczajenia i przygotowanie gruntu do wprowadzenia tych liter w drukarstwie można osiągnąć przez stosowanie ich w grafice, plakatach, nagłówkach itd.” - pisał przed wojną Strzemiński. "Komunikat należy do takich pism awangardowych, których cechy formalne dominują nad indywidualnymi cechami poszczególnych liter, skłaniając nas do zwrócenia uwagi na cały system – odrębne kształty znaków w piśmie Strzemińskiego wydają się nie do rozszyfrowania poza systemem"

strzeminski_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_5

W latach 1927-1928 Strzemiński wykładał w gimnazjum przemysłowo-handlowym w Koluszkach, gdzie tworzył oryginalny program kształcenia projektantów. W 1931 r. zamieszkał w Łodzi. Wtedy zorganizował pierwszą wystawę drukarstwa nowoczesnego w Polsce. Pokazał m.in. prace niemieckich projektantów Kurta Schwittersa i Jana Tschicholda, czołowych designerów międzywojnia. Strzemiński uczył również w Publicznej Szkole Dokształcania Zawodowego nr 10. To była pionierska szkoła, w której realizował nowatorskie koncepcje druku funkcjonalnego. Tak dobrze uczył młodzież, że niezawodnie wygrywała konkursy na najciekawsze projekty druków.

strzeminski_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_

Niezwykle ciekawie w twórczości Władysława Strzemińskiego prezentują się jego rozważania nad współczesną architekturą. Wraz ze swoją żoną Katarzyną Kobro w tekście pt. Kompozycja przestrzeni i obliczenia rytmu czasoprzestrzennego przedstawił własną koncepcję architektury, omawiając ją na zasadzie analogii i różnic w stosunku do rzeźby. "Koncepcje Strzemińskiego dotyczące architektury miały zazwyczaj charakter rozważań czysto laboratoryjnych. Architektura Strzemińskiego nie była nigdy problemem konkretnego budynku, lecz uniwersalnym zagadnieniem architektonizacji przestrzeni. Architektura to – według niego – to samo, co „architektonizacja” czy „architektonika”, to studium układu przestrzennego, które może być rozwiązane zarówno pędzlem na płótnie, jak i też w postaci makiety lub szkicu układu brył, to poszukiwanie utopijnych idealnych wymiarów podziału przestrzeni. Nie jest zatem zaskoczeniem, że zasady rytmu czasoprzestrzennego Strzemiński zrealizował w formie obrazów z cyklu Kompozycje architektoniczne, a nie w postaci projektów prawdziwych budynków. Prace te zbudowane były z elementów geometrycznych zestawianych najczęściej z dwóch skontrastowanych i uzupełniających się kształtów. Kompozycje powstały w wyniku precyzyjnych obliczeń."

strzeminski_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_6

Będąc przy Strzemińskim i jego związkom z modernistyczną architekturą nie sposób wspomnieć o Sali Neoplastycznej w łódzkim Muzeum Sztuki - jednym z nielicznych projektów architektonicznych zrealizowanych według projektu Strzemińskiego. Sala Neoplastyczna powstała w 1948 r. w nowo przyznanym budynku muzeum i była przeznaczona specjalnie do prezentacji kolekcji europejskiej awangardy. Artysta zaaranżował ją w kolorach podstawowych - czerwonym, żółtym, niebieskim, a także tzw. niekolorach - czerni, bieli i szarości.

strzeminski_design_po_polsku_polski_dizajn_zsah_5
"Władysław Strzemiński był jednym z najradykalniejszych artystów ruchu awangardowego. Jego eksperymenty (od unizmu przez druk funkcjonalny po projektowanie urbanistyczne) miały 
na celu odkrycie na nowo malarstwa, rzeźby i architektury, typografii oraz, ostatecznie życia."

Źródło:

Irena Kossowska, Władysław Strzemiński, cuture.pl

Władysław Strzemiński - wikipedia

Jacek Mrowczyk, Polacy nie gęsi… , www.2+3d.pl

Paulina Sztabińska, Czy można mówić /pisać o abstrakcji geometrycznej?

Drukarstwo nowoczesne – Władysław Strzemiński

Marzena Wiśniak, Od kadeta do konstruktywisty. Władysław Strzemiński, Mapa kultury


piątek, 04 lutego 2011
dobry design: ornament strukturalny

mozolewska_design_po_polsku_zsah

"Ornament strukturalny to praca dyplomowa Małgorzaty Mozolewskiej, absolwentki Wydziału Wzornictwa na warszawskiej ASP. Praca ta jest poszukiwaniem współczesnego ornamentu, który byłby jednocześnie materiałem konstrukcyjnym przedmiotu, jego strukturą. Ornament ten powstaje na granicy porządku i chaosu, obliczeń matematycznych i przypadku. Można z niego ukształtować każdy wymarzony obiekt. Ornament strukturalny generowany jest przez specjalnie w tym celu napisany program, który uwzględnia kształt zadanej bryły, obciążenia i siły w niej działające, dodaje element przypadku, przez co uzyskiwana struktura jest funkcjonalna, a jednocześnie za każdym razem inna i nie do końca przewidywalna. Przygotowanie oprogramowania poprzedzone było dokładną analizą dziejów i przeobrażeń ornamentu, co ukierunkowało na poszukiwania projektantki i doprowadziło do znalezienia własnej metody tworzenia ornamentu strukturalnego, który ma swoje źródła w historii, powstaje w nowoczesnych technologiach, a inspirowany jest procesami zachodzącymi w naturze."

mozolewska_design_po_polsku_zsah_3

mozolewska_design_po_polsku_zsah_4

Źródło:

Małgorzata Mozolewska - oficjalna strona projektantki (w tym również zdjęcia)





wtorek, 01 lutego 2011
smakowanie etykiet. Ewa Pluta

Projektowanie etykiet na wino to bez wątpienia bardzo wąska specjalizacja w dziedzinie projektowania opakowań. Etykiety te w większym stopniu pozostawiają wolną rękę projektantom i pozwalają na rozwiązania bogatsze pod względem plastycznym a to za sprawą prawa, które w przeciwieństwie do inny produktów nie wymusza umieszczania na przedniej etykiecie zbyt wielu informacji. W ten sposób etykieta staje się niezamalowanym płótnem. Rolą projektanta grafika jest przede wszystkim nadanie winu „osobowości”, sprawienie że właśnie po nie a nie inne sięgnie klient w sklepie.

Wśród dostępnych na rynku etykiet znaleźć można zarówno formy tradycyjne z emblematem mówiącym o marce wina, ale i rozwiązania nowoczesne: projekty czystego typu, oparte głównie na wyszukanym liternictwie, obok innych, opartych na zawiłych splotach liternictwa z małymi rysunkami, grafikami czy nawet akwarelą. Przeważająca część etykiet na wina wykonywana jest przez projektantów mało znanych jednak można znaleźć także winnice, których właściciele regularnie zatrudniają znanych artystów.

Uznanym projektantem etykiet na wina jest młoda polska projektantka Ewa Pluta. W 2005 obroniła dyplom na Wydziale Form Przemysłowych ASP w Krakowie w pracowni Komunikacji Wizualnej. Po dyplomie wyjechała do Londynu gdzie szczęśliwym trafem znalazła pracę w studio specjalizującym się w projektowaniu etykiet dla win Barlow Doherty. Obecnie pracuje w Stranger&Stranger – jednej z czołowych firm na świecie specjalizujących się w projektowaniu opakowań na wina oraz inne alkohole wysokoprocentowe. Poniżej prezentuje wybrane projekty Ewy Pluty powstałe w Stranger&Stranger.

 

ewa_pluta_design_po_polsku_zsah_polish_dizajn_3

Delice des Rois
Delice des Rois, czyli Przysmak króla to francuskie wino z bardzo rzadkiego grona winnego, które było ulubionym trunkiem króla Henryka II Plantagenet'a (1133-1189). Inspiracją dla tego projektu stały się średniowieczne iluminowane manuskrypty z okresu panowania monarchy.


ewa_pluta_design_po_polsku_zsah_polish_dizajn_2

Le Malbec du Carnaval
Etykieta tego francuskiego wina to wyimaginowany afisz do karnawału, który od wieków odbywa się w małej miejscowości Limoux na południu Francji. Ulice miasteczka wypełniają się w tym czasie postaciami klaunów, pierrot'ów oraz wszelakiej maści przebierańcami oraz muzykantami. Zdecydowanie pobudza wyobraźnię.


ewa_pluta_design_po_polsku_zsah_polish_dizajn_1

El Campesino (Chłop)
El Campesino, czyli Chłop jest motywem przewodnim etykiety i bardzo charakterystycznym widokiem Ameryki Łacińskiej. Chłopa czy też farmera można odnaleźć na wielu tamtejszych obrazach jak choćby w twórczości malarza Diego Riviery, często są to postacie uchwycone przy pracy, niosące kosz, dokładnie tak jak na etykiecie wina. Etykieta tego chilijskiego wina utrzymana w klimacie drzeworytów Jose Guadalupe Posady (1852–1913), oddaje latynoski klimat, wpisując się jednocześnie w bardzo aktualny w projektowaniu etykiet trend pastiszu.


ewa_pluta_design_po_polsku_zsah_polish_dizajn_4

Tienen Duende
Młode, bezpretensjonalne i na wskroś hiszpańskie wino Tienen Duende zainspirowane zostało pracami hiszpańskiej projektantki mody Ágathy Ruíz de la Prada.


ewa_pluta_design_po_polsku_zsah_polish_dizajn_5

El Pensador
Wino El Pensador podobnie jak prowokacyjny hiszpański dziennik o tej samej nazwie zaprasza do odkrywania prawdziwego smaku Hiszpanii. Za inspirację do stworzenia projektu etykiety posłużyły prace Aleksandra Caldera.


ewa_pluta_design_po_polsku_zsah_polish_dizajn_6

Lady Luck
Lady Luck to co prawda whisky a nie wino, ale w prezentacji prac Ewy Pluty nie może zabraknąć tego projektu. Ta limitowana edycja szkockiej whisky musiała wyglądać na swoją cenę. Za inspirację posłużyła projektantce szesnastowieczna rycina Hansa Sebald Behama z wizerunkiem rzymskiej Bogini Fortuny z jej nieodłącznymi atrybutami: sterem i rogiem obfitości, gałązką oliwną i statkiem. Do tych starych symboli ludzkiego losu projektantka dorzuciła współczesne symbole szczęśliwego trafu. W rycinie tej ukryte są min: kostki do gry, koniczynka, podkowa, as kier...razem ponad 20 symboli z różnych kultur. Etykieta dodatkowo zaprojektowana została w formie wyrwanej ze starej księgi stronicy (strona 7 - szczęśliwa siódemka!) a pudełko udaje obwolutę.

Wszystkie powyższe projekty powstały w Stranger&Stranger UK pod kierunkiem dyrektora kreatywnego Kevina Shaw.

Źródło:

Ewa Pluta, Przed otwarciem butelki. O projektowaniu etykiet na wino, 2+3D nr 37